logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch/ -

Wołyń we krwi 1943

Czwartek, 6 czerwca 2013 (02:12)

Najnowsza książka Joanny Wieliczki-Szarkowej „Wołyń we krwi 1943” trafi jutro do księgarń „Naszego Dziennika” w Warszawie i Krakowie.

Coraz bliżej smutnej 70. rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu. 11 lipca 1943 roku bandy „powstańców” – pod niemieckim parasolem ochronnym i z użyciem niemieckiej broni (wielu Ukraińców było wcześniej na służbie niemieckiej), odpowiednio zindoktrynowane przez nacjonalistycznych demagogów i podżegaczy, przybyłych spoza Wołynia – doprowadziły do największego nieszczęścia w wielowiekowej, wspólnej historii Polaków i Rusinów zamieszkujących Rzeczpospolitą (nazywanych od XIX w. Ukraińcami).

Tylko tego dnia bandyci z OUN i z UPA zamordowali – ze szczególnym okrucieństwem, głównie przy pomocy narzędzi gospodarskich – tysiące polskich mieszkańców Wołynia: mężczyzn, kobiet i dzieci. Miejscem zbrodni były przede wszystkim kościoły, niedzielne skupiska wiernych, bo to była dla zbrodniarzy okazja! Oni sami „świętowali” tego dnia w Kościele prawosławnym świętych Piotra i Pawła!

Po Krwawej Niedzieli „ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej” przy pomocy zbrodni rozciągnęło się na Podole, Lubelskie i całe pogranicze polsko-ukraińskie. Krwawe bandyckie napady na polskie miejscowości trwały do lat powojennych. To wieloletnie, traumatyczne doświadczenie nazywamy dziś umownie „rzezią wołyńską”, dotyczyło ono nie tylko Wołynia. Tu się jednak rozpoczęło. Szacuje się, że przyniosło śmierć męczeńską około 150 tysiącom Polaków. Także wielu Żydom, Ormianom i przedstawicielom innych narodowości oraz sprawiedliwym Ukraińcom, próbującym ratować sąsiadów.

Nie zemsta, lecz pamięć

Z niepokojem obserwujemy poczynania polskich władz, które powinny nas w tej sprawie godnie reprezentować. Na większości zbiorowych mogił ofiar zbrodni do tej pory władze polskie nie postawiły pomnika, nawet krzyża. Za to na Ukrainie powszechnie gloryfikuje się zbrodniarzy i stawia się im pomniki jako „powstańcom” walczącym o niepodległość!

Polacy chcą tylko prawdy, nie zemsty. Nasze pragnienia oddaje najwierniej inskrypcja na pomniku Ofiar Ludobójstwa na Kresach – na cmentarzu Rakowickim w Krakowie: „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. O pamięć i o prawdę niezakłóconą bieżącymi potrzebami politycznymi.

Pamięć o wołyńskim ludobójstwie to przede wszystkim książki. Niestety, polskojęzyczna literatura naukowa na ten temat to często dzieła polskich Ukraińców lub rusinofilów. Nazywają ludobójstwo „konfliktem polsko-ukraińskim” (!) lub „wojną chłopską” (!).

Zrównują polskie akcje odwetowe (mające powstrzymać eskalację zbrodni) z zaplanowaną czystką etniczną! Usprawiedliwiają zbrodnie, posiłkując się amatorską „psychoanalizą” (Ukraińcy byli rzekomo „upokarzani” przez Polaków!). Na tym tle wyróżnia się fundamentalne dzieło Ewy Siemaszko i jej ojca Władysława, oficera 27. Wołyńskiej Dywizji AK) – „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”.

„Świat miniony”

Właśnie Ewa Siemaszko napisała wstęp do najnowszej publikacji „wołyńskiej” – „Wołyń we krwi 1943” Joanny Wieliczki-Szarkowej z Krakowa, znanej z wcześniejszych książek o żołnierzach wyklętych, o zbrodniach sowieckich na Polakach, a także książek dla dzieci i młodzieży popularyzujących naszą historię.

Zdaniem Ewy Siemaszko, ta książka uzupełnia dotychczasowy brak w polskiej historiografii publikacji przeznaczonej dla czytelników o zróżnicowanym stopniu wykształcenia historycznego. „Opracowanie to wszechstronnie, choć skrótowo, pokazuje teren zbrodni, sprawców, przebieg zbrodniczej depolonizacji i stan postgenocydalny”.

Ksiądz prof. Józef Marecki, historyk, archiwista, pracownik naukowy Uniwersytetu Papieskiego im. Jana Pawła II, były wicepostulator procesu Sługi Bożego o. Serafina Kaszuby, uważa, że książka „Wołyń we krwi” to „pomnik pomordowanych Polaków, milczących ofiar niespotykanego ludobójstwa, którym do dziś nikt pomników nie wystawił, w przeciwieństwie do ich morderców, którzy mają swoje pomniki i tytuły narodowych bohaterów Ukrainy, są patronami ulic, placów i szkół… Ta książka to także wyraz pamięci o polskich miejscowościach na Kresach, których nie ma już na żadnej mapie”.

Joanna Wieliczka-Szarkowa nie próbuje przerazić czytelnika szczegółowymi opisami nieludzkich zbrodni, przytacza je z umiarem. Zamiast tego pokazuje przeszłość Wołynia, tło historyczne polsko-ukraińskiego sąsiedztwa. Dużo uwagi poświęca zbrodniarzom i narodzinom ich zbrodniczej ideologii. Cytuje ich wypowiedzi niepozostawiające wątpliwości co do tego, że ludobójstwo wołyńskie było czystką etniczną, a nie „konfliktem” między Polakami a Ukraińcami.

Wielką zaletą książki jest piękny, a zarazem prosty język narracji. Ta publikacja zachęci nauczycieli historii do lekcji wołyńskiej, której wielu unikało ze względu na drastyczne przekazy. Gratulujemy krakowskiemu wydawcy, znanemu z wartościowych książek z historii Polski, kolejnej cennej pozycji.

Joanna Wieliczka-Szarkowa, ksiądz prof. Marecki i dr Paweł Naleźniak, znawca Kresów Południowo-Wschodnich, autor zdjęć w książce, wezmą udział w „Rozmowach niedokończonych” w Telewizji Trwam i w Radiu Maryja 22 czerwca, na które już dziś zapraszamy.


Joanna Wieliczka-Szarkowa „Wołyń we krwi 1943”. Wstęp i konsultacja E. Siemaszko. Red. naukowa ks. prof. dr hab. J. Marecki. Zdjęcia dr P. Naleźniak. Wydawnictwo AA, Kraków 2013.


 

Więcej o książce „Wołyń we krwi 1943” w „Naszym Dzienniku”:

W sobotę, 8 czerwca

– rozmowa z dr Joanną Wieliczką-Szarkową

We wtorek, 11 czerwca

– fragmenty książki „Wołyń we krwi 1943”

Piotr Szubarczyk

Aktualizacja 6 czerwca 2013 (09:04)

Nasz Dziennik