Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Czwartek, 24 czerwca 2010, Nr 145 (3771)
wersja do druku bez polskich znakow

W Polsce na lotnisku międzynarodowym dojazd służb ratowniczych do pasa startowego to kwestia trzech minut od momentu "naciśnięcia guzika" przez służby ruchu lotniczego

Polaczek pyta po raz szósty


Utrudniony dostęp do dokumentów z rosyjskiego śledztwa, zeznań świadków, a także ustaleń i dowodów rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego każe powrócić do pytania, czy obrany sposób współpracy ze stroną rosyjską był właściwy. W ocenie posła Jerzego Polaczka, prezesa Polski Plus i byłego ministra infrastruktury, wątpliwości jest więcej, a dotyczą one m.in. zagadnień związanych z przygotowaniem i zabezpieczeniem kwietniowej wizyty prezydenta RP w Katyniu. W tym tygodniu poseł skieruje już szóstą interpelację związaną z tragedią pod Katyniem, w której będzie chciał poruszyć kwestie klasyfikacji smoleńskiego lotniska i przyczyn zbyt długiej reakcji służb ratowniczych.

Jeszcze w tym tygodniu Jerzy Polaczek, prezes Polski Plus, skieruje do premiera Donalda Tuska interpelację związaną z przygotowaniem wizyty prezydenta RP w Katyniu. Będzie to już szóste takie wystąpienie posła. - Chcę opisać różne aspekty dotyczące lotniska w Smoleńsku. Mam tu na myśli kwestie np. klasyfikacji tego lotniska, jego wyposażenia, służb ratowniczych, jakie tam były lub nie. Chcę dopytać o tę 15-minutową "dziurę czasową" od katastrofy do podjęcia działań ratowniczych - poinformował.
Jak zauważył poseł, w Polsce na lotnisku międzynarodowym dojazd służb ratowniczych do pasa startowego to kwestia trzech minut od momentu "naciśnięcia guzika" przez służby ruchu lotniczego. W tym świetle doświadczenia smoleńskie wymagają wyjaśnień. Poseł chce także jasnej informacji o tym, w jakim stopniu współpraca ze stroną rosyjską wpływa na polskie śledztwo - na ile wojskowa prokuratura podejmuje własne działania, a w jakim zakresie pełni tylko funkcję "biura tłumaczeń" rosyjskich dokumentów. Wątpliwości jest wiele, bo w ocenie posła wciąż nie wiemy, by przesłuchane zostały osoby odpowiedzialne po stronie rosyjskiej za przygotowanie i zabezpieczenie wizyty; brakuje też m.in. zapisów rozmów z wieży kontroli lotów z ostatnich dramatycznych minut lotu.
Zdaniem Jerzego Polaczka, mimo upływu 2,5 miesiąca od katastrofy smoleńskiej do dzisiaj brakuje jasnych odpowiedzi na pytania dotyczące m.in. sposobu przygotowania i zabezpieczenia kwietniowej wizyty Lecha Kaczyńskiego. Prezes Polski Plus chce także poznać szczegóły związane z realizacją prezydenckiego lotu przez podległy MON 36. specpułk oraz zbadać niektóre kwestie związane z wyszkoleniem załogi.
Kolejna interpelacja skierowana do prezesa Rady Ministrów dotyczy oceny sposobu realizacji wizyty w Katyniu przez służby podległe premierowi. To m.in. kwestie dotyczące zabezpieczenia wizyty przez Biuro Ochrony Rządu i dokonania (czy też zaniechania) przez BOR oceny ryzyka wynikającego z braku podstawowych dokumentów i danych. Poseł chce także wiedzieć, jakie przepisy miały zastosowanie w stosunku do lotów w dniach 7 i 10 kwietnia br. na lotnisko Smoleńsk Siewiernyj. - O niektóre kwestie możemy zapytać MON, MSZ i dla porządku domagać się podstawowych informacji dotyczących choćby tego, kiedy zapadła decyzja o wyborze przez Polskę drogi prawnej w kwestii wyjaśniania przyczyn tej katastrofy. To jest fundamentalne pytanie, na które dwukrotnie ministrowie nie potrafili udzielić jednoznacznej odpowiedzi - podkreślił poseł.
W swoim wystąpieniu Jerzy Polaczek zauważył, że Rzeczpospolitą Polską oraz Federację Rosyjską wiąże porozumienie ministrów obrony z 1993 roku, które określa, iż w przypadku zaistnienia incydentów lotniczych w przestrzeni powietrznej obu państw ich wyjaśnianie prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organa polskie i rosyjskie. Tymczasem w przypadku tragedii smoleńskiej strony uzgodniły, że będą posługiwać się zapisami konwencji chicagowskiej. Dlatego poseł chce, by premier Donald Tusk wyjaśnił, czy zwracał się m.in. do szefów MSZ i MON o "analizę uwarunkowań faktycznych i prawnych dotyczących tego wypadku lotniczego wraz z rekomendacjami tych ministrów odnoszących się do wyboru przez Polskę pozycji prawnej naszego kraju w badaniu przyczyn tej katastrofy".
W swoich wystąpieniach Polaczek zauważył też, iż w rozporządzeniu ministra obrony narodowej z 27 kwietnia 2010 roku zmieniającym rozporządzenie w sprawie organizacji oraz zasad funkcjonowania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego dodano zapis, który faktycznie dokonuje w sposób nieuprawniony zmiany zapisów ustawy Prawo lotnicze. - Te wystąpienia są pewną próbą usystematyzowania uwarunkowań prawnych i organizacyjnych dotyczących przygotowania wizyty prezydenta RP w Katyniu. Stawiam też tezę, że polska komisja badająca przyczyny kwietniowej katastrofy z ministrem Jerzym Millerem na czele została powołana bez podstawy prawnej - podkreślił.
Zdaniem posła, rozporządzenie nie może zmieniać przepisu ustawy i w przypadku potwierdzenia tych wątpliwości premier powinien rozważyć odwołanie szefa MON.
Marcin Austyn