logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Ile firm zbankrutowało?

Wtorek, 2 lipca 2013 (18:18)

W pierwszym półroczu tego roku wzrosła liczba upadłości, przede wszystkim w branży przetwórczej – oceniają firmy zajmujące się ubezpieczaniem należności. Prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska podkreśliła, że do dotychczasowych danych statystycznych należy się odnosić z dystansem i ostrożnością, gdyż są to dane niepełne.

Zgodnie z komunikatem Coface do 28 czerwca 2013 roku sądy wydały postanowienia o upadłości 455 polskich przedsiębiorstw, co oznacza, że liczba upadłości w Polsce ciągle jest o 7 proc. większa niż przed rokiem.

 – Przede wszystkim należy podkreślić, że bankructwo i upadłość nie są pojęciami tożsamymi. Bankructwo jest pojęciem znacznie szerszym niż upadłość, która odnosi się do zapisów prawa i wynika z odpowiednich ustaw. Może zatem dojść do sytuacji bankructwa firmy, która jednocześnie wcale nie musi przejść procedury upadłościowej i nie można jej nazywać upadłą – podkreśliła w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

W komunikacie zaznaczono jednocześnie, że dynamika wzrostowa nieco wyhamowała, bowiem w pierwszym półroczu 2012 r. ogłoszono 424 upadłości (wzrost o 20 proc.).

„Są to wyniki niepełne i statystyki wskazują, że liczba ta wzrośnie o około 10-15 przypadków, co oznacza, że wzrost sięgnie około 10 proc. r/r (...). Tempo wzrostu liczby upadłości spowolniło, jednak 455 upadłości to nadal najgorszy wynik od siedmiu lat, wyższy o 125 proc. od zanotowanego w pierwszym półroczu przedkryzysowego roku 2008” – napisano w komunikacie.

Jak wyjaśniła prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska, problem danych statystycznych spowodowany jest brakiem kompleksowej statystyki upadłości przedsiębiorstw. – Jest tym bardziej dziwne, że z ekonomicznego punktu widzenia upadłość likwidacyjna to śmierć przedsiębiorstwa. Warto byłoby takie informacje usystematyzować i wprowadzić, gdyż jest to ważne dla funkcjonowania całej gospodarki – dodała nasza rozmówczyni.

Prof. Mączyńska podkreśliła, że do dotychczasowych danych statystycznych należy się odnosić z pewnym dystansem i ostrożnością. – Generalnie pomijając aspekt niepełnych danych, można wysnuć wniosek o pewnych symptomach poprawy w gospodarce, gdyż nie ma wzrostu upadłości przedsiębiorstw budowlanych. Budownictwo to bardzo ważna gałąź gospodarki, gdyż jest kołem zamachowym dla innych dziedzin – dodała prof. Mączyńska.

Wskazała, że bankructwo z ekonomicznego punktu widzenia nie jest negatywnym zjawiskiem.

– Bankructwo i upadłość w sensie sądowym jest sposobem oczyszczania rynku z jednostek, które nie są zdolne do pełnienia wymogów tego rynku, czyli wymogów efektywnościowych. Dlatego eliminuje się takie jednostki z rynku, by ta infekcja niewypłacalności nie rozszerzyła się na inne jednostki, by nie doszło do efektu domina upadłości – wyjaśniła prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

 

Marta Milczarska

NaszDziennik.pl