logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Będą dopłaty do tuczników

Piątek, 7 marca 2014 (19:32)

Komisja Europejska zgodziła się na uruchomienie specjalnych dopłat do tuczników pochodzących z powiatów objętych strefą buforową w związku z afrykańskim pomorem świń. To jednak w niewielkim stopniu wpłynie na poprawę sytuacji hodowców trzody chlewnej. 

Strefa buforowa została wyznaczona po wykryciu dwóch przypadków afrykańskiego pomoru świń u dzików. Obejmuje ona powiaty leżące wzdłuż granicy z Białorusią w województwie lubelskim, mazowieckim i podlaskim. W tej strefie trzoda musi być obowiązkowo trzymana w zamkniętych pomieszczeniach. Zwierząt ani mięsa nie można też eksportować. Jednak zakłady mięsne w praktyce całkowicie wstrzymały skup świń w strefie buforowej nawet na potrzeby rynku wewnętrznego i dlatego rząd zdecydował o uruchomieniu skupu interwencyjnego trzody z tego terenu. Minister rolnictwa Stanisław Kalemba zapewnił, że pieniądze na ten cel są zarezerwowane w budżecie.

Producenci wieprzowiny twierdzą jednak, że trzoda wciąż nie jest kupowana. I dlatego rolnicy domagali się, aby Komisja Europejska uruchomiła teraz fundusze pomocowe podobne do tych, które były wypłacane kilka lat temu producentom warzyw, gdy w Niemczech wybuchła afera z bakteriami E.coli. To spowodowało bowiem gwałtowne załamanie eksportu warzyw. – Nie dziwię się rozżaleniu rolników. Gdy wybuchła afera bakteryjna, Bruksela błyskawicznie zareagowała. I trudno, aby teraz nie rodziły się podejrzenia, że KE zwlekała z działaniami, bo problem pomoru dotyczy nowych, a nie starych członków Unii – mówi Grzegorz Pytlakowski, doradca rolny.

Minister rolnictwa Stanisław Kalemba po kilku tygodniach zabiegów uzyskał od unijnego komisarza rolnictwa Daciana Ciolosa deklarację, że zostaną uruchomione dopłaty do tuczników sprzedawanych przez rolników ze strefy buforowej. – 50 proc. dopłat będzie finansować Komisja Europejska, drugie tyle wyłoży budżet krajowy – wyjaśnił minister Kalemba.

I mają dotyczyć wszystkich zwierząt, które rolnicy sprzedali po 18 lutego, czyli od momentu stwierdzenia afrykańskiego pomoru u dwóch padniętych dzików na Podlasiu. Nie wiadomo jeszcze, jak wysokie będą te płatności, komisarz Ciolos zawrze je w rozporządzeniu, które jest jeszcze pisane. Tylko że rolnicy boją się, że mimo dopłat i tak masarnie nie będą chciały kupować świń ze strefy buforowej, bo przetwarzania takiego mięsa jest – ich zdaniem – obarczone zbyt dużymi obostrzeniami. Poza tym organizacje rolnicze od początku apelowały, aby dopłaty objęły wszystkich producentów wieprzowiny, bo pomór spowodował duży spadek cen skupu żywca w całym kraju.

Ponadto pojawiły się postulaty, aby część mięsa wieprzowego skupiła Agencja Rezerw Materiałowych. – To wymaga tylko decyzji rządu i przy pomocy takiego skupu można uniknąć oskarżeń o niedozwoloną interwencję państwa na rynku – wyjaśnia ekonomista Michał Jastrzębski.

Straty na wieprzowinie

Straty ekonomiczne sektora mięsnego są już teraz bardzo wysokie i rosną z każdym tygodniem. Głównie z tego powodu, że spadł eksport polskiej wieprzowiny, a na rynki wschodnie został w praktyce zatrzymany. Eksperci uważają, że w skali roku branża mięsna może stracić równowartość co najmniej kilkuset milionów euro – mniej za mięso dostaną rolnicy, ale zakłady mięsne też stracą z powodu zahamowania eksportu.

Afrykański pomór świń spowodował znaczny spadek cen skupu trzody chlewnej. Cena kilograma żywca spadła w pewnym momencie w części zakładów mięsnych do 3,2-3,4 zł, a tymczasem opłacalność rolnikom gwarantuje dopiero uzyskiwanie za mięso przynajmniej 5,5-6 zł. Jednak pod koniec lutego wieprzowina zaczęła drożeć i według danych ministerstwa rolnictwa wynosi przeciętnie w granicach 4,50 zł za 1 kg. Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, wzrost notowań żywca wieprzowego w skupie wiąże z tym, że na rynku zaczęło brakować surowca. A i perspektywy na przyszłość nie są najlepsze, gdyż wielu rolników przestało kupować warchlaki do dalszej hodowli. Deficyt krajowego mięsa będzie się więc pogłębiał. Zapewne wpływ na wzrost cen miał też apel do firm skupowych ze strony związku przetwórców „Polskie Mięso”, aby nie wykorzystywały one trudnej sytuacji rolników i nie zaniżały cen skupu żywca poniżej wartości rynkowych. Takie działanie może bowiem doprowadzić do upadku „wielu tysięcy gospodarstw rolnych”. I dlatego zakłady zrzeszone w „Polskim Mięsie” zapowiedziały, że nie będą kupować żywca od pośredników, którzy płacą rolnikom ceny niższe od rynkowych.

Z kolei Krajowy Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w przesłanym do naszej redakcji apelu do firm skupowych i zakładów mięsnych wezwał do „przywrócenia poziomu cen gwarantujących te granice minimalnej opłacalności producentom rolnym”.

- Producenci żywca wieprzowego nie mogą być zmuszeni do przerwania produkcji, gdyż zniszczenia systemowe, jakie powstaną w ich gospodarstwach, trudno będzie odbudować przez wiele lat i w przypadku ustania przyczyn obecnych zjawisk gospodarczych znów Polska będzie wyeliminowana z rynku mięsnego – przestrzegają Kółka Rolnicze. Takie samo stanowisko prezentują inne organizacje i związki rolnicze. Ich obawy są uzasadnione, bo pogłowie trzody i tak w Polsce od lat spada i wynosi raptem około 11 mln sztuk. Resort rolnictwa obiecuje co prawda, że w ramach unijnego budżetu na lata 2014-2020 będzie dotował rozwój hodowli trzody chlewnej, ale jeśli z powodu ASF pogłębi się kryzys w hodowli trzody, to gdy wreszcie te dotacje rolnicy będą mogli otrzymywać, nie będzie już czego ratować.

Krzysztof Losz

NaszDziennik.pl