logo
logo

GOSPODARKA

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Firmy pod ochroną

Poniedziałek, 11 grudnia 2017 (02:31)

Czy uda się uratować tysiące jednoosobowych firm, którym grozi upadek w przypadku śmierci właściciela?

W obecnym stanie prawnym, jeśli właściciel jednoosobowej firmy umrze, to w praktyce zakład upada. Nie można się posługiwać jej numerem NIP, dokonywać wpłat lub wypłat z rachunków bankowych, zawierać kontraktów – a przez to przedsiębiorstwo traci kontrahentów i klientów. Z mocy prawa wygasają też umowy z pracownikami. Rząd chce to zmienić i pracuje nad ustawą o zarządzie sukcesyjnym. Tej kwestii poświęcone było posiedzenie Komitetu Stałego Rady Ministrów.

– Problem w świadomości społecznej nie jest zauważany, ale to poważne wyzwanie dla państwa, gdyż statystycznie co miesiąc umiera około stu przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność – mówi „Naszemu Dziennikowi” minister Henryk Kowalczyk, szef komitetu stałego. Rocznie jest to więc 1200 zakładów, ale jeśli nawet pominiemy osoby samozatrudnione, które pracują tylko na swój rachunek, to jednak wiele jednoosobowych firm zatrudnia pracowników. Z powodu śmierci właściciela przynajmniej kilka tysięcy ludzi co roku traci więc pracę.

W takiej sytuacji kilka lat temu znalazła się pani Krystyna Chrzanowska i jej dzieci. – Mąż zginął w wypadku. Sam prowadził firmę produkcyjną, zatrudniał sześciu ludzi. Zanim zakończyły się procedury spadkowe, przedsiębiorstwa już nie było. To, co zostało, sprzedałam, aby spłacić kredyt bankowy – relacjonuje nasza rozmówczyni.

Gdy ustawa wejdzie w życie, takich sytuacji będzie można uniknąć, gdyż to sam przedsiębiorca za życia lub po jego śmierci małżonek czy dzieci będą mogli zdecydować o ustanowieniu zarządu sukcesyjnego, który czasowo przejmie kierowanie firmą po śmierci właściciela. Przedsiębiorstwo będzie dalej działało, a po zakończeniu zarządu pełną władzę nad firmą przejmą spadkobiercy.

Minister Henryk Kowalczyk mówi, że problem sukcesji będzie narastać, gdyż okazuje się, że wśród około 3 mln drobnych przedsiębiorców kilkaset tysięcy ma więcej niż 65 lat. A przecież także i młodsi ludzie umierają z powodu ciężkich chorób czy wypadków. Statystycznie więc już niedługo zacznie przybywać przypadków śmierci właścicieli drobnych firm.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Krzysztof Losz

Nasz Dziennik