Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Poniedziałek, 15 czerwca 2009, Nr 138 (3459)
wersja do druku bez polskich znakow

Mołdawia pamięta o ofiarach


Kiszyniów upamiętnił ofiary stalinowskich deportacji w głąb Rosji Sowieckiej. W 68. rocznicę pierwszej fali wywózek w stolicy Mołdawii w pobliżu stacji kolejowej, skąd ruszały transporty, zebrały się tysiące osób, dzieci oraz wnuki deportowanych.

- Dla mojej rodziny rok 1941 był rokiem żałoby - powiedziała w rozmowie z agencją Info-Prim Neo jedna z uczestniczek manifestacji Valentina Sturza, przewodnicząca Stowarzyszenia Byłych Deportowanych i Więźniów Politycznych Mołdawii. - Obudzono nas o północy i zabrano do Tiraspola, gdzie zostałyśmy rozdzielone z ojcem i wysłane do Kazachstanu. Później dowiedziałyśmy się, że ojciec został przewieziony do obwodu swierdłowskiego do gułagu. Wtedy straciliśmy wszystko - rodzinę, własność, godność, kraj. Zostaliśmy okrzyknięci wrogami ludu tylko dlatego, że byliśmy inteligentami, nauczycielami i burmistrzami. Niestety, stosunek komunistów względem nas do dziś pozostał niezmieniony - mówiła Sturza. W 1941 r. ponad 20 tysięcy ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. 6 lipca minie 60 lat od drugiej fali deportacji, której ofiarami padło 40 tysięcy ludzi.
AW