Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Czwartek, 30 pazdziernika 2008, Nr 255 (3272)
wersja do druku z polskimi znakami

Zmarl ksiadz pobity przez hindusow


Obrazenia, jakich doznal w trakcie napadu hinduskich ekstremistow katolicki ksiadz Bernard Digal poslugujacy we wschodnim regionie Indii, Orisa, okazaly sie smiertelne. Ksiadz Digal mial 47 lat i byl skarbnikiem archidiecezji Cuttack-Bhubaseswar. Umarl 28 pazdziernika po 62 dniach pobytu w szpitalu. - Na moim ciele nie ma miejsc, w ktore nie bylbym bity - mowil na kilka dni przed smiercia.

Zaraz po napadzie wierni zawiezli ksiedza do pobliskiej placowki w Chennai, nastepnie zostal przewieziony do szpitala sw. Tomasza w Bombaju, gdzie spedzil swoje ostatnie dni. U duchownego stwierdzono wysoka goraczke i zarzadzono natychmiastowa operacje. W wyniku zabiegu z mozgu usunieto krwawy skrzep, ktory, wedlug lekarzy, powstal w wyniku odniesionych obrazen. Po operacji ksiadz Digal zapadl jednak w spiaczke, z ktorej juz sie nie wybudzil. Duchowny zostanie pochowany dzisiaj w dystrykcie Kandhamal w miejscowosci Raikia, gdzie poslugiwal.
Ksiadz Bernard Digal jest ofiara jednej z pierwszych serii napadow na chrzescijan, do ktorych dochodzi juz od blisko 3 miesiecy we wschodnich Indiach. Ksieza, ktorzy z nim pracowali, mowia o nim jako o "jednym z filarow" Kosciola w Orisie. - Trudno uwierzyc, ze nie zyje. Jego odejscie to wielka strata - powiedzial jego bliski wspolpracownik ojciec Manoj Nayak.
Przedstawiciele wladz miejscowego Kosciola jasno daja do zrozumienia, ze o zmarlym duchownym mozna bez wahania powiedziec, iz jest meczennikiem naszych czasow. Obawiaja sie jednak, ze w czasie pogrzebu ksiedza Digala, ktory z cala pewnoscia zgromadzi mase wiernych, moze dojsc do kolejnych aktow przemocy.
LS