Ze Stanisławem Szurą, byłym więźniem niemieckich obozów zagłady Sachsenhausen i Bergen-Belsen, rozmawia Marcin Austyn
Jak Pan odbiera publikacje w niemieckiej prasie, w których mówi się o "polskich obozach koncentracyjnych" lub też o polskich pomocnikach pracujących w tych obozach?
- To jest jedna wielka bzdura. Wiadomo przecież, że obozy zagłady były niemieckie, a że powstały na polskich ziemiach, nie jest naszą zasługą. Oczywiście w obozach byli tzw. kapo, najczęściej zostawali nimi kryminaliści i sadyści. Jednak to nie jest tak, że to byli Polacy, ale ludzie wielu nacji i oni po zakończeniu II wojny światowej byli karani przez sądy za swoje czyny. Byli skazywani i wieszani, nie licząc tych, których więźniowie zdążyli wcześniej zlikwidować.
W owych publikacjach pojawiał się m.in. argument, że np. KL Auschwitz był budowany rękami Polaków...
- Ci ludzie byli więźniami i nie mieli wielkiego wyboru czy możliwości decydowania. Robili to "pod karabinem", nikt na ochotnika obozu nie budował.
Skąd, Pana zdaniem, biorą się tego typu deformacje historii?
- Wydaje mi się, że to Niemcy chcą przede wszystkim usprawiedliwić wszystkie zbrodnie, które popełnili. Trudno mi ocenić, jaki wpływ mogłyby tu mieć zaniechania w edukacji ze strony polskiej. Dlatego powiem tak. Przed paru laty byłem w Berlinie i w obozie Sachsenhausen. Obóz stoi, zachowanych jest kilka baraków w takim stanie jak za tamtych czasów, niektóre są trochę poprzerabiane. Jest tam historia obozu i wyświetlany jest film. Na czym polega taktyka niemiecka? Otóż kiedy po wyzwoleniu obozu weszli tam Rosjanie, to stwierdzili, że taki obóz nie może się marnować i zamknęli w nim Niemców. I tak obecnie w historii obozu tylko niewielka część poświęcona jest czasom hitlerowskim, a główny jej ciężar został przeniesiony na czasy, kiedy rządzili tam Rosjanie. Wyszło na to, że w tym obozie mieliśmy do czynienia przede wszystkim z męczeństwem narodu niemieckiego. Takie pokazanie historii tamtych lat ewidentnie wypacza tę historię, którą my, byli więźniowie obozów, znamy z własnego doświadczenia.
Dziękuję za rozmowę.

Szukają dla siebie usprawiedliwienia















