Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Środa, 27 stycznia 2010, Nr 22 (3648)
wersja do druku bez polskich znakow

Mrozy utrudniają rolnikom sprzedaż owoców i warzyw

Byle do lutego...


Wręcz syberyjskie mrozy, jakie nawiedzają nas w tym roku, uderzyły również w handel targowiskowy produktami rolno-spożywczymi. Wielu rolników zrezygnowało z dostarczania owoców i warzyw na targowiska i giełdy rolne, swoje stragany pozamykali też handlowcy. Wszyscy czekają na ocieplenie.

Niska temperatura spowodowała, że praktycznie zaniknął handel z samochodów, który praktykuje tysiące rolników. Problem stanowi nie tyle uruchomienie samochodu, co handel na mrozie. - Pojazdy rolnicy trzymają albo w garażach, albo w stodołach, więc mróz im niestraszny. Ale nie da się długo wytrzymać na 30-stopniowym mrozie, bo przecież handlujemy na świeżym powietrzu, a nasza praca zaczyna się już przed 6.00. Nawet gazowe grzejniki niewiele w tych warunkach dają ani częste picie gorącej herbaty - tłumaczy rolnik Stanisław Gutek. - Mam jeszcze trochę ziemniaków, porów, selerów i marchwi, które chciałem sprzedać na targu w Radomiu, ale poczekam do lutego, wtedy ma być cieplej - dodaje.
Stragany pozamykali także kupcy, bo im również doskwiera zimno. Sprzedają tylko ci, którzy mają wykupione miejsca w ogrzewanych halach targowych lub w małych sklepikach, ponieważ i klienci wolą zakupy pod dachem niż na mrozie. - Niestety, teraz część klientów przejmują od nas markety, bo przecież ludzie muszą gdzież kupić jabłka czy buraki. Ale na szczęście ma już nadejść ocieplenie, więc znowu zaczniemy handlować i zarabiać - mówi Grażyna Rostkowska z Warszawy. - Z mężem prowadzimy sklep osiedlowy. Mamy też wykupione miejsce na targu, ale już od ponad tygodnia nic tam nie sprzedajemy, ze względu na mrozy - relacjonuje kobieta.
Zamieranie handlu najlepiej widać na giełdach rolnych. W styczniu handel owocami i warzywami zawsze jest mniejszy, ale w tym roku ten spadek jest wyjątkowo duży, właśnie z powodu aury. Z kolei mniejsza podaż niż w styczniu 2008 roku spowodowała wzrost cen hurtowych - średnio od 10 do 30 procent. Małgorzata Skoczewska, rzecznik prasowy giełdy rolnej w podwarszawskich Broniszach, informuje, że na wzrost cen wpływ ma też to, że np. większość jabłek pochodzi z przechowalni z kontrolowaną atmosferą i ich jakość jest dzięki temu wysoka, a więc i ceny poszły w górę - od kilkunastu do nawet 33 procent. Tańsze za to o 1/3 są gruszki. Potaniały ponadto niektóre importowane cytrusy (banany, mandarynki), ponieważ w tym roku jest korzystniejszy dla importerów kurs euro. Problem za to może być z ziemniakami. Nie możemy wykluczyć, że niedługo znacznie one podrożeją. I to nie z tego powodu, że w tamtym roku mieliśmy niskie zbiory (9 mln ton, a rok wcześniej o ponad 1 mln ton więcej), ale raczej ze względu na to, że jakość bulw jest gorsza w związku z ubiegłorocznymi deszczami. W rezultacie rolnicy mają bardzo duże straty w przechowywanych ziemniakach - już teraz bulwy są droższe w kraju o przynajmniej 20-30 proc. niż przed rokiem. Bardzo droga jest także kapusta biała (ponad dwa razy droższa niż w styczniu 2009 roku) i inne warzywa.
Ta sytuacja jeszcze bardziej niepokoi konsumentów. - Każdy, kto regularnie odwiedza targowiska, ma swoich stałych sprzedawców. Ale teraz oni nie handlują i trzeba robić zakupy gdzie indziej. Efekt jest taki, że warzywa i owoce trzeba często kupować w sklepie, a nie wiem, kto je tam dostarcza. W dodatku mrozy spowodowały także, iż na targ przyjeżdża mniej pań z okolicznych wsi z mlekiem, śmietaną i twarogiem. To też trzeba kupować w sklepie, ale smaku tam się nie kupi - mówi z żalem Bronisława Kostrzewska z Radomia. - Byle do lutego, bo wtedy ma być już cieplej - dodaje.
KL