logo
logo
zdjęcie

Jan Maria Jackowski

Obywatelski sprzeciw

Sobota, 29 września 2012 (06:07)

Dziś jesteśmy uczestnikami bezprecedensowego w historii Polski społecznego zrywu Polaków, którzy wyjątkowo licznie przybyli do Warszawy z wszystkich zakątków kraju oraz z zagranicy.

Po raz wtóry w stolicy uczestniczymy w marszu w obronie kneblowanej przez władze wolności słowa oraz protestujemy przeciwko dyskryminowaniu katolików i Telewizji Trwam.

W sposób pokojowy mówimy "nie" dla wyjątkowo zmasowanej kampanii nienawiści w stosunku do ludzi wierzących i wartości chrześcijańskich ze strony środowisk i mediów o orientacji antykatolickiej, postkomunistycznej, liberalnej. Dzisiejsza manifestacja to także znak obywatelskiego sprzeciwu wobec szkodliwych dla Polaków i Polski rządów Platformy Obywatelskiej.

13 lutego 2003 r. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podjęła uchwałę o udzieleniu koncesji na telewizję satelitarną Trwam. Telewizja od początku swego istnienia wspomagała Kościół katolicki w dziele ewangelizacji, ocalania zbudowanej na fundamencie chrześcijaństwa tradycji kultury polskiej oraz pobudzania do działania i odpowiedzialnej obecności ludzi wierzących w świecie.

Już wtedy, a więc przed blisko 10 laty, był podnoszony problem ograniczeń technicznych w dostępie Polaków do Telewizji Trwam. Znamienne, że dopiero 6 dni po przyjęciu uchwały o koncesji satelitarnej dla Telewizji Trwam został opublikowany wiele mówiący sondaż przeprowadzony w dniach 3-6 stycznia 2003 roku. Z badania CBOS już wówczas wynikało, iż 32 proc. respondentów uważa, że Telewizja Trwam będzie dobrze służyć społeczeństwu. Ponad jedna trzecia (35 proc.) badanych zadeklarowała, że chciałaby oglądać programy Telewizji Trwam, a połowa (50 proc.) respondentów była przekonana, że odpowiednie władze powinny udzielić zezwolenia na otwarcie tej stacji telewizyjnej.

Po 10 latach postulat powszechnego dostępu do katolickiej telewizji nadal nie został zrealizowany. Obecny obóz rządzący nawet nie ukrywa, że próbuje kapturowo wykluczyć Telewizję Trwam z obiegu społecznego. Łamie fundamentalne zasady demokracji, by za wszelką cenę utrzymać się przy władzy.

Propaganda rządowa uprawiana przez media głównego nurtu przypomina propagandę komunistyczną u schyłku PRL. Te same hasła, nawet ci sami niektórzy propagandziści i potakiwacze, ta sama cenzorska mentalność, te same kłamstwa i techniki manipulacji, to samo wrzucanie tematów zastępczych i stosowanie techniki odwracania kota ogonem poprzez promowanie trzeciorzędnych wydarzeń, ten sam dualizm: media usłużne wobec władzy kreują nieistniejącą rzeczywistość, całkowicie oderwaną od realiów życia w Polsce.

Tak jak w czasach totalitarnych w Polsce aparat propagandy był totalny, a wszelki przejaw niezależnego myślenia był brutalnie pacyfikowany, tak w czasach Donalda Tuska - choć metodami soft totalitarnymi - jest ograniczana wolność słowa.

Dowodem jest choćby haniebne i sprzeczne z zasadami demokracji i pluralizmu kneblowanie Telewizji Trwam przez aparat państwowy. Nic dziwnego, że ludzie wychodzą na ulice, by wyrazić swój sprzeciw, na murach polskich miast i miasteczek znowu pojawiają się napisy: "telewizja kłamie", że jedynie niezależna przestrzeń publiczna jest oazą wolności i życia narodowego, prominenci są coraz częściej wyklaskiwani, a pluralistyczna dyskusja jest możliwa w nielicznych mediach niezależnych i w internecie. Polska się budzi i prędzej czy później nastąpi zmiana. Oby jak najszybciej!

Jan Maria Jackowski

Nasz Dziennik