Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Poniedziałek, 24 maja 2010, Nr 119 (3745)
wersja do druku bez polskich znakow

Dowódcy na kucykach dowodzą husarią

fot. M. Borawski


Z posłem Jerzym Polaczkiem, byłym ministrem transportu, prezesem Polski Plus, rozmawia Mariusz Bober

Premier Donald Tusk tłumaczył się w Sejmie, że władze były dobrze przygotowane na walkę z powodzią. Jak to się ma do efektów tych zmagań?
- Szef rządu w swoim wystąpieniu mylił kompetencje wojewodów i marszałków z zarządzaniem kryzysowym. Tymczasem obecnie naszym głównym problemem, który znacząco przyczynił się do zwiększenia zniszczeń powodziowych, są opóźnienia w podjęciu kluczowych decyzji w sferze zarządzania kryzysowego infrastrukturą techniczną państwa. Rolą premiera w takiej sytuacji jest właśnie podejmowanie na czas odpowiednich decyzji we współpracy z powołanymi do walki z żywiołem instytucjami - w szczególności we współpracy z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. To już druga sytuacja w odstępie miesiąca - po tragedii w Smoleńsku - w której gołym okiem widać, że państwo i jego instytucje funkcjonują w niedostatecznym stopniu.

Dlaczego tak się dzieje?
- Według ekspertów, po tragicznej powodzi z 1997 r. zrealizowano szereg inwestycji przeciwpowodziowych, dzięki którym można było ograniczyć skalę obecnej powodzi i zmniejszyć powstałe szkody. Aby to osiągnąć, państwo powinno funkcjonować przez 24 godziny na dobę, przez wszystkie dni tygodnia, a nie tylko od poniedziałku do piątku, i to od godz. 8.00 do 16.00. Efektem takiej sytuacji jest właśnie to, że kluczowe decyzje podjęto wtedy, gdy woda zaczęła się już przelewać przez umocnienia, choć już wcześniej były prognozy wskazujące na możliwość wystąpienia powodzi. Rząd woli jednak realizować politykę wizerunkową, a nie politykę konkretu.

Woda zalała wiele dróg, torów kolejowych i zniszczyła część mostów. Można było się przed tym ustrzec?
- Jeśli chodzi o infrastrukturę transportową, ważne jest, aby niezależnie od kategorii drogi - gminna, wojewódzka czy krajowa - jej budowa została wykonana zgodnie z projektem technicznym. Realizowanie takich inwestycji "na skróty" sprawia bowiem, że w sytuacjach kryzysowych są one źródłem zdecydowanie większych strat. W tym zakresie odpowiedzialność spada na zarządców drogi. Jako były minister transportu mogę stwierdzić, że kluczowa dla zmiany tego ogólnego podejścia jest precyzyjna standaryzacja wymagań technicznych dla każdej kategorii dróg oraz przestrzeganie ich w trakcie realizacji.

Czy nasze państwo jest przygotowane na inne kryzysowe sytuacje? Reakcje rządu na katastrofę pod Katyniem nie nastrajają optymistycznie...
- Obecnie szefem kancelarii premiera jest osoba, która nie miała żadnego doświadczenia w administracji publicznej. Z kolei funkcję ministra obrony powierzono psychiatrze... Na początku stycznia 2010 r. zwolniono cenionego i doświadczonego szefa Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, dr. Przemysława Gułę. Wraz z nim odeszło wielu najlepszych specjalistów. Wskutek tych decyzji na znak protestu podał się do dymisji cały dział analiz i prognoz w tymże centrum. Mimo to premier zapewniał, że jesteśmy dobrze przygotowani na wypadek zagrożenia powodzią... W mojej ocenie, rząd ma "wyjątkową zdolność" do psucia rzeczy, które w normalnych warunkach popsuć trudno. A nowi ludzie premiera Tuska to - obrazowo mówiąc - dowódcy na kucykach dowodzący husarią.

Dziękuję za rozmowę.