Nasz Dziennik - strona główna Archiwum Reklama Redakcja Prenumerata
Czwartek, 19 lutego 2009, Nr 42 (3363)
wersja do druku bez polskich znakow

Koalicja "Polska Wolna od GMO" postuluje wprowadzenie i surowe egzekwowanie obowiązku znakowania żywności zawierającej organizmy genetycznie modyfikowane. Teraz te przepisy, które obowiązują w całej Unii, u nas są w praktyce martwe

Konsument musi wiedzieć, co kupuje

fot. E. Sądej


Żywność zawierająca produkty z organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO) powinna być znakowana - to główny postulat Koalicji "Polska Wolna od GMO". Jej zdaniem, w Polsce powinno się wprowadzić całkowity zakaz upraw roślin modyfikowanych, nie powinniśmy też stosować GMO do produkcji pasz i karmienia nimi zwierząt.

Koalicja "Polska wolna od GMO" zdaje sobie sprawę z tego, że na naszym rynku spożywczym znajduje się wiele artykułów zawierających składniki z roślin modyfikowanych. Klient jednak nic o tym nie wie. Dlatego organizacja postuluje surowe egzekwowanie przez organy państwowe do tego powołane obowiązku znakowania takiej żywności. Taki wymóg obowiązuje w całej Unii Europejskiej, ale u nas nie jest przestrzegany. - Konsumenci mają prawo wyboru, a tym samym uniknięcia spożywania potencjalnie szkodliwych składników w pożywieniu - podkreślił Paweł Połanecki, ekspert Koalicji. Wyliczał on, że takie dodatki - przede wszystkim z genetycznie modyfikowanej soi - są powszechnie stosowane w piekarnictwie, mleczarstwie i przetwórstwie mięsa. Co więcej, w wielu przypadkach nie można tego uniknąć, ponieważ na rynku dostępne są tylko dodatki zawierające właśnie modyfikowaną soję, zwłaszcza jeśli takie półprodukty pochodzą z importu. Jednak gdyby informacja o GMO była obecna na produktach spożywczych, konsumenci, którzy rezygnowaliby z takich zakupów, mogliby niejako wywierać presję na producentach, aby zmienili technologię wytwarzania.
Koalicja wystąpiła też do Janusza Kochanowskiego, rzecznika praw obywatelskich, o interwencję w sprawie łamania prawa w zakresie stosowania organizmów genetycznie modyfikowanych (o wniosku szerzej pisaliśmy już kilka tygodni temu). Paweł Połanecki wyjaśnił na konferencji prasowej, że chodzi przede wszystkim o interwencję w sprawie uprawy kukurydzy MON 810. - To zagrożenie dla życia ludzi i jest niezgodne z prawem - mówił Połanecki, argumentując, że takie uprawy powinno kontrolować państwo, tymczasem ta kontrola jest iluzoryczna i powierzchnia upraw modyfikowanej kukurydzy rośnie, gdyż państwo nie podejmuje interwencji. - Modyfikowana kukurydza była uprawiana w Polsce w 2008 r. na powierzchni 3 tys. ha, podczas gdy w 2007 r. było to 300 ha - argumentował Połanecki. Dodał, że Koalicja złożyła doniesienie do prokuratury na temat nielegalnych upraw GMO. - Sprawa została jednak umorzona bez podania przyczyn - mówił Połancki. Do tej pory biuro RPO nie odpowiedziało na tę skargę. Ale część ekspertów nie spodziewa się skutecznej interwencji, obawiają się bowiem, że rzecznik wziął już wcześniej stronę producentów GMO i pasz zawierających organizmy modyfikowane, bo występował przeciwko ograniczeniom ustawowym w ich stosowaniu.
Nasz rząd w przyjętym niedawno stanowisku zapowiedział, że Polska jest co prawda oficjalnie wciąż przeciwna uprawom GMO, ale zgodzimy się na stosowanie w naszym rolnictwie tylko tych roślin modyfikowanych, które są uznawane przez UE. Nie będzie natomiast zgody na rozszerzanie tej listy. A w tej chwili oficjalnie w Unii można uprawiać tylko właśnie kukurydzę MON 810.
Paweł Połanecki przekonuje, że Polska jest obiektem silnych działań różnych grup lobbingowych, także z zagranicy (głównie z USA), którym zależy na nieskrępowanym rozwoju upraw GMO lub imporcie roślin modyfikowanych. Według Koalicji, import sięga już 2 mln ton ziarna. Taki lobbing był widoczny zwłaszcza podczas dyskusji nad nowelizacją ustawy o paszach z 2006 r., która wprowadziła zakaz stosowania pasz genetycznie modyfikowanych w żywieniu zwierząt od lipca 2008 roku. Ale obecny parlament zmienił te przepisy i przesunięto ten termin o cztery lata - zakaz stosowania GMO w paszach ma zacząć obowiązywać od 2013 roku.
Koalicja "Polska Wolna od GMO" działa dopiero ponad rok, ale skupia blisko sto różnych stowarzyszeń i organizacji. Stara się przede wszystkim prowadzić akcję edukacyjną i lobbingową, aby pokazać Polakom negatywne skutki stosowania GMO dla naszego rolnictwa oraz życia i zdrowia konsumentów.
Krzysztof Losz