Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Czwartek, 5 listopada 2009, Nr 260 (3581)
wersja do druku bez polskich znakow

Masz tętniaka, zaczekaj


Lawinowo rośnie w całym kraju liczba szpitali, które wstrzymują planowe przyjęcia na większości oddziałów. Powód? Przekroczone limity na leczenie. Placówki boją się bankructwa, co sprawia, że ograniczają planowe zabiegi, a na oddziały mogą trafiać wyłącznie pacjenci z zagrożeniem życia. Problemy ma chirurgia naczyniowa w Rzeszowie, jedyny taki oddział na Podkarpaciu. Dyrekcja zadecydowała o wstrzymaniu niemal wszystkich planowych zabiegów. - Mamy kilku pacjentów z tętniakiem aorty oczekujących na operację, co w tej sytuacji mamy im powiedzieć? - pyta Adam Uryniak, chirurg naczyniowy.

Z rezerwy budżetowej państwa szpitale na Podkarpaciu otrzymały zaledwie 46 mln zł z tzw. pierwszego rozdania, którego łączna kwota wyniosła 94 mln złotych. Dużą część tych środków pochłonęły apteki (z tytułu refundacji leków) i podstawowa opieka zdrowotna. W tej sytuacji przed szpitalami pojawiła się wizja bankructwa. Najtrudniejsza sytuacja jest w Szpitalu Powiatowym w Mielcu, który wstrzymał planowe przyjęcia na większości oddziałów. Jak powiedziała nam Aneta Dyka-Urbańska, rzecznik mieleckiego szpitala, kontrakt z NFZ został przekroczony i aby jakoś przetrwać, do końca roku szpital musi oszczędzać. Zbulwersowany tym faktem jest dyrektor placówki Leszek Kołacz. Informuje, że Fundusz nie zapłacił szpitalowi 9 mln zł za nadwykonania w 2008 i 2009 roku. Pieniędzy na leczenie nie ma już na dermatologii, oddziale zakaźnym, dziecięcym i na intensywnej terapii.
Dyrekcja szpitala o pieniądze za nadwykonania musi walczyć na drodze sądowej, mimo że jedna z ministerialnych obietnic dotyczyła przekazywania pieniędzy za nie w drodze ugody. Mimo trudnej sytuacji dyrektor zapewnia, że szpitala nie zamknie. - Nie będziemy zamykać szpitala, bo procedura uruchomienia go ponownie byłaby zbyt skomplikowana, ale ordynatorzy oddziałów zabiegowych, takich jak chirurgia, ortopedia czy urologia, otrzymali polecenie wykonywania zabiegów tylko u pacjentów w stanach zagrażających życiu - zaznaczył Leszek Kołacz.
Problemy ma również chirurgia naczyniowa w Rzeszowie - jedyny taki oddział na Podkarpaciu. W tym roku lekarze przeprowadzili tam już ponad tysiąc operacji. Tymczasem pieniądze z kontraktu skończyły się już w lipcu. Teoretycznie pacjenci na operacje np. tętniaków muszą czekać do przyszłego roku, co zagraża ich życiu. - Mamy kilku pacjentów z tętniakiem aorty oczekujących na operację, co w tej sytuacji mamy im powiedzieć? - pyta Adam Uryniak, chirurg naczyniowy.
Podobnie jak na Podkarpaciu jest także w innych regionach kraju, m.in. w regionie śląsko-dąbrowskim, słowem - wszędzie tam, gdzie skończyły się limity na świadczenia na ten rok.
Mariusz Kamieniecki