logo
Temida Stankiewicz-
-Podhorecka

krytyk teatralny
Poniedziałek, 19 listopada 2012 (02:03)
Znakomita premiera

Dzięki determinacji jednej osoby - znakomitej aktorki Barbary Dobrzyńskiej, powstała w Warszawie nowa scena "Nasz Teatr". Miejsce ważne dla polskiej kultury. Teatr, który bawi i uczy. Spektakl literacko-muzyczny "Lekcja historii według Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza, Stanisława Wyspiańskiego i Mariana Hemara", w reżyserii znanej aktorki Barbary Dobrzyńskiej, zainaugurował w sobotę działalność nowej sceny w Warszawie pod nazwą "Nasz Teatr". Przedstawienie prezentowane jest w dolnym kościele pw. Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim. Przedsięwzięciu patronuje "Nasz Dziennik".

- Pomyślałam sobie, że brakuje teatru, w którym widz poczułby się bezpiecznie, nie byłby obrażany wulgaryzmami, brzydkim językiem padającym ze sceny, deprecjonowaniem patriotyzmu i szydzeniem z wartości, którymi dla każdego katolika są krzyż, Ewangelia, Słowo Boże - mówi Barbara Dobrzyńska o motywach powstania "Naszego Teatru".

Premierowe przedstawienie ma formę kabaretu literackiego w tym najlepszym, najszlachetniejszym znaczeniu. Zarówno w treści, doborze repertuaru, jak i w samej konstrukcji spektaklu.

Barbara Dobrzyńska znakomicie połączyła utwory satyryczne Mariana Hemara, jego wiersze i piosenki, z wielką literaturą naszych wieszczów: Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza i Stanisława Wyspiańskiego, a także z tekstami ks. kard. Stefana Wyszyńskiego. W spektaklu występują znani aktorzy: Zuzanna Lipiec, Barbara Dobrzyńska, Witold Bieliński, Tomasz Bieliński, Maciej Gąsiorek, Jan Kasprzyk. Nie tylko recytują, ale również tańczą i śpiewają, odgrywają całe scenki kabaretowe.

Znakomite utwory w interpretacji wybitnych artystów, szeroka paleta środków wyrazu - od ciętej satyry po wzniosły patos, wzbudziły wielki aplauz publiczności.

- Wychodząc z teatru, pomyślałem, że Barbara Dobrzyńska jest jedynym reżyserem, który potrafi robić takie przedstawienia, w których prezentuje polską kulturę i które są zarazem głęboko patriotyczne. Historia się powtarza, nie trzeba tworzyć nowych tekstów. Utwory czołowych polskich poetów opisują sytuacje, które są znów naszymi problemami - zwraca uwagę dr Stanisław Krajski.

- Zaskakujące, że tak dobrzy aktorzy mogą występować tylko na takich scenach, bo nie mają dostępu do telewizji publicznej i innych mediów - dodaje filozof kultury.

Klamrą spinającą cały spektakl jest tytułowa "lekcja historii", która okazuje się wciąż aktualna i potrzebna.

- To ważne, że Barbara Dobrzyńska wraz z grupą aktorów podjęła problem historii w powtarzającym się wydaniu - co było i co jest. W krzywym zwierciadle zobaczyliśmy nasz czas zanotowany przez wielkich poetów - konstatuje prof. Krystyna Czuba, medioznawca.

- Dobrze, że takie tematy są poruszane, że mamy czas na refleksję. Wszystko to jest aktualne, mocne. Cieszę się, że mimo skromnych środków udało się przygotować tak doskonałe przedstawienie. Warto, by jak najwięcej młodzieży mogło je zobaczyć - dodaje.

Fragment wiersza "Szli krzycząc: Polska!" Juliusza Słowackiego rozpoczynający spektakl literacko-muzyczny Barbary Dobrzyńskiej "Lekcja historii według Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza, Stanisława Wyspiańskiego i Mariana Hemara" stanowi motto całego przedstawienia. Wynikające z wielkiej troski o Ojczyznę pytanie "Jaka Polska?" jest pytaniem wybrzmiewającym obecnie nadzwyczaj aktualnie i przywodzącym na myśl wiele refleksji, a wśród nich pytanie związane z niedawnymi wydarzeniami obchodów 11 Listopada, kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości.

Zatem, jaka Polska? Czy taka, jak ta "kotylionowa", maszerująca z prezydentem Bronisławem Komorowskim, w komfortowych warunkach, niczym i nikim niezakłócana? Czy też taka, która idąc w Marszu Niepodległości, prowokowana przez policję, zastraszana, polewana wodą, gazowana i ostrzeliwana, mimo - chwilami wręcz dramatycznych - przeszkód dała wyraz swej miłości do Ojczyzny, domagając się wolności głoszenia prawdy?

Spośród wierszy Mariana Hemara jest w "Lekcji historii..." ogromnie zabawna "Narada satyryków", "Leniuch", "Kompleks władzy", "Gomułka", monolog perfekcyjnie wykonany przez Witolda Bielińskiego, gdzie każdy detal został opracowany mistrzowsko. A tekst ten aż kusi do przerysowań, lecz Witold Bieliński nigdy tej granicy nie przekracza.

Są też Hemarowskie "Dziady" na wesoło ("Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co będzie, co będzie") w ogromnie zabawnym wykonaniu Barbary Dobrzyńskiej i Zuzanny Lipiec. Salwy śmiechu na widowni budzą też dyrektywy (autentyczne!) Unii Europejskiej, z tą chyba najbardziej absurdalną, która mówi, że "kura przy produkcji jaj hodowlanych ma stać pazurami do przodu". Albo inna: przepis nakazujący liczenie sęków w desce czy też ślimakoryba jako nazwa dla ślimaka.

Nie mogło zabraknąć piosenek Hemara. Doskonale zagrany i zaśpiewany, a właściwie zamiauczany przez koci duet, czyli Zuzannę Lipiec i Barbarę Dobrzyńską, żart muzyczny "Koty" Gioacchina Rossiniego wspaniale rozbawił publiczność. Podobnie jak Zuzanna Lipiec w piosence "Maryla" (chodzi o Marię Wereszczakównę-Puttkamerową, ukochaną Mickiewicza). Ale ta lekka, bawiąca i rozśmieszająca publiczność część spektaklu po pewnym czasie ustaje, zmienia się klimat przedstawienia. To przejście jest łagodne, można powiedzieć naturalne.

Na scenę wchodzi Marian Hemar w osobie Macieja Gąsiorka i śpiewa słynne "Słowiki". Jedna z najpiękniejszych piosenek Hemara ubrana w strofy poetyckie jest wyrazem jego wielkiej tęsknoty za Polską. Z emigracyjnej perspektywy patrzy poeta na Polskę, do której już nigdy nie wróci. Maciej Gąsiorek znakomicie interpretuje słowa Hemara, na pewnym wyciszeniu, refleksji i z dyskretną nutą nostalgii. Podobnie jak wspaniale mówiony przez Barbarę Dobrzyńską wiersz "Inwokacja", w którym Hemar woła: "O, Poezjo! Ostatnia linio polskiej obrony!".

I teraz już towarzyszą nam inne klimaty, podniosłe, wielkie sprawy polskie wypowiadane słowami naszych wieszczów. Jakże porażająco aktualnie wybrzmiewają wersy Słowackiego "Polsko, ciebie błyskotkami łudzą" czy fragmenty "Wyzwolenia" Stanisława Wyspiańskiego: "Warchoły, to wy, co czołgacie się u obcych rządów i całujecie najeźdźcom łapy, uznając w nich prawowitych nam królów. (...) Wy, co się nie czujecie Polską...".

A także przejmujący w swej treści wiersz "Ojczyzna" Hemara. Oba utwory mistrzowsko powiedziane przez Jana Józefa Kasprzyka. A potem, już pod koniec spektaklu, Chopin, który przeniósł Polskę w nuty, w muzykę i kiedy Polacy utracą Ojczyznę, on im ją muzyką przypomni. Barbara Dobrzyńska mistrzowsko interpretuje - mówiąc i śpiewając - piękne, liryczne strofy poetyckie Hemara poświęcone naszemu geniuszowi: "Cudem jakimś wziął Ojczyznę w dłonie i przemienił ją w gorzkie harmonie".

Czytelność przekazu myśli, doskonale wyakcentowane pointy, świetna interpretacja aktorska, znakomicie opracowana i wykonana część muzyczna (akompaniament: Witold Wołoszyński), to główne walory tego spektaklu. Starannie dobrana obsada aktorska, gdzie każdy z wykonawców wciela się w kilka różnych postaci, daje doskonały efekt.

Początek i koniec przedstawienia stanowią ramę kompozycyjną wypełnioną dziełami dwóch wybitnych Polaków: w prologu słowami wielkiego poety, patrioty Juliusza Słowackiego, w epilogu zaś słowami wielkiego Prymasa, męża stanu, patrioty kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Na zadane na początku przedstawienia pytanie Juliusza Słowackiego: "Jaka Polska?", odpowiedź pada w finale spektaklu słowami ks. kard. Stefana Wyszyńskiego: "Jesteśmy u siebie, we własnej Ojczyźnie, mamy prawo czuć się jak u siebie w domu". Mocny, głęboki i zarazem przejmujący finał. A potem już tylko dźwięki Chopinowskiego "Poloneza" kończące ten wspaniały artystyczny wieczór, podnoszący nas na duchu w tak trudnym dla naszej Ojczyzny czasie.

Nasz Dziennik