logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski / Nasz Dziennik

Większa dziura w budżecie

Czwartek, 9 października 2014 (02:00)

Na spokojne dotrwanie do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych rządowi PO – PSL ma pozwolić konsumpcja „oszczędności” uzyskanych dzięki przejęciu 153 mld zł z kont w otwartych funduszach emerytalnych.

Jako oszczędny i racjonalny przedstawił w Sejmie projekt budżetu na 2015 r. minister finansów. Wniosek o odrzucenie ustawy złożyło PiS. Dziura w budżecie będzie w 2015r. o kilka miliardów wyższa od tegorocznej. Ciągle wysokie pozostanie bezrobocie.

Na rok przed wyborami rząd nie może pozwolić, bez względu na sytuację w kraju, na podjęcie działań zmierzających do drastycznych cięć wydatków. Choć przyszłoroczny budżet zawiera ukrytą podwyżkę podatków dla ludności – co jest wynikiem przede wszystkim braku waloryzacji kwoty wolnej od podatku czy progów podatkowych – to przewiduje także drobne prezenty dla tych, którzy na jesieni przyszłego roku wybiorą nowy Sejm.

Od marca rząd zapowiedział jednorazową – obowiązującą tylko w przyszłym roku – zmianę zasad waloryzacji emerytur i rent. Do tej pory emerytury i renty waloryzuje się o wskaźnik inflacji powiększony o kwotę odpowiadającą przynajmniej 20 proc. wzrostu płac. Na 2015 r. postanowiono jednak wprowadzić kwotę minimalną waloryzacji, wynoszącą 36 złotych. Renciści i emeryci pobierający świadczenia do blisko 3,3 tys. złotych miesięcznie faktycznie nie mają się jednak z czego cieszyć. Dzięki zmianie zasad waloryzacji świadczeń zyskają zaledwie od kilku do dwudziestu kilku złotych.

Dodatkowy koszt waloryzacji rząd podliczył na 1,7 mld złotych. Przyszłoroczny budżet uwzględnia również zmianę zasad korzystania z ulgi podatkowej na dzieci. Nowela przepisów ma dać możliwość skorzystania wielu rodzinom z całości przysługującej im ulgi. Obecnie rodziny o stosunkowo niewielkich dochodach nie są bowiem w stanie – ze względu na relatywnie niski płacony podatek – wykorzystać całej ulgi. Minister Mateusz Szczurek poinformował, że na zmianach przepisów zyska ponad 1 mln rodziców wychowujących 2 mln dzieci, stanowiących 97 proc. płatników PIT. Szczurek wyliczał, że rodziny z dochodami ok. 65 tys. złotych rocznie wychowujące 2 lub 3 dzieci nie zapłacą w przyszłym roku ani grosza podatku dochodowego. Ta część ulgi, której rodzice nie będą w stanie odliczyć od podatku, będzie im zwracana – analogicznie do zwrotu kwoty nadpłaconego podatku, do wysokości zapłaconych składek ubezpieczeniowych.

Wybory na koszt emerytów

W przyszłym roku rząd ma się obyć bez głośnych podwyżek podatków czy składek. Za wyborczy budżet zapłacimy jednak przejedzeniem przez rządzących środków uzyskanych dzięki przejęciu emerytalnych oszczędności Polaków. W tym roku ZUS przejął z otwartych funduszy emerytalnych ok. 153 mld złotych. Konsumowane zyski budżetu na tej operacji polegają m.in. na zaoszczędzeniu na dotacji do FUS i na wypłacie do OFE odsetek od papierów skarbowych, które zostały z funduszy emerytalnych przejęte i umorzone. Między innymi umorzenie tych obligacji, także przy spadku stóp procentowych, pozwoliło zmniejszyć w przyszłym roku koszty obsługi państwowego długu. W 2015r. z tytułu obsługi zadłużenia zapłacimy z budżetu państwa ogromną kwotę – 32 mld zł wobec 36 mld w tym roku.

Szczurek podkreślał, że przyszłoroczny budżet państwa jest „racjonalny i oszczędny, ale też niepozbawiony wrażliwości”.

– Nie jesteśmy rozrzutni, wydając pieniądze podatników – stwierdził minister finansów. Choć przejadanie środków, jakie budżet państwa zyskał na przejęciu przez ZUS aktywów z OFE, na to nie wskazuje. Zwraca także uwagę kilka dość ryzykownych założeń budżetowych. Rząd oparł budżet państwa na prognozie 3,4 proc. wzrostu gospodarczego, korygując swoją prognozę w dół z 3,8 proc. prognozowanych jeszcze w czerwcu. Co i tak oznacza, że przyjmujemy, iż w przyszłym roku nasza gospodarka będzie się rozwijała szybciej niż w obecnym. Ostatnia prognoza rządu dotycząca wzrostu PKB na ten rok to 3,3 procent. Ponadto zakłada 7-procentowe, większe wpływy z podatku VAT od planowanego wykonania tych dochodów w roku bieżącym.

Dochody budżetu państwa mają być w przyszłym roku o blisko 11 mld zł wyższe niż planowane do realizacji w tym roku. Te dosyć optymistyczne założenia przyjęto przy niepewnej sytuacji w otoczeniu Polski. Ciągle wolno rozwija się gospodarka niemiecka, gdzie kierujemy połowę naszego eksportu, a handel ze Wschodem, związany m.in. z rosyjskim embargiem, zamiera.

Minister finansów przyznał, że czynnikiem niesprzyjającym wzrostowi gospodarczemu w Polsce będą niekorzystne okoliczności związane z przedłużającą się stagnacją w państwach Unii Europejskiej, jednakże za czynnik odpowiedzialny za przyspieszenie naszego wzrostu gospodarczego uznał wzrost popytu krajowego. Ciągle wysokie będzie bezrobocie. Na koniec 2015 r. rząd spodziewa się stopy bezrobocia na poziomie 11,8 procent.

Szczurek ocenił, że na koniec tego roku stopa bezrobocia powinna być lepsza od prognozy –czyli poniżej 12,5 procent. W przyszłym roku stopa inflacja ma wynieść 1,2 procent. Minister finansów poinformował, że na koniec tego roku inflacja będzie oscylować wokół zera. Zwraca jednocześnie uwagę przyjęty w przyszłorocznym budżecie poziom deficytu. Dziura budżetowa wynieść ma 46,8 mld złotych. Podczas gdy w tym roku spodziewana realizacja deficytu to 34 miliardy. Minister Szczurek poinformował, że w roku bieżącym deficyt budżetowy będzie niższy od przewidzianego – 47,7 mld – o ok. 13 miliardów. 8 mld zł z tej kwoty to wyższe dochody, a 5 mldzł –zaniechane wydatki.

Wniosek o odrzucenie projektu ustawy budżetowej już w pierwszym czytaniu złożyło wczoraj Prawo i Sprawiedliwość. – Nie możemy poprzeć budżetu stagnacji, apatii i bierności państwa. Nie możemy popierać obojętności państwa na sprawy Polaków – podkreślała wiceprezes PiS Beata Szydło. Według niej, zaprezentowany przez ministra Szczurka budżet koalicji PO – PSL psuje finanse publiczne, a jego realizacja będzie oznaczać gospodarczą stagnację. – To budżet samozadowolenia z trwania, bierności, obliczony na małe aspiracje, zaspokajający jedynie oczekiwania rządu PO i PSL, czyli dotrwania do wyborów. Jest to typowy budżet wyborczy –oceniła wiceprezes PiS. Szydło zaznaczyła, że polityka rządu PO –PSL przez ostatnie 7 lat opierała się przede wszystkim na zadłużaniu kraju. Budżetu nie poprze także SLD, a klub Janusza Palikota opowiedział się za dalszymi pracami nad nim w sejmowych komisjach. Dochody budżetowe w 2015 r. mają wynieść 297,25 mld zł, a wydatki –343,33 mld złotych.

Artur Kowalski

Nasz Dziennik