Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Środa, 27 maja 2009, Nr 123 (3444)
wersja do druku bez polskich znakow

Szukają dla siebie usprawiedliwienia


Ze Stanisławem Szurą, byłym więźniem niemieckich obozów zagłady Sachsenhausen i Bergen-Belsen, rozmawia Marcin Austyn

Jak Pan odbiera publikacje w niemieckiej prasie, w których mówi się o "polskich obozach koncentracyjnych" lub też o polskich pomocnikach pracujących w tych obozach?
- To jest jedna wielka bzdura. Wiadomo przecież, że obozy zagłady były niemieckie, a że powstały na polskich ziemiach, nie jest naszą zasługą. Oczywiście w obozach byli tzw. kapo, najczęściej zostawali nimi kryminaliści i sadyści. Jednak to nie jest tak, że to byli Polacy, ale ludzie wielu nacji i oni po zakończeniu II wojny światowej byli karani przez sądy za swoje czyny. Byli skazywani i wieszani, nie licząc tych, których więźniowie zdążyli wcześniej zlikwidować.

W owych publikacjach pojawiał się m.in. argument, że np. KL Auschwitz był budowany rękami Polaków...
- Ci ludzie byli więźniami i nie mieli wielkiego wyboru czy możliwości decydowania. Robili to "pod karabinem", nikt na ochotnika obozu nie budował.

Skąd, Pana zdaniem, biorą się tego typu deformacje historii?
- Wydaje mi się, że to Niemcy chcą przede wszystkim usprawiedliwić wszystkie zbrodnie, które popełnili. Trudno mi ocenić, jaki wpływ mogłyby tu mieć zaniechania w edukacji ze strony polskiej. Dlatego powiem tak. Przed paru laty byłem w Berlinie i w obozie Sachsenhausen. Obóz stoi, zachowanych jest kilka baraków w takim stanie jak za tamtych czasów, niektóre są trochę poprzerabiane. Jest tam historia obozu i wyświetlany jest film. Na czym polega taktyka niemiecka? Otóż kiedy po wyzwoleniu obozu weszli tam Rosjanie, to stwierdzili, że taki obóz nie może się marnować i zamknęli w nim Niemców. I tak obecnie w historii obozu tylko niewielka część poświęcona jest czasom hitlerowskim, a główny jej ciężar został przeniesiony na czasy, kiedy rządzili tam Rosjanie. Wyszło na to, że w tym obozie mieliśmy do czynienia przede wszystkim z męczeństwem narodu niemieckiego. Takie pokazanie historii tamtych lat ewidentnie wypacza tę historię, którą my, byli więźniowie obozów, znamy z własnego doświadczenia.

Dziękuję za rozmowę.