logo
logo
 

Krzysztof Losz

Ideologiczna godzina

Poniedziałek, 31 marca 2014 (02:03)

W sobotę już po raz ósmy odbyła się światowa akcja „Godzina dla Ziemi”, której celem jest walka z globalnymi zmianami klimatycznymi, a zwłaszcza z ociepleniem. Polega ona na wyłączeniu światła na jedną godzinę w domach, przedsiębiorstwach, firmach, budynkach publicznych.

Z tego powodu mniejsza ma być produkcja prądu na świecie, a więc i emisja gazów cieplarnianych do atmosfery. I podobno w ponad 7 tysiącach miast na całym świecie taka akcja odbyła się z dużym sukcesem. Przy ogromnym medialnym wsparciu – co jednak nie świadczy o tym, że wyłączanie światła na komendę jest dobrym i rozsądnym pomysłem.

„Godzina dla Ziemi” to ideologiczna akcja, która nie ma nic wspólnego z racjonalnym korzystaniem z energii, a na pewno nie przyczynia się do uratowania planety przed klimatycznymi zmianami. To taka światowa pokazówka, dzięki której wiele osób ma okazję zademonstrować swoją troskę o środowisko. Tymczasem jak tłumaczą eksperci, praktyczne znaczenie takiej akcji jest co najmniej dyskusyjne.

Bo oczywiście w jakimś niewielkim stopniu przez tę godzinę maleje zużycie prądu, ale jak tylko „Godzina dla Ziemi” mija, następuje wzrost zapotrzebowania na energię, bo przecież ci wszyscy ekolodzy – chcąc się przekonać, jak im się powiodło – włączają światło, telewizory, laptopy, bo nadrabiają stracony wcześniej czas, gdy zawiesili swoją działalność na portalach społecznościowych.

Na szczęście dla gospodarki ta akcja mimo wszystko za bardzo się nie rozwinęła. Ludzie na szczęście zachowują zdrowy rozsądek. Gdyby bowiem nagle, w ciągu jednej godziny prąd wyłączono w większości mieszkań i budynków w jakimś kraju, np. w Polsce, to jego mieszkańcy mieliby totalną awarię systemu energetycznego. Prądu nie da się bowiem zmagazynować, nie da się też nagle zmniejszyć mocy wytwórczych elektrowni, ograniczyć na godzinę przesyłu prądu. Gdybyśmy więc posłuchali wezwań takich ekologów, to potem przez jakiś czas – nie wiadomo, jak długo trwałoby usuwanie awarii – w ogóle nie mielibyśmy w swoich domach prądu.

Tak to niestety jest, gdy ideologia i chęć przeprowadzenia widowiskowych spektakli propagandowych biorą górę nad racjonalnymi działaniami. Dlatego trzymajmy się od takich akcji jak najdalej. Zamiast raz do roku wyłączać na godzinę światło, lepiej oszczędzać je przez cały rok. Żeby płacić niższe rachunki – taki argument lepiej działa na ludzi w każdym kraju niż ideologiczna troska o klimat.

Krzysztof Losz

Aktualizacja: Poniedziałek, 7 kwietnia 2014 (14:05)

Nasz Dziennik