logo
logo

Kanada / Obrona życia

Zdjęcie: Solidarni z Mary Wagner/ Facebook.com/ -

Skazana, ale wolna

Czwartek, 14 września 2017 (03:00)

Sąd w Toronto ogłosił wyrok w sprawie Mary Wagner. Kanadyjska obrończyni życia została skazana na 9 miesięcy więzienia i 50 godzin pracy społecznej. Ma również zapłacić grzywnę 300 dolarów dla swoich „ofiar” – trzech pracownic placówki aborcyjnej, „które doznały silnego wzburzenia”, oraz kobiety wykonującej aborcję.

Przebieg rozprawy relacjonuje polonijny portal w Kanadzie www.goniec.net. Prokurator domagał się dla Mary Wagner kary 18 miesięcy pozbawienia wolności, a także aby na poczet zasądzonej kary nie został jej zaliczony okres, który w trakcie procesu spędziła w areszcie. Sędzia Rick Libman nie przychylił się do tego, skazał Mary Wagner na karę 9 miesięcy więzienia i zaliczył jej na poczet kary 6 miesięcy aresztu (1,5 dnia aresztu za jeden dzień więzienia).

Na sali sądowej Mary Wagner towarzyszyło około 40 osób. Miała ona też ze sobą listy, które zostały przesłane w jej sprawie głównie z Polski. Sędzia zapoznał się z częścią listów, zwłaszcza tych nadesłanych pocztą. Korespondencja przyszła z różnych stron świata, w tym przede wszystkim od Polaków. W sprawie Mary Wagner nadesłanych zostało ponad 850 listów referencyjnych, 34 tys. e-maili, 67 tys. podpisanych petycji.

Uratowane dziecko

Bardzo ważny był list od matki dziecka uratowanego przez Mary tuż przed tym, jak policja ją aresztowała. Kobieta wyznała, że będąc w siódmym tygodniu ciąży, była „zrozpaczona i bezradna”, zaś Mary okazała jej wiele miłości. Dzięki temu ma dziś synka, urodzonego 8 tygodni temu. – Gdybym była posłuszna prawu, to dziecko dziś by nie żyło. Gdyby to nie była sprawa życia i śmierci, nie byłoby mnie tutaj – stwierdziła przed sądem Mary.

Poprzez stronę ratujdzieci.pl petycje w sprawie Mary Wagner podpisało do 12 września ponad 20 tys. osób.

– Mary Wagner jest na wolności. Jednak wyrok jest bardzo upokarzający. Mary broni dzieci nienarodzonych, a ma zapłacić karę grzywny „ofiarom”, jak określane są pracownice ośrodka aborcyjnego, które poczuły się dotknięte działalnością Mary. To brzmi jak absurd, jednak to dzieje się naprawdę w Kanadzie, która uchodzi za najbardziej demokratyczne państwo. Miejmy nadzieję że interwencja Polaków w sprawie Mary Wagner będzie jak kropla drążąca skałę i Kanada w końcu zrozumie, jakim złem jest aborcja – komentuje Jacek Kotula z Fundacji PRO – Prawo do Życia.

Podpisy ponad 50 tys. osób, w tym w zdecydowanej większości z Polski (bo podpisywały ją również osoby z Kanady, ze Stanów Zjednoczonych, z Brazylii, Portugalii), znalazły się pod petycją zamieszczoną na stronie www.citizengo.org. Tu istniała możliwość dopisania wiadomości.

– Były one bardzo wzruszające, wiele osób wyrażało ogromny szacunek i wdzięczność Mary Wagner za jej postawę, za niezłomność w bronieniu życia dzieci. Zdarzały się też listy, w których za działalność Mary dziękowały osoby mające za sobą doświadczenie aborcji. To były najbardziej wzruszające wiadomości, ale dające też nadzieję, bo te osoby mówiły o nawróceniu – mówi Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, dyrektor CitizenGO Polska. – Z jednej strony cieszy to, że Mary Wagner nie musi iść do więzienia, to jest dobra informacja, z drugiej strony to nie jest wyrok, który nas satysfakcjonuje, bo Mary Wagner ciągle jest traktowana jak przestępca – dodaje.

Mary w rozmowie telefonicznej prosiła swoją mamę, aby przekazała Polakom słowa podziękowania za listy i modlitwę.

Małgorzata Bochenek

Nasz Dziennik