logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Fundament wszystkich praw

Niedziela, 25 września 2016 (20:47)

Ze Stanisławem Piotrowiczem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W piątek Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu obywatelski projekt „Ratujmy kobiety” całkowicie legalizujący aborcję, jednocześnie zdecydował o skierowaniu do prac w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka projektu „Stop aborcji”, który zakłada wprowadzenie w Polsce pełnej ochrony życia już od poczęcia. Dlaczego projekt nie trafia do Komisji Zdrowia?

– Sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka obejmuje kwestie dotyczące praw człowieka, a życie ludzkie to podstawowe prawo człowieka. Jeżeli dzisiaj słyszymy głosy, że kobiety mają prawo do wolności, prawo do decydowania o sobie, to oczywiście są to ważne prawa, ale jest przecież jeszcze hierarchia praw. I tym najważniejszym prawem, stojącym jeszcze przed wolnością, jest prawo do życia. Prawo do życia jest fundamentalnym, podstawowym prawem człowieka, a komisja, którą mam zaszczyt kierować, już w swoim tytule ma zapisane: sprawiedliwość i prawa człowieka.

Proszę powiedzieć, jak teraz będą wyglądały prace nad tym projektem, który opozycja nazywa super-, ultrakonserwatywnym?

– Tytuły są takie, jakie są, natomiast opozycja nie jest w stanie wykazać konsekwencji. Natomiast i logika, i konsekwencja w tworzeniu prawa są bardzo ważne. Jeżeli weźmiemy pod uwagę to, że prawo do życia jest podstawowym prawem człowieka – o czym wspomniałem już wcześniej, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w Konstytucji RP zapisano, że życie trzeba chronić od poczęcia do naturalnej śmierci, że już dziecko w łonie matki ma prawa do dziedziczenia, to chyba naturalną konsekwencją jest to, że skoro nienarodzone dziecko (nasciturus, a więc dziecko poczęte, ale nienarodzone) ma prawo dziedziczyć, być dziedzicem na gruncie prawa spadkowego, to chyba poza wszelkim sporem jest to, że ma prawo do życia. Myślę, że zostanie powołana podkomisja – taką propozycję zamierzam przedstawić na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, w której udział zapewne będą miały wszystkie siły polityczne reprezentowane w Sejmie.

Czy możemy mówić już o wstępnym terminie, kiedy sprawa ta będzie procedowana?

– Jeszcze nie został wyznaczony termin posiedzenia komisji w tej sprawie. Trzeba się jeszcze zastanowić, kto winien uczestniczyć w pracach tej podkomisji, bo obok polityków – jak sądzę – trzeba też zaprosić do prac ekspertów, którzy dysponują stosowną wiedzą, którzy mogą się w sposób konstruktywny włączyć w prace podkomisji. Uważam, że już w nieodległej przyszłości, być może, że jeszcze na najbliższym posiedzeniu Sejmu, taka podkomisja zostanie wyłoniona.

Czy możemy się spodziewać burzliwej dyskusji – wojny światopoglądowej w komisji i podkomisji, zważywszy, że zdecydowanymi przeciwnikami projektu „Stop aborcji” byli politycy Nowoczesnej i Platformy, którzy głosowali za odrzuceniem tego projektu?

– To, jak sądzę, nic nadzwyczajnego, że wszyscy posłowie Nowoczesnej i większość posłów Platformy głosowała za odrzuceniem projektu „Stop aborcji”. Przecież te ugrupowania głosują przeciwko wszystkiemu, co nie od nich pochodzi. Warto podkreślić, że ten projekt też nie pochodzi od Prawa i Sprawiedliwości, ale jest inicjatywą społeczną, obywatelską, pod którą podpisało się ponad 450 tysięcy Polaków.  

Trudno oprzeć się wrażeniu, że tematem ochrony życia znów zaczyna się grać, o czym świadczy przebieg piątkowej debaty na forum Sejmu. Jak ten problem powinien zostać rozwiązany?

– Ustawodawca nie może milczeć, jeżeli dzieje się coś, co godzi w podstawowe prawa człowieka. Jeżeli milczy, to znaczy, że na to przyzwala. A zatem powinno się też wytyczać pewne kierunki cywilizacyjne, a takim kierunkiem jest zapewnienie życia. Proszę też zwrócić uwagę na pewną niekonsekwencję, mianowicie jeżeli dziecko się urodzi i jest niepełnosprawne, to te same środowiska pochylają się rzekomo z wielką troską nad człowiekiem, który został dotknięty niepełnosprawnością, natomiast jeżeli jest tuż przed porodem – a w niektórych krajach aborcja jest dopuszczalna do momentu porodu, a więc do chwili porodu można zabić – to jakoś to akceptują. W takim podejściu brakuje konsekwencji. W mojej ocenie kształt tej ustawy powinien zmierzać w tym kierunku, żeby przede wszystkim stworzyć lepsze warunki dla tych kobiet, które spodziewają się dziecka, a niestety nie mają woli jego wychowywania, które nie czują miłości do swojego dziecka. Tym kobietom trzeba stworzyć godne warunki do tego, żeby mogły urodzić swoje dziecko, a nie myśleć o pozbyciu się problemu, zabijając własne dziecko.

Co ma Pan na myśli, mówiąco warunkach?

– Mam tu na myśli stworzenie takich warunków, które sprowadzałaby się do odpowiedniej opieki medycznej, również opieki psychologicznej, ale też warunki materialne kobietom w ciąży. Tu nie można czynić odpowiedzialnymi tylko kobiety, ale środowisko, w którym żyją, winno udzielać im wsparcia. Przecież i dziś widzimy różnego rodzaju sytuacje, że w przypadku tzw. niechcianej ciąży kobieta pozostaje sama. Bywa nieraz, że odsuwają się od niej najbliżsi. Dlatego trzeba zmienić klimat wokół tych kobiet, które spodziewają się narodzin dziecka, a wtedy, kiedy nie chcą go urodzić, trzeba otoczyć je szczególną troską, miłością, życzliwością, wsparciem materialnym i psychologicznym. I bardzo chciałbym, żeby udało się wypracować taki model ustawy, który stwarzałby kobietom, matkom warunki, które można streścić następująco: jeżeli nie chcesz dziecka, to my ci pomożemy, ale zachowaj się godnie, daj żyć swemu dziecku, a my zrobimy wszystko, żeby ulżyć twojemu cierpieniu psychicznemu, a często również fizycznemu. Nie chciałbym też, żeby kobiety, które znajdują się często w bardzo trudnych okolicznościach, w sytuacji, kiedy dopuszczą się zabójstwa swojego dziecka, ponosiły za to odpowiedzialność karną. Wiemy przecież z doświadczenia, że kobiety, które się dopuściły takiego czynu, choć w niektórych wypadkach nie było to karalne, to tym zabójstwem własnego dziecka ściągnęły na siebie wielką traumę, wielkie cierpienia psychiczne, wyrzuty sumienia, wielką udrękę, która będzie im towarzyszyć przez całe życie.

Jakie zatem powinno być postępowanie w takich sytuacjach?

– W takich wypadkach – wydaje się, że jakakolwiek kara dla tych kobiet jest mało istotna, a przynajmniej nie najważniejsza. Jako prawnik mam świadomość, że ilekroć prawo stanowi jakieś zakazy, to nierespektowanie ich winno obwarować sankcjami. W przeciwnym wypadku, np. w prawie administracyjnym czy jakimkolwiek innym, jeśli stosuje się nakazy i zakazy bez możliwości ich wyegzekwowania, obwarowania sankcjami, to o takim prawie można powiedzieć, że jest demoralizujące. Cóż bowiem z tego, że istnieje zakaz, jak i tak mogę postąpić tak, jak chcę. Sądzę jednak, że ta sprawa jest wyjątkowa, dlatego należy doprowadzić do takich rozwiązań, żeby odpowiedzialności podlegali ci wszyscy, którzy popychają kobietę w tym kierunku, którzy jej pomagają, doradzają, nalegają, zmuszają do tego. Natomiast chciałbym, aby kobieta pozostała przy swoim sumieniu. Myślę, że byłby to wielki krok w tym kierunku. Prawodawca wytyczyłby drogę, wskazując, że to jest moralne, a to jest niemoralne, i myślę, że nie wszystko w tej materii musiałoby się wiązać z sankcją. W szczególności nie chciałbym, ażeby konsekwencje natury karnej ponosiła kobieta. Myślę, że wytrąciłoby to również argument przeciwnikom zakazu aborcji, którzy mieniąc się wielkimi obrońcami praw kobiet, rozdzierają dziś szaty i posądzając nas o bezduszność względem kobiet. Chcemy podkreślić, że nie to jest najważniejsze, ale najistotniejsze jest to, żeby prawodawca wskazał, że niemoralnym, złym, haniebnym czynem jest pozbawianie życia bezbronnego dziecka.  

Czy ten Sejm jest w stanie stanąć na wysokości zadania?

– To się okaże. W każdym bądź razie myślę, że ten problem trzeba będzie postawić bardzo jasno. Chciałbym też, ażeby w sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka udało się nad tym projektem i dobrymi rozwiązaniami sprawnie procedować. Trudno mi jednak w tym momencie wypowiadać się za cały Sejm. Dotychczasowe prace wskazywałyby na to, że jest większość za tym, aby procedować – chciałbym wierzyć, że nie tylko procedować, ale i doprowadzić do pozytywnych skutków.   

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl