logo
logo

Zdjęcie: -/ Domena publiczna

Wybór Francuzów w interesie Niemiec

Poniedziałek, 8 maja 2017 (11:07)

Z dr. hab. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Francja potrzebowała zmiany, ale wybrała kontynuację – jak powiedziała to w swoim wystąpieniu po ogłoszeniu wyników Marine Le Pen. Dlaczego Francuzi nie byli w stanie zdecydować się na tę zmianę?

– Z jednej strony Marine Le Pen nie zdołała przekonać większości Francuzów, a z drugiej strony znamienne jest to, że znaczącą pulę głosów, bo 10 proc., Emmanuel Macron otrzymał od muzułmanów, których przywódcy religijni zachęcali do głosowania na tego kandydata. Natomiast szefowa Frontu Narodowego zapowiadała, że jeśli obejmie urząd prezydenta Francji, to podejmie „walkę z potopem imigracji” i „przywróci Francji granice”. Zapowiadała też mniej tolerancji wobec islamizmu i dżihadyzmu. Jeżeli odjąć głosy muzułmanów, to Marine Le Pen przegrałaby zaledwie kilkoma procentami głosów.

Francuzi wybrali jeszcze większe otwarcie i głębszą integrację z Unią Europejską?  

– Francja wybrała kontynuację dotychczasowej polityki François Hollande’a, czyli głębszą integrację Europy. To zaś oznacza nie tylko problemy wewnątrz Unii Europejskiej, ale zwłaszcza w samej Francji. Podziały, do których doszło podczas tej kampanii wyborczej, od lat nie były takie głębokie, a to oznacza jeszcze większy trwały rozłam w społeczeństwie. Uważam, że zwycięzca wyborów prezydenckich we Francji nie będzie w stanie stanąć ponad podziałami.

Co zdecydowało o wygranej Emmanuela Macrona?

– Tak jak powiedziałem, o wygranej Macrona zdecydowały głosy muzułmanów i oczywiście wsparcie polityczne Niemiec i Brukseli. Nic zatem dziwnego, że kiedy okazało się, że Macron jest zwycięzcą, zapowiedział, że z pierwszą wizytą zagraniczną uda się do Niemiec, aby spotkać się z kanclerz Angelą Merkel. To pokazuje, że we Francji dokonał się wybór korzystny z punktu widzenia interesów Niemiec.

Elity europejskie wraz z wyborem Macrona odetchnęły, ale co to betonowanie sceny politycznej oznacza dla Europy?

– W Brukseli po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich we Francji pewnie strzelały korki od szampana, ale ta radość jest tylko pozorna. Natomiast jeśli chodzi o scenę polityczną w Europie, to nie uważam, żeby była ona zabetonowana. Presja migracyjna, która się będzie nasilała, doprowadzi do dalszej radykalizacji nastrojów społecznych we Włoszech, Francji, Holandii, Austrii, a nawet w Niemczech. Obecnie siły prawicowe mają w tych krajach bardzo dobre notowania. Jeżeli doszłoby do kolejnych zamachów i destabilizacji sytuacji w tych państwach, to za dwa lata możemy mieć przyspieszone wybory w niektórych ze wspomnianych krajów.

Jaką Francję pozostawia swojemu następcy prezydent François Hollande?

– François Hollande był słabym prezydentem, który zawiódł oczekiwania swoich rodaków. Swojemu następcy pozostawia Francję z olbrzymimi problemami społecznymi i narodowościowymi. Macron będzie miał za zadanie odbudować prestiż i pozycję międzynarodową Francji, w znacznej mierze utracone w czasie prezydentury Hollande’a. Jeżeli Emmanuel Macron nie pójdzie w protekcjonizm narodowy, to będzie tracił poparcie jeszcze szybciej niż prezydent Hollande. Proszę pamiętać, iż wygrana jest zawsze tylko rozstrzygnięciem czasowym.

Czego od Macrona oczekują Francuzi, a co mogą dostać?

– To jest pytanie do francuskich wyborców. Francuzi z pewnością oczekują dobrej gospodarki i bezpieczeństwa społecznego w swoim państwie. Przy czym z tym ostatnim przy deklaracjach prezydenta elekta Macrona będzie niezwykle trudno.

Czy to jest koniec kariery politycznej Marine Le Pen?

– Moim zdaniem, czas Marine Le Pen dopiero nadchodzi. Jeżeli Emmanuel Macron będzie popełniał istotne pomyłki, to Marine Le Pen może zgromadzić wokół siebie całą opozycję wraz z Republikanami. 

Po tych wyborach Francja będzie innym krajem?

– Moim zdaniem, nic się nie zmieni, poza jeszcze wyraźniejszymi podziałami społecznymi. We Francji walka się już rozpoczęła, bo przed Francuzami wybory parlamentarne. Jeśli Macron ze swoim obozem nie zdobędzie wystarczającego poparcia w parlamencie, to jego prezydentura będzie słaba. Walka zatem będzie zacięta i gra będzie się toczyć dosłownie o każdy głos wyborców.

Jakie  znaczenie ten wybór ma dla Polski? Jeszcze niedawno Macron groził Polsce sankcjami.

– Tu nie powinno być większego zaskoczenia, bo Macron będzie wspierał kanclerz Niemiec praktycznie we wszystkim, co dotyczy Unii. Nie jest on politykiem z charyzmą, który byłby w stanie porwać Europę za sobą, a więc jest bardziej wytworem określonych ośrodków wpływu niż osobą, która kreuje politykę.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 23 października 2017 (13:03)

NaszDziennik.pl