logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Co się stało z naszą wolnością słowa?

Piątek, 19 maja 2017 (20:55)

Z prof. dr. hab. Mieczysławem Rybą, historykiem i wykładowcą akademickim oraz członkiem Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, rozmawia Rafał Stefaniuk

Telewizja Polska nie zgodziła się na emisję spotu reklamowego „Naszego Dziennika”, który informował o weekendowym dodatku przybliżającym destrukcyjne działanie seksedukatorów w szkołach. W ocenie telewizji publicznej reklama tych treści dyskryminuje homoseksualistów. Ostatecznie spot został wyemitowany w ocenzurowanej formie. W Pana ocenie informowanie o szkodliwości ideologii gender jest dyskryminacją?

– Gender jest ideologią, a nie nauką, jak niektórzy twierdzą. Co więcej, nie powinno się jej w żaden sposób promować, gdyż ona ma szczególnie destrukcyjne działanie na człowieka. Kościół katolicki zdefiniował gender jak jedną z najniebezpieczniejszych ideologii współczesnego świata. Spójrzmy, jak straszne żniwo zbiera ona wśród zachodnich społeczeństw. Dlatego cenzurowanie jej krytyki jest rzeczą niedopuszczalną i dziwię się, że ma to miejsce w Polsce.

TVP swoją decyzję podparło konkretnymi przepisami prawnymi. Wobec tego w jakim systemie prawnym przyszło nam żyć? Prawo w Polsce chroni rodzinę?

– Ta sprawa pokazuje, że istnieje konieczność zmiany przepisów prawnych. Jednak zauważmy, że funkcjonujemy pod presją prawa unijnego oraz standardów i wytycznych, które stamtąd idą. Unia jest przesiąknięta lewackimi ideologiami, w tym gender. To musi odbijać się na pisanym tam prawie. Dlatego środowiska prawicowe w Polsce weszły w ostry spór z Brukselą w związku z tzw. konwencją antyprzemocową. Skoro Unia ma problemy, których źródłem jest adaptacja do prawa zasad gender, to rozsądne jest, abyśmy my obrali zupełnie inną drogę. Polska może stać się obrońcą podstawowych wartości. To punktowanie wypaczeń gender powinno być naszym zadaniem, a nie wprowadzanie dyktatury tej ideologii. Bo jeżeli nie można czegoś krytykować, to jest to prawda obowiązująca. I wtedy musimy zadać sobie pytanie: co się stało z naszą wolnością słowa?

Widzi Pan determinację po stronie osób sprawujących władzę do obrony podstawowych wartości?

– Pamiętajmy, że rząd ma gigantyczny konflikt z Unią Europejską – głównie dotyczący zachowania suwerenności Polski. Prowadzi także spór w związku z przyjmowaniem tzw. uchodźców. To jest już konflikt ideologiczny, bo jak wiemy, tzw. uchodźcy są elementem polityki multi-kulti. Dochodzą to tego sprawy m.in. Trybunału Konstytucyjnego czy wolności mediów. Bitwy toczą się na wielu frontach, a rząd Beaty Szydło ma za sobą raptem 1,5 roku. Oczywiście to go nie rozgrzesza. Musimy być czujni i domagać się zmian także w sferze ideologicznej, które zapewnią bezpieczeństwo rodzinie.

A co może zrobić zwykła rodzina? Ta jest w stanie skutecznie bronić się przed działaniami lobby LBGTQ?

– Lobby homoseksualne i środowiska gender funkcjonują w różnych obszarach życia społecznego. Dlatego ważne jest, aby rodzice byli czujni. Na bieżąco muszą sprawdzać to, co się dzieje w szkole. Także media muszą być poddane kontroli. Nie wszystko, co jest zaadresowane do dzieci, jest dla nich dobre. Wszelkie programy i filmy muszą być sprawdzone przez rodziców. Druga sprawa, to rodzic musi sprawdzić, czym sam się karmi. Działania gender są również wymierzone w dorosłych. Jeżeli badania socjologiczne dowodzą, że w społeczeństwie polskim rozszerza się akceptacja dla nienaturalnych zachowań seksualnych, to dlatego, że część dorosłych przesiąka różnymi treściami. A jak do tego dochodzi? A właśnie przez filmy czy programy publicystyczne i artystyczne. Wizja świata wykreowana przez gender musi się zakończyć destrukcją życia społecznego. Skutki tego mogą być niewyobrażalne. A tego każdego dnia doświadczają społeczeństwa zachodnie. Dlatego środowiska chrześcijańskie i narodowe powinny dostrzegać zagrożenia. Rzeczywistość, która nas otacza, powinna być kontrolowana. Bo pamiętajmy, że homopropaganda, gdy przyjmuje prostą i nachalną formę, jest nieskuteczna. Ale gdy jest subtelna, podawana w jakimś kontekście w przestrzeni artystycznej, to staje się śmiercionośna. Żeby z nią skutecznie walczyć, trzeba ją dostrzec i zdemaskować. Odpowiedzialność za to spoczywa głównie na kręgach chrześcijańskich. To także pokazuje, jak ważna jest działalność mediów katolickich.  

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl