Poniedziałek, 21 września 2009, Nr 221 (3542)
Radio Maryja - Katolicki Głos w Twoim Domu TV TRWAM NA ŻYWO Ksiądz kardynał Tarcisio Bertone w Polsce. 29 kwietnia - 3 maja 2009 Dokument Konferencji Episkopatu Polski Międzynarodowa Parafiada Dzieci i Młodzieży Raport w sprawie WSI Odbiornik TV Trwam Reklama w TV Trwam Fundacja Nasza Przyszłość Biblioteka Naszego Dziennika Ulotki Naszego Dziennika Dodatki Dom - wyjątkowe miejsce Dodatki Dom na błysk Dodatki Kupcy Polscy Dodatki Ogród - sama radoœć Dodatki Szlachetne zdrowie Dodatki Moda dla Ciebie
W Sudanie nasilają się ataki na chrześcijan i mordy na nich, ale pozostają one bez reakcji ze strony państw zachodnich
"Nie zostawiajcie nas własnemu losowi!"

W Sudanie na skutek wojny domowej giną ludzie, nie tylko w wyniku walk, ale chorób oraz głodu. Ten największy kraj w Afryce to także miejsce, gdzie niemal każdego dnia giną wyznawcy Chrystusa. Masowych mordów dokonuje sekciarska Armia Oporu Pana (Lord's Resistance Army - LRA), która porywa, torturuje i krzyżuje chrześcijan. Miejscowi biskupi od miesięcy bezskutecznie proszą o międzynarodową interwencję. "Nie zostawiajcie nas własnemu losowi!" - zwracają się poprzez organizację Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Zachodu jednak antychrześcijańska kampania LRA najwyraźniej nie obchodzi.

Masowe pogromy chrześcijan w Sudanie nasiliły się ponownie w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, kiedy to słynący z niezwykłego okrucieństwa fanatyczni bojówkarze Armii Oporu Pana napadli i zbezcześcili kościół pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju w parafii Ezo - podaje portal ACN News. Porwali wówczas 17 modlących się na nowennie osób, głównie nastolatków i ludzi młodych. Bojówkarze chcieli również uprowadzić tamtejszego księdza, któremu cudem i dzięki pomocy wiernych udało się ujść z życiem. Po kilku dniach od tego dramatycznego wydarzenia w pobliżu granicy Sudanu z Republiką Środkowej Afryki i Demokratyczną Republiką Konga odnaleziono przywiązane do drzewa i tragicznie zmasakrowane ciało jednego z 17 porwanych. Troje uprowadzonych powróciło do domów, jednak do dzisiaj nie są znane losy pozostałych trzynastu.
To jednak nie jedyny taki przypadek tylko w ostatnich kilku tygodniach. Niespełna tydzień po tej tragedii w pobliżu Nzary znaleziono ciała kolejnych sześciu osób. Były one przybite do wbitych w ziemię drewnianych konstrukcji, co miało parodiować ukrzyżowanie. Bezpośrednio po tym brutalnym mordzie światło dzienne ujrzała informacja o kolejnym napadzie LRA, porwaniu w okolicy 12 innych chrześcijan. Niestety, ich los również nie jest znany. Armia Oporu Pana dokonuje tak wielu napadów i mordestw, że nikt w Sudanie nie jest w stanie określić dokładnej liczby chrześcijan uprowadzonych i zamordowanych przez tę organizację. Do tego dochodzą także rabunki i mordy dokonywane przez inne oddziały, w tym islamskie wojska rządowe. Ponieważ w Sudanie nie ma prawie dziennikarzy, niewielu jest też dyplomatów z innych państw, informacje z tego kraju rzadko docierają do Europy, a i tak są zazwyczaj ignorowane przez rządy Starego Kontynentu. Tymczasem sytuacja jest naprawdę dramatyczna. Chrześcijanie obawiający się o życie własne i swoich rodzin coraz częściej porzucają domy i ratują się ucieczką do miast. To z kolei prowadzi do ich przeludnienia i katastrofy humanitarnej - informuje Radio Watykańskie. Dodatkowo tę dramatyczną sytuację wyznawców Chrystusa pogłębia fakt, że w kraju panuje głód spotęgowany jeszcze przez przedłużającą się suszę. Bez natychmiastowej międzynarodowej pomocy żywnościowej mieszkańców Sudanu czeka katastrofa humanitarna.
O pomoc dla chrześcijan apelują do świata sudańscy biskupi. Ksiądz biskup Eduardo Hiiboro Kussala z diecezji Tombura-Yambio w Sudanie w wywiadzie dla ACN News, wskazując na te zagrożenia, po raz kolejny zwrócił się o międzynarodową pomoc dla mieszkających w tym kraju chrześcijan. Nawiązując zaś do ataku na kościół w Ezo, podkreślił, że bezsprzecznie było to działanie antychrześcijańskie. W rozmowie z organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie opisuje, jak podczas nowenny odprawianej przed świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w której uczestniczyły setki wiernych, bojówkarze dopuszczali się ataków tylko dlatego, że zebrani chrześcijanie brali udział w modlitwie. Po tych tragicznych wydarzeniach ks. bp Hiiboro zalecił trzy dni postu i modlitwy w intencji pokoju, zakończone 20-kilometrową procesją pokutną. Udział w niej wzięło ponad 20 tys. osób ubranych w pokutne szaty i bez obuwia. Oprócz charakteru modlitewnego procesja miała także drugie znaczenie, a mianowicie była niemym apelem do władz o pomoc. Dlatego wśród pątników znaleźli się również wyznawcy innych religii i przedstawiciele miejscowych władz. I choć ci ostatni złożyli obietnice zwiększenia liczby żołnierzy w najbardziej niebezpiecznych rejonach kraju, jednak do tej pory nie widać końca tych bestialskich ataków. Miejscowe władze nie są bowiem w stanie zapanować nad coraz śmielej panoszącymi się bojówkami LRA. Biskup Hiiboro podkreśla więc w rozmowie z ACN News, że bez pomocy z zewnątrz los chrześcijan w Sudanie będzie tragiczny.
Armia Oporu Pana jest organizacją zbrojną, o sekciarskiej ideologii społeczno-religijnej. Została założona w 1988 roku przez samozwańczego proroka Josepha Kony'ego. Działa głównie na północy Ugandy - w pobliżu granicy z Sudanem, lecz ma także ambicje obalenia rządów prezydenta Yoweri Museveniego i zawładnięcia całym krajem - informuje Radio Watykańskie. Rebelianci od lat szerzą postrach i zniszczenie, w okrutny sposób mordując niewinnych cywilów. Oblicza się, że wojna partyzancka prowadzona przez LRA kosztowała już życie ponad 200 tys. osób. Rebelianci słyną także z uprowadzenia w ostatnich latach około 20 tys. dzieci, które później zmuszane były do świadczenia usług seksualnych żołnierzom lub też - w przypadku chłopców - do walki w ich oddziałach zbrojnych.

Narastają także konflikty plemienne
Jednak nie tylko sami chrześcijanie w Sudanie walczą o życie, gdyż sytuacja w tym kraju z dnia na dzień staje się coraz bardziej napięta. Jak przypomina PAP, podczas gdy dowództwo ONZ-owskich sił pokojowych zapewniało pod koniec ubiegłego miesiąca o zakończeniu działań wojennych w położonym na zachodzie Sudanu Darfurze, południe tego kraju coraz bardziej pogrąża się w międzyplemiennych konfliktach o ziemię, bydło i bogactwa naturalne, z których najważniejsza jest ropa naftowa. Według szacunków ONZ, tylko od początku roku w starciach tych zginęło około 2 tys. osób, a kolejnych 250 tys. straciło dach nad głową. Wśród ofiar coraz więcej jest także kobiet i dzieci starających się powstrzymać dalszy rozlew krwi. Eksperci międzynarodowi obawiają się, że jeżeli w najbliższym czasie nie uda się powstrzymać walk, Sudan pogrąży się w kolejnym krwawym konflikcie - choć jeszcze nie wyszedł z jednego. Zagraża to także stabilności wynegocjowanego w 2005 roku porozumienia pokojowego, które zakończyło trwającą 22 lata wojnę domową pomiędzy północą a południem, a która pochłonęła około 2 milionów istnień ludzkich.
Zgodnie z tymi postanowieniami pokojowymi wytyczona została granica pomiędzy islamską północą a chrześcijańskim i murzyńskim południem kraju. Ponadto w 2011 roku mieszkańcy południa mają się wypowiedzieć w referendum, czy wolą pozostać w sudańskim państwie, czy też chcą ogłosić swoją niepodległość. Jednak im bliżej wyborów, tym częściej na południu dochodzi do walk. Politycy z południa podkreślają, że rząd w Chartumie, nie chcąc dopuścić do secesji oraz planując przejęcie kontroli nad tamtejszymi polami naftowymi, celowo wznieca podziały plemienne. Północ z kolei oskarża rząd w Dżubie o roztrwonienie milionów dolarów pochodzących z udziałów z wydobycia ropy naftowej, które mogłyby wspomóc rozwój tego pogrążonego w walkach regionu.
Marta Ziarnik


 >> Na początek << 


W dziale:

W Sudanie nasilają się ataki na chrześcijan i mordy na nich, ale pozostają one bez reakcji ze strony państw zachodnich
"Nie zostawiajcie nas własnemu losowi!"

Nasila się protest francuskich i niemieckich rolników
Mleko wylane do Renu

Na Zielonej Wyspie przed październikowym referendum nasila się propaganda zwolenników traktatu lizbońskiego
Irlandzki rząd brukselskim lobbystą

Wyborów może nie być?

CIA nie chce dochodzeń

Niewielu Basków popiera terroryzm

Nie chcą sprzedaży Opla

NPD musi zdjąć antypolskie plakaty

Ukraina pod rosyjskim protektoratem

Krótko




spamtrap spamtrap