Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Czwartek, 4 lutego 2010, Nr 29 (3655)
wersja do druku bez polskich znakow

Bonus za dzieciobójstwo


Francuski rząd chce przełamać coraz częstszy opór lekarzy przed prenatalnym dzieciobójstwem. Dlatego minister zdrowia Roselyne Bachelot proponuje zwiększenie o 10 proc. stawek za procedury aborcyjne. Bachelot zapowiada też intensyfikację seksedukacji w szkołach.

Z rządowych raportów wynika, że na skutek odchodzenia na emerytury lekarzy - dawnych aktywistów lobby proaborcyjnego - młodzi coraz częściej odmawiają dzieciobójstwa. Ocenia się, że 4 proc. kobiet w ciąży spotkało się z taką odmową. Z dzieciobójstwa wycofują się też prywatne kliniki. Obecnie 74 proc. aborcji dokonywanych jest w szpitalach państwowych.
W wywiadzie udzielonym dziennikowi "Le Parisien" minister zdrowia stwierdziła, że jest zszokowana danymi ostatniego raportu dotyczącego antykoncepcji i aborcji. Wynika z niego, że dwie trzecie dziewcząt w gimnazjach nie wie, że konsekwencją współżycia seksualnego jest poczęcie dziecka. Dlatego wraz z ministrem edukacji Lukiem Chatelem zamierza przeznaczyć jeszcze więcej pieniędzy na seksedukację wśród najmłodszych. Bachelot ujawniła również, że z danych, jakimi dysponuje resort, wynika, że 50 proc. kobiet dokonujących aborcji stosuje jednocześnie środki antykoncepcyjne.
Bachelot zapowiedziała, że w szkołach i na wyższych uczelniach będą wydawane darmowe doustne środki antykoncepcyjne "we wszystkich sytuacjach", a pielęgniarki szkolne i farmaceuci będą mogli odnawiać recepty na nie bez konsultacji z lekarzem.
Zmian w traktowaniu dzieci w prenatalnej fazie rozwoju domagają się francuskie stowarzyszenia pro-life. Manifestację przed gmachem siedziby Rady Ragionu Ile-de-France zorganizował ostatnio Sojusz na rzecz praw do życia (Alliance pour les droits de la vie), domagając się pilnych działań na rzecz matek w trudnych sytuacjach życiowych, działań, które pomogłyby podjąć im decyzję o urodzeniu dziecka. - W sytuacji, kiedy władze regionu, wspierając Planning Familial, organizują błędną akcję plakatową na rzecz aborcji, my wskazujemy na inną, realną pomoc, jakiej należy udzielać kobietom - powiedziała sekretarz generalny Sojuszu Caroline Roux. Według niej, sytuacja jest tym bardziej dramatyczna, że w okręgu paryskim dokonywanych jest o 30 proc. więcej aborcji niż w pozostałych regionach Francji. - Przyszedł czas, by władze zastanowiły się nad rzeczywistą przyczyną niepowodzenia prowadzonej od lat polityki na rzecz aborcji - twierdzi Caroline Roux. Jej zdaniem, 300 tys. euro, jakie rada regionu paryskiego dała Planning Familial na akcję plakatową, powinno być przeznaczone na pomoc kobietom w ciąży. - Jakim prawem pieniądze francuskiego podatnika są wydawane na rzecz propagandy niemającej nic wspólnego z tym, czym żyją ludzie? - pytała Roux, dodając, że w regionie paryskim trudności mieszkaniowe, transportowe i płacowe najbardziej doskwierają kobietom w stanie błogosławionym.
Franciszek L. Ćwik