Z o. Marco Tascą, generałem Braci Mniejszych Konwentualnych, rozmawia Małgorzata Pabis
Ojcze Generale, św. Franciszek uczył swoich braci, by żyli Ewangelią. Jak Ojciec myśli, czy po ośmiu wiekach da się jeszcze żyć w taki sposób, w jaki żył Biedaczyna z Asyżu i jego bracia?
- Jestem przekonany, że Ewangelia ma także dziś coś do powiedzenia człowiekowi. Święty Jan mówi, iż Jezus przyszedł na świat, aby wszyscy mieli życie. I to życie w pełni. A dziś czego szukają ludzie? Szukają życia pełnego, szczęśliwego, zrealizowanego. I ten wielki dar daje im właśnie Ewangelia. Ale trzeba spełnić pewien warunek: trzeba mieć pełne zaufanie do Boga. Ufać Bogu i Jego słowom. A nie jest to tylko słowo pełne nakazów, reguł. To jest słowo, które daje życie.
I jeżeli miałbym coś dziś powiedzieć światu, to właśnie podkreśliłbym konieczność zaufania Panu Bogu, który nas kocha i chce naszego szczęścia.
Przed wiekami w San Damiano Chrystus powiedział: "Franciszku, odbuduj mój Kościół". Czy także dziś jego bracia powinni odbudowywać Kościół?
- Kościół jako wspólnota, którą tworzą ludzie, zawsze potrzebuje odnowy, odbudowy. Także my dziś jesteśmy powołani do tego, żeby mieć swój udział w tej odbudowie Kościoła. I to, co możemy dziś dać Kościołowi, to nasz charyzmat: bycie świadkami braterstwa. W świecie, w którym na pierwszym miejscu stawia się indywidualizm, my chcemy być świadkami wspólnoty, braterstwa, i to w sposób przekonywujący. W świecie, w którym liczy się przede wszystkim ten, który ma pieniądze i władzę, my chcemy dać świadectwo życia - bycia słabym, mniejszym.
Franciszek przeżywał braterstwo w konkretnym stylu. Braterstwo można przeżywać, bo tak jest wygodniej, bo żyjąc w ten sposób, oszczędzamy sobie problemów. My jednak chcemy przeżywać braterstwo w stylu minoritas, bycia mniejszym. W konkrecie oznacza to, że drugi jest ważniejszy ode mnie. Tego uczy nas św. Franciszek.
A w konkretach jak to powinno wyglądać?
- Pewien teolog, mówiąc o życiu zakonnym, określił je jako "cantus firmus". Chodzi o pewien motyw muzyczny, który jest stale powtarzany w utworze. Choć jest stale przetwarzany na różne sposoby, to stale powraca. I tak widzę nasze zadanie dla braci. Powinniśmy przestawiać niektóre elementy, które są bazą fundamentu, i żyć nimi w taki sposób, aby dzisiejszy świat dostrzegał, że możliwe jest piękne przeżywanie Ewangelii. Nasz charyzmat nie polega na robieniu konkretnych rzeczy. U nas liczy się sposób, styl, w jakim te rzeczy wykonujemy. Przecież robimy to wszystko, co robią inni. Ale w tym wszystkim musimy zachować styl braterstwa, minoritas, który nas odróżnia od innych. Jeśli to zagubimy, to nic nie wniesiemy do charyzmatu Kościoła.
I kolejny dar, jaki możemy ofiarować Kościołowi, to radość bycia wierzącym.
Kieruje Ojciec całym zakonem. Jakie zadania są dziś najważniejsze dla franciszkanów?
- Jeszcze parę lat temu życie zakonne było łatwiejsze, ponieważ cały świat zachodni był zasadniczo chrześcijański. Teraz przed nami, franciszkanami, stoi wielkie zadanie. Musimy dawać świadectwo, że można być szczęśliwym, żyjąc ubogo, nie trzymając się bogactwa i posiadania.
Bo nie jest prawdą, że szczęście jest w posiadaniu. I nie jest prawdą, że szczęście jest w robieniu tego, na co mam ochotę. I nie jest prawdą, że szczęście jest w przeżywaniu seksualności w taki sposób, jak się komuś podoba. My jesteśmy po to, aby dawać świadectwo, iż możliwe jest przeżywanie radośnie tego, o czym mówi Ewangelia, a ona mówi, że tylko życie dla Boga daje szczęście i zadowala człowieka w pełni.
Podczas Międzynarodowej Kapituły Namiotów, jaka tydzień temu odbyła się w Asyżu, franciszkanie z całego świata przepraszali Pana Boga za grzechy. Za jakie?
- Myślę, że są dwa zasadnicze grzechy, które dotyczą naszego charyzmatu. Pierwszy to mała świadomość, małe przekonanie, iż największym znakiem, jaki możemy dać Kościołowi i światu, jest nasze braterstwo. A więc jesteśmy dziś wezwani do tego, abyśmy prosili o przebaczenie za te wszystkie rany, kiedy nie chcieliśmy tworzyć wspólnoty, za wszystkie sytuacje, w których źle mówiliśmy o naszym współbracie. I za te wszystkie sytuacje, w których nie przyjęliśmy drugiego brata takim, jakim jest. I za grzechy przeciwko minoritas. Wreszcie za to, że kiedykolwiek myśleliśmy, iż mamy jakieś prawa, oczywiście nie mówię o prawach ludzkich, ale chodzi mi o te wszystkie sytuacje, w których nie wybieraliśmy ostatniego miejsca.
Zdaniem Ojca, w czym tkwi problem, że coraz mniej ludzi w Europie przyznaje się do Chrystusa?
- Nie wierzę, że jest nas tak mało w Europie. Moim zdaniem, jesteśmy mało chrześcijańscy. I dlatego my w Europie jesteśmy powołani również do tego, aby żyć w sposób bardzo radykalny wartościami chrześcijańskimi.
Bardzo interesujące jest to, że jeśli w Europie ktoś się nawraca, to szuka życia chrześcijańskiego w pełni wymagającego, które budowane jest na mocnych fundamentach. I tutaj rodzi się pytanie dla nas, ile ktoś, kto się nawraca, znajduje tych wartości w naszych wspólnotach.
W zakonie nie brakuje ludzi młodych. Jak to się dzieje, że młodzi wciąż idą za św. Franciszkiem?
- Myślę, że mamy od Pana łaskę pięknego charyzmatu Franciszka. Nasi młodzi szukają jednego motywu, celu. A jaki może być lepszy cel od tego, żeby iść za Jezusem w stylu św. Franciszka? W sposób oryginalny, twórczy, pełen wolności? Myślę, że w tym tkwi odpowiedź na pytanie, dlaczego młodzi chcą wciąż iść za Chrystusem drogami św. Franciszka. Zawsze modlę się do Pana o to, aby dał nam łaskę, abyśmy wciąż byli szaleni, twórczy, abyśmy nie bali się przekraczać utartych schematów.
Kapituła w Asyżu była wydarzeniem szczególnym nie tylko dla franciszkanów, ale dla całego Kościoła. Pierwsze takie spotkanie miało miejsce za czasów św. Franciszka. Teraz, po ośmiu wiekach, w jubileusz ustnego zatwierdzenia Reguły przez Papieża, rodzina franciszkańska spotkała się po raz drugi...
- To wielka łaska, którą dał nam Pan, że przeżyliśmy to tak wielkie wydarzenie. Po ośmiuset latach wszystkie rodziny franciszkańskie spotkały się razem w Asyżu. To nieskończona łaska móc sobie nawzajem spojrzeć w oczy i powiedzieć: "Życie franciszkańskim charyzmatem wciąż nas fascynuje". I kiedy człowiek pomyśli, że tymi drogami, którymi tu chodziliśmy, chodzili pierwsi bracia franciszkanie, że widzieli to samo niebo, niektóre z obecnych kościołów, to cóż może być bardziej fascynującego?
Ojcze Generale, jak Ojciec myśli: czy możliwe jest, że wszystkie franciszkańskie wspólnoty staną się kiedyś jedną?
- Wyrażam taką myśl osobistą, ale żyję takim snem, że przyjdzie dzień, kiedy wszystkie rodziny franciszkańskie będą jedno. To by było piękne, gdybyśmy na kolejny jubileusz w 2023 r. - 800-lecia pisemnego zatwierdzenia Reguły - przyjechali tu wszyscy jako jedno. Myślę, iż jesteśmy powołani do tego, aby rozwijać i urzeczywistniać ten wielki sen. Trzeba popierać te wszystkie inicjatywy, aby tak się stało.
Dziękuję za rozmowę.
Za tłumaczenie dziękuję o. Andrzejowi Zającowi OFMConv.

To już 800 lat Reguły Franciszkańskiej 1209-2009
Szczęście tylko w Bogu

















