Piątek, 18 stycznia 2008, Nr 15 (3032)
Radio Maryja - Katolicki Głos w Twoim Domu TV TRWAM NA ŻYWO Ksiądz kardynał Tarcisio Bertone w Polsce. 29 kwietnia - 3 maja 2009 Dokument Konferencji Episkopatu Polski Międzynarodowa Parafiada Dzieci i Młodzieży Raport w sprawie WSI Odbiornik TV Trwam Reklama w TV Trwam Fundacja Nasza Przyszłość Biblioteka Naszego Dziennika Ulotki Naszego Dziennika Dodatki Dom - wyjątkowe miejsce Dodatki Dom na błysk Dodatki Kupcy Polscy Dodatki Ogród - sama radoœć Dodatki Szlachetne zdrowie Dodatki Moda dla Ciebie
Ścieżka obok drogi
Szakale ruszają na łów?

Wśród funkcjonariuszy TVN Andrzej Morozowski zajmuje wysoką pozycję. Może nie ma tej rangi co Monika Olejnik, ale bez wątpienia należy do przodowników wyszkolenia bojowego i politycznego. Można było się o tym przekonać choćby na podstawie operacji podsłuchowej i podglądowej, jaką les provocateurs przeprowadzili do spółki z Renatą Beger, która z tej okazji została nawet awansowana do rangi autorytetu moralnego czasu wojny na górze. Jeśli zatem na łamach "Dziennika" przekazał rządowi premiera Tuska polecenie, by "skończył z oligarchą w sutannie", to jest oczywiste, że mówi nie tylko w imieniu własnym. Irytację, która objawiła się w postaci zniecierpliwionego monitu Andrzeja Morozowskiego, wywołało przyznanie Fundacji Lux Veritatis pieniędzy na wiercenia geotermalne. Andrzej Morozowski nie protestuje przeciwko temu, by urzędy państwowe mogły takie dotacje przyznawać. Irytuje go tylko to, że przyznały ją o. Tadeuszowi Rydzykowi, dyrektorowi Radia Maryja, które "otwarcie popierało Prawo i Sprawiedliwość". Jak to się śpiewało? "Banda nie przebacza, kula jest zapłatą"! Toteż Andrzej Morozowski kategorycznie stwierdza, że "teraz z całkowicie bezkarnym dotychczas Tadeuszem Rydzykiem musi się zmierzyć nowy premier". Taki rozkaz wydano "premieru Tusku".
Co prawda Andrzej Morozowski nie wyjaśnia, na czym właściwie polegają przestępstwa o. Tadeusza Rydzyka, dla których premier - przy pomocy ministrów Pitery i Kudryckiej - ma położyć kres jego "dotychczasowej bezkarności", ale przecież tego i owego można się domyślić. W słynnym poemacie Janusza Szpotańskiego towarzysz Szmaciak stwierdza bez żadnych ogródek: "A pula nie jest do kradzieży! Pula się cała nam należy!". Czyżby TVN też chciała sobie powiercić w ojczystej ziemi za rządowe subwencje? Co zamierza sobie wywiercić?
Wydaje się, że w grę wchodzą dwie możliwości. Pierwsza, że urządzając łowy na dyrektora Radia Maryja, stare szakale próbują nie tylko położyć łapę na wszelkich subwencjach, ale również - przy pomocy państwowych urzędników - zastraszyć potencjalnych amatorów, żeby już nikt nie psuł im interesów. Prawdopodobieństwo graniczy tu z pewnością, ale nie wyczerpuje to wszystkich możliwości. Przypominam bowiem, że loża B'nai B'rith, obok wymuszenia na polskim rządzie realizacji tzw. roszczeń, stawia sobie za cel również pacyfikację Radia Maryja. Nie jest wykluczone, że w tej sprawie mamy do czynienia z taktycznym sojuszem szakali z razwiedki z Zakonem Synów Przymierza. Byłaby to sytuacja odwrotna niż w roku 1968, ale skoro w międzyczasie nastąpiło odwrócenie sojuszów wojskowych, to dyscyplina wymaga też odwrócenia uczuć.
Andrzej Morozowski sugeruje premierowi, żeby do nagonki wyznaczyć Julię Piterę. To może się udać, bo o ile razwiedka jeszcze nie zdecydowała, czy likwidować CBA, czy tylko zrobić tam czystkę, o tyle co do Radia Maryja żadnych wątpliwości nie ma. Wprawdzie tak się złożyło, że poseł Palikot przyznał się do "finezyjnej operacji finansowej", w której "żaden poseł by się nie połapał", a która wiąże się z podejrzeniami, iż część swego majątku przetransferował na Karaiby, jednak minister Pitera udała, że tego nie słyszy, bo pewnie wie, że w przeciwnym razie ktoś mógłby jej boleśnie przypomnieć, skąd wyrastają nogi. Możliwe zatem, że tym chętniej podejmie się zadania, które nie tylko wydaje się bezpieczniejsze, ale i korzystniejsze, zwłaszcza gdyby przy tej okazji można było coś dyskretnie wywiercić sobie na boku.
Stanisław Michalkiewicz




fot. M. Borawski

Kanapki dla strajkujących są zrobione. Czekają już od października zeszłego roku


A gdzie kanapki?

Ministrowie rządu Donalda Tuska wydają się zaskoczeni protestami coraz to nowych grup zawodowych. Kontrowersje wokół reformowania reformy służby zdrowia to tylko symbol tego, co w najbliższym czasie może czekać "ekipę cudotwórców". Opowiastki o zaufaniu i miłości rządu do obywateli mogą nie wystarczyć do rozwiązania konfliktów społecznych, nie mówiąc o spełnieniu żądań płacowych rozbudzonych przez zupełnie irracjonalne obietnice z czasu kampanii wyborczej. Po lekarzach, pielęgniarkach, nauczycielach z żądaniami wobec rządu wystąpiły nawet żony górników.
Żony górników z kopalni "Budryk" zapowiedziały, że nie wyjadą z powrotem na Śląsk, dopóki wicepremier i minister gospodarki nie spotka się z przedstawicielami komitetu protestacyjnego kopalni. Co na to przedstawiciele rządzących partii? Przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej Zbigniew Chlebowski poinformował, że strajk uważa za nielegalny, a większość górników "Budryka" chce pracować.
- To już nie jest PRL, żeby sprawy górnictwa załatwiać w Warszawie (...). Przestańcie się zasłaniać kobietami, panowie - komentował sprawę wicepremier Waldemar Pawlak.
Jeszcze do niedawna, gdy politycy rządu byli w opozycji, na ich poparcie mogły liczyć niemal wszystkie akcje "społecznego nieposłuszeństwa". "Białe miasteczko" pielęgniarek, "czarne miasteczko" górników, "czerwone miasteczko" ZNP... bez względu na kolorystykę protestujących miały zapewnione poparcie ze strony mediów i opozycyjnych polityków. Czy i teraz prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz będzie przygotowywała dla protestujących kanapki?
Piotr Tomczyk



Z życia kibica

W wywiadach dla gazet i najpopularniejszych stacji telewizyjnych premier Donald Tusk chętnie opowiada o swej fascynacji piłką nożną. W tej sytuacji kierowanie przez najsłynniejszego wśród polityków kibica piłkarskiego Komitetem Organizacyjnym Euro 2012 wydawało się rzeczą naturalną i dobrze wpływającą na tempo i zakres działań niezbędnych do sprawnego zorganizowania mistrzostw. Tymczasem, jak doniosło "Życie Warszawy", do dziś nie doszło do choćby jednego spotkania komitetu. O zwołaniu komitetu zadecydować może jego przewodniczący, czyli Donald Tusk...
- Trwają prace nad formułą funkcjonowania komitetu, by był on bardziej skuteczny. W przyszłym tygodniu podamy szczegóły - poinformowała dziennikarzy rzecznik rządu Agnieszka Liszka.
Można odnieść wrażenie, że także w wielu innych dziedzinach działania rządu ugrzęzły na etapie czasochłonnych prac koncepcyjnych. Nad sposobem działania komitetów, które już wkrótce zaczną realizować obietnice PO.
Tomasz Tobolski



Refundacji nie będzie

Jakie to jednak dziwne. Jeszcze nie tak dawno w kręgach rządowych głośno mówiło się o finansowaniu z budżetu państwa zapłodnień in vitro, a dziś równie głośna stała się lista - choć jeszcze nieoficjalna - świadczeń medycznych, które nie będą przez państwo refundowane. I tak we wczorajszym der "Dzienniku" pojawiła się bulwersująca informacja, jakoby pełną ochroną zdrowia ze strony państwa miały być objęte jedynie dzieci i kobiety w ciąży. Najpoważniejsze cięcia świadczeń są podobno przewidywane w chirurgii, ortopedii, kardiologii, urologii i okulistyce. To zrozumiałe - nowoczesne procedury medyczne w tych dziedzinach są drogie. A poza tym chorują głównie ludzie starsi, a przecież: "Pacjentom, którzy przeszli uraz stawu biodrowego, a skończyli już 65 lat, nie będą refundowane drogie, za to bardzo wytrzymałe protezy za kilkanaście tysięcy złotych. - Po co płacić za coś, co posłuży najwyżej kilka lat - pyta bezceremonialnie dyrektor rządowej Agencji Oceny Technologii Medycznych Waldemar Wierzba". Komentarz chyba jest tu zbyteczny.
Ha! Ciekawe, co teraz mają do powiedzenia ci przedstawiciele starszego pokolenia, którzy w wyborach głosowali na Platformę Obywatelską.
A i młodzi przecież kiedyś się zestarzeją. Żarty na bok, najwyraźniej zaczynają się strome schody. A chodzić po nich trzeba będzie wyjątkowo uważnie, bo już wkrótce na złamanie biodra doktor zaordynuje nam aspirynę.
AMG



Strach się bać

Nieoceniona jest "Gazeta Wyborcza". Zawsze udostępnia łamy znanym i wybitnym. Ostatnio na przykład wypowiadali się tam oni na temat najnowszej książki Grossa. Władysław Bartoszewski, którego "Wyborcza", nie wiedzieć czemu, uparcie mianuje profesorem, nie całkiem zgadza się z ks. kard. Dziwiszem, czy książka Grossa powinna ukazać się w wydawnictwie Znak. "Dobrze, że książka się ukazała, że ludzie zapoznają się z punktem widzenia Grossa, tym bardziej, że 'Strach' od dwóch lat był dostępny po angielsku". To jest argument! No i awansowaliśmy z bydła na ludzi - też godne odnotowania. Inny znany i wybitny to szef KAI Marcin Przeciszewski. "Mamy demokrację i trudno mówić, że jakaś książka nie powinna się ukazać. To nie te czasy". Oj, nie te, nie te! "Katolickie wydawnictwo nie powinno unikać tematów trudnych". Może tylko gdyby wydawało książki, które naprawdę zajmują się tematami trudnymi, a nie powiedzmy nieistniejącymi? Jakże jednak nam miło, że w "Gazecie Wyborczej" nie zabrakło światłego głosu tak wybitnych przedstawicieli katolików świeckich. Cenna książka, cenna gazeta i cenne głosy wybitnych. Jakkolwiek szkoda, że nie piszą tylko po angielsku.
AMG




Zadzwoń, jeżeli potrzebujesz wsparcia i pomocy dla siebie i Twojego nienarodzonego dziecka:

Telefon nadziei
0800 112 800
(bezpłatny, pn.-pt. w godz. 15.00-7.00,
pozostałe dni - całą dobę)

Jasnogórski Telefon Zaufania
034 365 22 55
(w godz. 20.00-24.00)

Dziś


Dodatek Dom - wyjątkowe miejsce
a w nim:
- Czego unikać, urządzając wnętrza
- Wybieramy ekspres do kawy
- Co przyniesie rok 2008 na rynku nieruchomości
- W domu nie musi być zimno

Jutro


Manipulacje Grossa i Znaku
Wyjątkowym skandalem, o którym nikt dotąd nie napisał konkretnie i szczegółowo, były manipulacje, jakie zastosowali Jan Tomasz Gross i wydawcy Znaku przy wydaniu polskiego przekładu "Strachu" - podkreśla prof. Jerzy Robert Nowak.

W środę


Dodatek specjalny - Bezdroża in vitro
a w nim m.in.:
- O niepłodności jako chorobie cywilizacyjnej, zdrowotnych aspektach in vitro dla poczętego w ten sposób dziecka.
- Techniki Wspomaganego Rozrodu (ART) nie są tak bezpieczne, jak chcieliby tego promujący ich zastosowanie. Ryzyko wystąpienia wad wrodzonych płodu jest przeciętnie dwa razy wyższe niż przy naturalnym poczęciu. Dotyczy to wad serca i układu krążenia, wad układu pokarmowego i powłok jamy brzusznej, wad centralnego układu nerwowego i układu moczowo-płciowego - pisze Piotr Barczentewicz, lekarz ginekolog.

Jutro


Gra wokół ratyfikacji eurokonstytucji
Polacy powinni mieć możliwość zajęcia stanowiska odnośnie do eurokonstytucji. Niemądry i szkodliwy upór, by nie było referendum, osłabia pozycję Polski wobec partnerów europejskich - pisze Jan Maria Jackowski.

Za tydzień


Dodatek - W Rodzinie
Pan profesor doktor habilitowany powiedział, że nie istnieją żadne skutki uboczne in vitro! Miał pecha, bo trafił na wykształcone w tym temacie osoby. Oboje z mężem wiele czytaliśmy o możliwości przestymulowania jajników, o skutkach ubocznych leków, które podaje się kobiecie w celu wywołania superowulacji, o małżeństwach, które zanim doczekały się dziecka z in vitro, już się rozwiodły... - pisze Agnieszka Pietrusińska o swojej drodze poszukiwania rozwiązania problemu z niepłodnością.

Pogoda


W zachodniej części kraju zachmurzenie duże z opadami deszczu. Wiatr umiarkowany, na północy i zachodzie także dość silny i porywisty, południowy i południowo-zachodni.





spamtrap spamtrap