40 lat temu - 28 lipca 1968 roku - została ogłoszona encyklika Pawła VI "Humanae vitae". Encyklika ta to jeden z najbardziej dyskutowanych i krytykowanych dokumentów Kościoła. To także jeden z najbardziej powierzchownie analizowanych tekstów, a jego treść bywa przez wielu ludzi redukowana do zakazu antykoncepcji. Tego typu zawężone spojrzenie na "Humanae vitae" nie jest jednak zaskoczeniem, gdyż każda wypowiedź na temat ludzkiej seksualności, a zwłaszcza na temat zagrożeń i norm moralnych w tej dziedzinie, budzi wielkie emocje. Także wtedy, gdy nie chodzi o wypowiedź magisterium Kościoła, lecz o wypowiedź jakiegoś rodzica czy pedagoga. Opór w obliczu najbardziej nawet oczywistych i koniecznych norm moralnych w sferze seksualnej wynika z faktu, że wielu ludzi przeżywa poważne trudności w odpowiedzialnym kierowaniu własną seksualnością. Właśnie dlatego ludzie ci wolą unikać świadomości, że w tej dziedzinie potrzebne są jakieś normy moralne, prawne czy obyczajowe.
Niektórzy ludzie aż tak bardzo nie radzą sobie z własną seksualnością, że dla chwili przyjemności potrafią poświęcić sumienie, godność i wolność, a nawet zdrowie i życie. Seksualność to sfera, która stawia człowiekowi poważne wymagania. Łączy ona bowiem w sobie niemal wszystkie siły, jakimi dysponuje człowiek. Wiąże się z cielesnością, z instynktem i popędem, a także z uczuciami, z zakochaniem i z miłością. Jednym ludziom seksualność kojarzy się z miłością, czułością i płodnością, a innym - z krzywdą, grzechem, chorobami zakaźnymi, niechcianymi ciążami, uzależnieniami, przestępstwami.

Człowiek odpowiedzialny kieruje seksualnością w oparciu o świadomość i wolność
Seksualność - błogosławieństwo i życie czy przekleństwo i śmierć?


















