Francuski rząd chce przełamać coraz częstszy opór lekarzy przed prenatalnym dzieciobójstwem. Dlatego minister zdrowia Roselyne Bachelot proponuje zwiększenie o 10 proc. stawek za procedury aborcyjne. Bachelot zapowiada też intensyfikację seksedukacji w szkołach.
Z rządowych raportów wynika, że na skutek odchodzenia na emerytury lekarzy - dawnych aktywistów lobby proaborcyjnego - młodzi coraz częściej odmawiają dzieciobójstwa. Ocenia się, że 4 proc. kobiet w ciąży spotkało się z taką odmową. Z dzieciobójstwa wycofują się też prywatne kliniki. Obecnie 74 proc. aborcji dokonywanych jest w szpitalach państwowych.
W wywiadzie udzielonym dziennikowi "Le Parisien" minister zdrowia stwierdziła, że jest zszokowana danymi ostatniego raportu dotyczącego antykoncepcji i aborcji. Wynika z niego, że dwie trzecie dziewcząt w gimnazjach nie wie, że konsekwencją współżycia seksualnego jest poczęcie dziecka. Dlatego wraz z ministrem edukacji Lukiem Chatelem zamierza przeznaczyć jeszcze więcej pieniędzy na seksedukację wśród najmłodszych. Bachelot ujawniła również, że z danych, jakimi dysponuje resort, wynika, że 50 proc. kobiet dokonujących aborcji stosuje jednocześnie środki antykoncepcyjne.
Bachelot zapowiedziała, że w szkołach i na wyższych uczelniach będą wydawane darmowe doustne środki antykoncepcyjne "we wszystkich sytuacjach", a pielęgniarki szkolne i farmaceuci będą mogli odnawiać recepty na nie bez konsultacji z lekarzem.
Zmian w traktowaniu dzieci w prenatalnej fazie rozwoju domagają się francuskie stowarzyszenia pro-life. Manifestację przed gmachem siedziby Rady Ragionu Ile-de-France zorganizował ostatnio Sojusz na rzecz praw do życia (Alliance pour les droits de la vie), domagając się pilnych działań na rzecz matek w trudnych sytuacjach życiowych, działań, które pomogłyby podjąć im decyzję o urodzeniu dziecka. - W sytuacji, kiedy władze regionu, wspierając Planning Familial, organizują błędną akcję plakatową na rzecz aborcji, my wskazujemy na inną, realną pomoc, jakiej należy udzielać kobietom - powiedziała sekretarz generalny Sojuszu Caroline Roux. Według niej, sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, że w okręgu paryskim dokonywanych jest o 30 proc. więcej aborcji niż w pozostałych regionach Francji. - Przyszedł czas, by władze zastanowiły się nad rzeczywistą przyczyną niepowodzenia prowadzonej od lat polityki na rzecz aborcji - twierdzi Caroline Roux. Jej zdaniem, 300 tys. euro, jakie rada regionu paryskiego dała Planning Familial na akcję plakatową, powinno być przeznaczone na pomoc kobietom w ciąży. - Jakim prawem pieniądze francuskiego podatnika są wydawane na rzecz propagandy niemającej nic wspólnego z tym, czym żyją ludzie? - pytała Roux, dodając, że w regionie paryskim trudności mieszkaniowe, transportowe i płacowe najbardziej doskwierają kobietom w stanie błogosławionym.
Franciszek L. Ćwik

Bonus za dzieciobójstwo















