logo
logo

Zdjęcie: http://stanislawozog.pl// -

Nie dajmy sobą pomiatać

Piątek, 18 sierpnia 2017 (03:30)

Ze Stanisławem Ożogiem, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Czytelnicy „Naszego Dziennika” wysyłają listy do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, który jest liderem w atakowaniu Polski.

– Każda inicjatywa, która ma za zadanie przypominać o realnych, a nie wyimaginowanych problemach, z którymi mierzy się Unia Europejska, jest cenna. Aktywność obywatelska jest niezwykle ważna, zwłaszcza kiedy lekceważone jest państwo polskie, kiedy nie przyjmuje się wyjaśnień demokratycznie wybranych władz, a swoje stanowisko opiera się na subiektywnych informacjach przekazywanych przez zawiedzioną utratą władzy tzw. totalną opozycję. Akcja „Solidarni z Europą” to zarazem dowód na to, że Polacy nie mają zamiaru dłużej biernie przyglądać się lekceważeniu swojego kraju przez unijnych dygnitarzy. Warto pokazywać solidarność i determinację Narodu.

Takie działania zmuszą Timmermansa do refleksji?

– Nie sądzę. Solidarność oczywiście jest potrzebna, ale znam Timmermansa i jego stosunek do Polski. Mogę powiedzieć, że jest to człowiek, który nie zawaha się przed niczym, aby zdyskredytować nasz kraj. Zresztą w tym zacietrzewieniu i wrogim wręcz nastawieniu do Polski nie jest odosobniony. Tego typu ludzie mają na swoje działania przyzwolenie Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej, a więc przede wszystkim państw decydujących o losach Europy takich jak Niemcy czy Francja. Bez ich akceptacji ataków na Polskę by nie było.

W tych działaniach przeciwko Polsce jest jednak pewna niekonsekwencja. Mianowicie z jednej strony mamy oskarżenia Jean-Claude’a Junckera czy Fransa Timmermansa o łamanie demokracji, wolności i swobód obywatelskich, a z drugiej – na siłę próbuje się umieścić w Polsce imigrantów muzułmańskich w imię przymusowej relokacji.

Dlaczego w Komisji Europejskiej nie słucha się głosu demokratycznie wybranego rządu, a daje się wiarę politykom zawiedzionym utratą władzy?

– To jest dramat całej tej sytuacji. Niedawno wróciłem z urlopu i muszę podzielić się pewnymi przemyśleniami. Społeczeństwa zachodniej Europy, np. Austrii czy Niemiec, nie mają rzetelnych informacji na temat tego, co się dzieje w Polsce. Szwajcarzy są faszerowani przekazem, że oto rząd w Polsce dokonuje zamachu na wolność, na demokrację czy na niezależne sądownictwo. Propaganda przeciwko Polsce jest rozwinięta na niespotykaną skalę. Jednak nie są to działania przypadkowe, ale jest to metoda przemyślana w perfidny sposób, tak aby fałsz i kłamstwa docierały do poszczególnych grup społecznych zachodniej Europy.

Skąd może wynikać niechęć Timmermansa do Polski?

– Frans Timmermans działa pod wpływem impulsów. Ma wytyczony – przez siebie czy może przez kogoś innego – antypolski kierunek działania i konsekwentnie go realizuje.

Gdyby chciał słyszeć argumenty, które padały na sali plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu w maju tego roku z ust premier Beaty Szydło czy polskich europarlamentarzystów z Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów i nie tylko, to pogląd na temat tego, co się dzieje w Polsce, mógłby sobie zbudować na podstawie faktów. Tymczasem on woli słuchać „donosów”.

Ktokolwiek inny na miejscu Timmermansa, ktoś, kto rzeczywiście szanuje demokrację, wolności obywatelskie, a przede wszystkim prawo, nie pozwoliłby sobie na tak skandaliczne zachowania i połajanki wobec pełnoprawnego kraju członkowskiego Unii Europejskiej, jakim jest Polska.

 

Może w tej sytuacji potrzebna jest zmiana na stanowisku wiceszefa KE?

– Bez zgody Rady Europejskiej zdymisjonowanie wiceprzewodniczącego Timmermansa jest niemożliwe. Żeby odwołać go ze stanowiska, potrzebne jest odwołanie przewodniczącego Junckera, bo tylko w takiej sytuacji niejako z automatu zostałby odwołany cały skład KE. Tymczasem począwszy od 2014 r. w wielu państwach zmieniła się sytuacja polityczna, w związku z tym profil nowej KE byłby nieporównywalny z obecnym, który jest wynikiem uzgodnień Niemiec, Francji, Włoch, a wcześniej jeszcze Wielkiej Brytanii. Wygląda zatem na to, że będziemy musieli zaczekać do nowej kadencji i nowego rozdania już bez takich polityków jak Timmermans czy Juncker.

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl