logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

KE brakuje argumentów

Wtorek, 14 listopada 2017 (21:34)

Z Tomaszem Porębą, posłem do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

W środę na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu odbędzie się kolejna debata o praworządności w Polsce. Czym się kieruje Komisja Europejska?

– To kolejna próba tuszowania realnych problemów, jakie przeżywa Europa. Wszyscy widzieliśmy, co działo się ostatnio chociażby na ulicach Katalonii i wtedy zarówno Komisja Europejska, jak i niektórzy unijni przywódcy mówili wprost, że jest to wewnętrzna sprawa państwa członkowskiego, stąd nie ma podstaw do ingerencji. Widać jak na dłoni, że w Unii Europejskiej istnieją równi i równiejsi.

Polska jest krajem niewygodnym dla kogo?

– Polska nie poddaje się bezrefleksyjnie wszystkim pomysłom Brukseli i to jest podstawowy powód krytyki i ataków kierowanych pod naszym adresem. Po czasie okazuje się, tak jak np. w przypadku uchodźców, że to polski rząd miał rację mimo wielu bezpardonowych ataków Komisji Europejskiej i prób narzucenia pomysłu relokacji siłą. Dziś to Komisja jak niepyszna wycofuje się ze swoich pomysłów, ale unijni biurokraci oczywiście nie są w stanie przyznać, że to oni nie mieli racji.

Zgodzi się Pan z opinią, że temat Polski staje się niewygodny dla Komisji Europejskiej?

– Już podczas zeszłotygodniowego posiedzenia Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych (LIBE) Parlamentu Europejskiego było widać, że Komisji brakowało argumentów, a jako jeden z głównych zarzutów wobec polskiego rządu podnoszono sprawę innego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn w ustawie o sądach powszechnych. Tyle że zróżnicowany wiek emerytalny to nie jest coś, co pojawiło się wczoraj i funkcjonuje tylko w Polsce, ale w wielu innych krajach. I to jest najlepszy dowód na to, że w sporze z Polską Komisji Europejskiej nie chodzi wcale o dyskusję na argumenty merytoryczne.

Do czego zatem dąży Komisja Europejska i sam Frans Timmermans, atakując Polskę?

– Te działania zmierzają przede wszystkim do osłabienia polskiego rządu, który odwołuje się do wartości tak niepopularnych dziś w Brukseli: silnych państw narodowych, korzeni chrześcijańskich, tradycyjnego modelu rodziny. Dla Fransa Timmermansa, który jest członkiem skrajnie lewicowej holenderskiej partii i osobą, którą centroprawicowy i konserwatywny polski rząd zwyczajnie uwiera, to swoista osobista krucjata.

Skoro Komisja Europejska tak broni praworządności i praw człowieka, to dlaczego nikomu nie przyjdzie do głowy podnieść temat Jugendamtów w Niemczech i administracyjnej ingerencji w życie rodzinne?

– Tu historia wygląda podobnie jak z przywołanym przeze mnie wcześniej problemem Katalonii. Komisja Europejska nie chce zajmować się tym, co rzeczywiście trapi obywateli Unii Europejskiej i – co ważniejsze – tym, co mogłoby nie być w zgodzie z interesami głównych rozgrywających w Unii. To bardzo bolesne, bo temat Jugendamtów w Niemczech jest podnoszony od wielu lat, a mimo to nie ma woli do zajęcia się tą sprawą. Kilka lat temu Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego przyjęła krytyczny raport w sprawie Jugendamtów. Zbadano skargi rodziców z różnych państw Unii, którzy zarzucali Jugendamtom utrudnianie lub wręcz uniemożliwianie im kontaktu z dziećmi w przypadkach, gdy sąd orzekł dostęp rodzicielski pod nadzorem. Ale poza tym bardzo pobieżnym zainteresowaniem nie odbyła się żadna poważna debata na forum europarlamentu, a co za tym idzie – żadne wiążące decyzje ograniczające praktyki nadużywania kompetencji przez niemieckie urzędy czy instytucje niestety nie zapadły.

Przedsmak tego, jak może wyglądać dyskusja na sesji plenarnej europarlamentu, mieliśmy podczas posiedzenia wspomnianej przez Pana Komisji LIBE, gdzie w roli atakujących Polskę znów wystąpili posłowie Platformy...

– Rozmawiałem o tym wielokrotnie z kolegami z Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Danii i dla nich nie do pomyślenia jest, aby wewnętrzny spór polityczny wynosić na zewnątrz. Natomiast podczas posiedzenia Komisji LIBE to właśnie europosłowie Platformy Obywatelskiej najbardziej gorliwie wzywali wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa do kontynuowania i zintensyfikowania działań przeciwko polskiemu rządowi. Wszystko działo się na forum Parlamentu Europejskiego, wobec posłów z innych państw członkowskich, wobec dziennikarzy i przedstawicieli organizacji międzynarodowych. Targowica w najczystszej postaci.

Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl