Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Poniedzialek, 15 czerwca 2009, Nr 138 (3459)
wersja do druku z polskimi znakami

Wieszczenie konca PiS jest przedwczesne


Z Pawlem Kowalem, poslem PiS, bylym wiceministrem spraw zagranicznych, rozmawia Anna Ambroziak

Panie Posle, czy wobec ostatnich wydarzen - mam tu na mysli odejscie z partii m.in. posel Miroslawy Maslowskiej, a wczesniej Marka Jurka czy Marcina i Jana Libickich - mozemy mowic o wewnetrznym kryzysie w PiS?
- Kazda z tych sytuacji miala inny charakter, trudno je zestawiac. Tym bardziej ze dzieli je kilka lat. Z kazdej partii odchodza politycy. Spor jest wpisany w zycie firmy, rodziny, takze partii politycznej, wszedzie tam, gdzie wspolpracuja ze soba ludzie. Zamiast sie gorszyc, lepiej pracowac nad zmniejszaniem jego skutkow. W Polsce coraz trudniej jest byc opozycja: kilka razy w miesiacu slyszymy o tym, jak komentatorzy wieszcza nasz koniec, tylko ze kolejne wybory nie potwierdzaja tych diagnoz. Platforma Obywatelska zada, bysmy sie jej podporzadkowali i byli tzw. konstruktywna opozycja, bysmy zmienili wladze - to naprawde nieznosne. Politycy PO deklaruja, ze oczekuja, by wszyscy - od prezydenta po czlonkow rzadu i wiekszosc parlamentarna - byli w przyszlosci z Platformy. To chyba wyjasnia, skad to ciagle wieszczenie konca PiS.

Czy krytyka PiS ze strony osob, ktore odeszly, nie powoduje, ze tracicie szanse w oczach opinii publicznej na bycie mocna opozycja, ktora jest zdolna przejac wladze?
- Ostatecznie to przeciez wyborcy decyduja. Wybory do PE pokazaly, ze pomimo bardzo wielu trudnosci Prawo i Sprawiedliwosc jako jedyna partia jest w stanie zlozyc Polakom alternatywna propozycje kierowania krajem: skutecznego prowadzenia polityki zagranicznej, walki z kryzysem i innymi niebezpieczenstwami. Dla opozycji najlepszym dzialaniem jest jednak konsekwencja. Gdybysmy byli miekka opozycja, byc moze Polacy naprawde uznaliby, ze po co im taka opozycja, ktora swoje dzialanie uzaleznia od pochwal rzadu czy czesci mediow. Musimy byc gotowi jeszcze na wiele sytuacji, kiedy bedzie sie mowilo, ze jestesmy w kryzysie i nic nam sie nie uda. Musimy to przezwyciezyc, ale nikt nie obiecywal, ze zawsze bedzie rozowo. Tylko my jestesmy w stanie powiedziec: tak dalej byc nie musi. Wiekszosc rad, ktore plyna w naszym kierunku ze strony "zyczliwych" doradcow, zmierza w rzeczywistosci do oslabienia nas jako opozycji.

Wielu poslow Prawa i Sprawiedliwosci ma nadzieje na rekonstrukcje skrzydla konserwatywnego tej partii, mocno oslabionego w wyniku odejscia poslow zawiedzionych kierunkiem, w jakim zmierza PiS...
- Poszukiwanie wiekszej jednosci to jedno z naszych zadan. Tak jak trudnym elementem polityki sa spory, tak tez nieodlaczna jej czescia jest proba gromadzenia jak najwiekszej grupy osob wokol spraw do zalatwienia, wokol wartosci. W tym wypadku takim spoiwem jest przywiazanie do dbalosci o nasza pozycje w Europie, jest szacunek dla zycia, rodziny, polskich tradycji. Jest to szczegolnie wazne w kontekscie polityki partii rzadzacej, ktora nie ustaje w mobilizowaniu przeciw nam politykow, o ktorych niedawno sadzilismy, ze sa bardzo dalecy od Platformy Obywatelskiej: od Danuty Hübner po Mariana Krzaklewskiego. Potrzebujemy mobilizacji takze wokol tego, co bedzie sie dzialo w Unii Europejskiej i co juz obserwujemy. Ale taka proba polaczenia zawsze musi wiazac sie z dobra wola, z intencja obu stron, i w przypadku tych, z ktorymi juz wspolnie dzialalismy w polityce - z rzetelna analiza przyczyn rozstan. Ale to jednoczenie nie powinno dotyczyc tylko politykow. Nie zapominajmy, ze celem dzialania w polityce nie jest pogodzenie politykow, ale dobro wspolne, ktore obejmuje przede wszystkim tych, ktorzy nie dzialaja aktywnie w polityce. To przede wszystkim proces przekonywania Polakow o roznych pogladach. Jako jedyna partia upomnielismy sie skutecznie o tych, ktorzy przez lata czuli, ze transformacja ich omijala, ze byla nie dla nich, biedniejszych, mieszkancow terenow wiejskich, mniejszych miast. Z drugiej strony, nasze rzady dobrze wspominaja na przyklad przedsiebiorcy. Dlaczego? Bo wlasnie nie budowalismy barier pomiedzy Polakami, ale szukalismy zgody, i to nas odroznia od obecnej wladzy.

Jak skomentowalby Pan ostatnie wypowiedzi Ludwika Dorna, ktory stwierdzil, iz jest problem kierowania i rzadzenia w PiS... Sugerowal tez eliminowanie politycznych oponentow... Postawil rowniez dosc ostra diagnoze, iz prezes PiS Jaroslaw Kaczynski w obawie przed utrata pozycji w partii chce przywrocic w niej "stan zaleknienia", a pierwsza ofiara, wedlug bylego marszalka, bedzie Zbigniew Girzynski...
- Dorn przyznal tez, ze "cieszy go zapowiedz sprzeciwu wewnatrz partii przeciwko marginalizacji Zbigniewa Ziobry", ale zaznacza, iz PiS moze byc w niebezpieczenstwie... Prawde mowiac, bylem zaskoczony tym wystapieniem i analizami marszalka Dorna. Mysle, ze wystarczy odpowiedziec sobie rzetelnie, czy takie slowa przyblizaja nas do celow, o ktorych mowilismy przed chwila, czy oddalaja.

A wicemarszalek Sejmu Stefan Niesiolowski powiedzial, ze glosujacy na Ziobre to ludzie drugiej kategorii...
- Jesli tak powiedzial, to sam sobie wystawil swiadectwo tymi slowami.

Dziekuje za rozmowe.