logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Kto odpowiedzialny za wyciek zdjęć?

Środa, 17 października 2012 (20:28)

Wiele wskazuje na to, że zdjęcia miejsca i ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, zostały zrobione przez osobę współpracującą z MAK. Tymczasem strona rosyjska odpiera zarzuty i twierdzi, że opublikowane zdjęcia nie pochodzą ze zgromadzonych przez nią materiałów.

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego tłumaczy, że fotografie te zostały opublikowane i rozpowszechnione na serwerach w Rosji, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i na Ukrainie. Agencja zapewnia o podjęciu stosownych kroków do zablokowania stron publikujących te drastyczne zdjęcia. Pomimo iż ABW zapewnia o natychmiastowych działaniach, fotografie w dalszym ciągu można oglądać na wybranych portalach. 

- Wiele wskazuje na to, że są to zdjęcia MAK upowszechnione świadomie przez stronę rosyjską. Ma to charakter swoistego barbarzyńskiego ataku propagandowego, na Polskę, na prezydenta Rzeczypospolitej, którego ciało pokazano na wózku sekcyjnym. To jest atak na Polaków w ogóle – powiedział w Radiu Maryja poseł Antonii Macierewicz (PiS).

Przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej zaznaczył, że po publikacji w internecie tych materiałów muszą być wyciągnięte konsekwencje.

- Jeżeli rząd, administracja pana Donalda Tuska nie chce tego zrobić – a nie chce, tak jak nie chciała przez ubiegłe dwa i pół roku – to jest to ostateczny apel do naszych sumień o zrobienie wszystkiego, by została powołana komisja międzynarodowa – dodał.

Przedostanie się do sieci fotografii z miejsca katastrofy smoleńskiej, jak także z prosektorium, jest nie tylko nieetyczne, ale także świadczy o wielu zaniedbaniach, których dopuszczono się po tej tragedii.

Piotr Walentynowicz, wnuk śp. Anny Walentynowicz, legendarnej działaczki „Solidarności”, podkreślił w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl, że potwierdza to tylko, że „tzw. śledztwo rosyjskie i dokument ministra Jerzego Millera jest farsą i kpiną z wymiaru sprawiedliwości, w tym instytucji śledczych”.

Jednocześnie zauważył, że zamieszczenie w internecie zdjęć jest w pewnym stopniu szansą na umiędzynarodowienie śledztwa w sprawie przyczyn i okoliczności katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.

- Im więcej rzeczy zostanie ujawnionych, tym lepiej. Mam świadomość, że prócz zwykłych gapiów szukających w opublikowanych zdjęciach sensacji i z ciekawości je oglądających, dotrą one także do niezależnych ekspertów. Niezależnych od strony polskiej, jak i rosyjskiej. Jeżeli to przybliży nas do międzynarodowego śledztwa prowadzonego przez niezależną komisję, przeze mnie jest pozytywnie przyjęte, mimo że – tu podkreślam – opublikowanie tych zdjęć nie jest etyczne i nie w ten sposób powinniśmy poznawać przebieg działań, które miały miejsce 10 kwietnia 2010 roku i po tym tragicznym dniu – powiedział Piotr Walentynowicz.

Jednocześnie zauważył, że „jak najwięcej rzeczy powinno być odtajnionych”.

– Oczywiście nie powinno to mieć miejsca na forum publicznym. Jednak skoro nie ma innej możliwości, bo niezależnym specjalistom ograniczany jest dostęp do informacji, danych, to wszystko, co może jakoś ułatwić im pracę, odbieram pozytywnie – podkreślił.

Wnuk legendy „Solidarności" zauważył, że „w chwili obecnej nie możemy liczyć na sprawiedliwość w naszym kraju, na rzetelność i sprawiedliwość w naszym kraju w kwestiach związanych z katastrofą smoleńską”.

- Jeżeli nie ma innej drogi do ujawniania prawdy, to każda możliwość jest dobra. Dlatego jeszcze raz zaznaczę: specjaliści - mam taką nadzieję - dotarli do tych fotografii, a te ich naprowadzą do wyjaśnienia przyczyn i okoliczności tej katastrofy - zauważył.

Podczas konferencji prasowej prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński także podkreślił potrzebę przeprowadzenia międzynarodowego, niezależnego śledztwa, które powinno wyjaśnić, co wydarzyło się w kwietniu 2010 roku pod Smoleńskiem.

- Przekazanie wszystkiego Rosji, zachowanie, którego nie chcę w tej chwili opisywać, a miało miejsce 10 i 11 kwietnia 2010 roku, całkowita abdykacja - tak to można najłagodniej określić -  polskich praw ze strony polskich władz prowadzi do tego, co widzimy – powiedział Kaczyński. Jak dodał, „jedynym wyjściem w tej chwili jest dążenie do powołania komisji międzynarodowej”.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych przekazało dziś w komunikacie, że na polecenie szefa resortu Radosława Sikorskiego (PO) został wezwany na rozmowę ambasador Federacji Rosyjskiej Aleksander Aleksiejew.

W sprawie publikacji zdjęć głos zabrał także minister sprawiedliwości Jarosław Gowin (PO), który stwierdził, że „na razie nie ma podstaw do tego, żeby sugerować tutaj jakiś element gry”.

Tymczasem Małgorzata Wassermann, córka tragicznie zmarłego Zbigniewa Wassermanna, podkreśliła w Radiu Maryja, że nie ma wątpliwości, że Rosjanie prowadzą w tej sprawie ewidentną grę.

- Od wielu miesięcy mam głębokie przekonanie, że pan premier Tusk się przeliczył. Mam wrażenie, że – podejrzewając, iż w Smoleńsku mogły się dziać różne drastyczne rzeczy – liczył na to, że zostawi sprawę Rosjanom i oni ładnie to wyczyszczą, posprzątają i podadzą gotową wersję – podkreśliła Wassermann.

Jak dodała, Polacy tę wersję przyjmą i Tusk będzie miał „sprawę załatwioną”. - Wydaje mi się – i przekonuję się o tym przy każdej takie sytuacji – że pan premier Tusk się pomylił. Rosjanie będą tą sprawą uderzali w niego jeszcze wielokrotnie – dodała.

Według ABW, zdjęcia pojawiły się na rosyjskich stronach internetowych 28 września br. Szef Agencji Krzysztof Bondaryk już 1 października br. skierował do szefa Rosyjskiej Służby Bezpieczeństwa pismo o wyjaśnienie sprawy.

Zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej dostępne na niektórych stronach internetowych nie pochodzą z materiałów rosyjskiego śledztwa - zapewnia Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej.

Komitet Śledczy FR, który prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy polskiego Tu-154M pod Smoleńskiem, utrzymuje też, że fotografie te nie zostały wykonane przez jego przedstawicieli. Rosjanie zapewnili, że "podjęto kroki zmierzające do usunięcia tych materiałów ze środków masowego przekazu, ustalenia osoby, która wykonała i upubliczniła zdjęcia, a także wyjaśnienia motywów danych działań".

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl