Pod Pałac Prezydencki na Krakowskim Przedmieściu przyjechała wczoraj w południe delegacja górników z Kopalni Węgla Kamiennego "Zofiówka" z Jastrzębia Zdroju. Zaciągnęli wartę przy krzyżu upamiętniającym ofiary katastrofy w Smoleńsku. W razie potrzeby do Warszawy gotowa jest przyjechać stuosobowa grupa górników.
Krzyż - według ogłoszonego w środę porozumiena Kurii Metropolitalnej Warszawskiej, Kancelarii Prezydenta, harcerzy z ZHP i ZHR oraz Duszpasterstwa Akademickiego Kościoła Świętej Anny - ma zostać przeniesiony niebawem do kościoła akademickiego na Krakowskim Przedmieściu. Organizacje harcerskie zwróciły się jednocześnie do stosownych władz z apelem o upamiętnienie ofiar katastrofy "w formie adekwatnej do rangi tego tragicznego wydarzenia i atmosfery tamtych dni" - jak czytamy w komunikacie. Kiedy to dokładnie nastąpi, jeszcze nie wiadomo. Apel o wzniesienie pomnika w tym miejscu w hołdzie ofiarom Smoleńska i w celu upamiętnienia dni żałoby narodowej widnieje od momentu postawienia krzyża na tablicy umieszczonej przy nim. Górnicy poczuli się oburzeni faktem usunięcia tego symbolu pamięci wielkiej narodowej tragedii z miejsca, według nich, również bardzo symbolicznego. Na razie do Warszawy przyjechała skromna delegacja złożona z dwóch związkowców. Jeden z nich, emerytowany górnik, były przewodniczący podregionu "Solidarności" przy NSZZ, Zbigniew Jaskólski, podkreślił, że ta oddolna inicjatywa jest swoistym porywem serca. W takich chwilach, jak mówi, nie można stać obojętnie i patrzeć, ale trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i nie dopuścić, by pamięć o prezydencie i tak wielkiej tragedii wygasła. Zaznaczył również, że na wartę pod krzyżem prezydenckim gotowych jest przybyć około stu górników z Jastrzębia. Górnicy wyrażają obawy, które podziela wiele osób, a mianowicie, że przeniesienie krzyża nastąpi w momencie, gdy nie rozpoczęły się jeszcze prace nad pomnikiem, co może oznaczać, że pamięć o tragedii zostanie celowo zmarginalizowana.
Paulina Jarosińska

Górnicy zaciągnęli wartę
















