logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Bartłomiej Zborowski/ Nasz Dziennik

Składkami można zaskakiwać

Wtorek, 16 lipca 2013 (02:04)

Składka rentowa to nie podatek i jej podwyższenie mogło zostać przeprowadzone przez rząd w trybie pilnym – wynika z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

 

Trybunał nie dopatrzył się złamania przepisów Konstytucji w procesie przeprowadzania przez rząd Donalda Tuska podwyżki – od lutego 2012 roku o 2 punkty procentowe – składki rentowej dla pracodawców i prowadzących indywidualną działalność gospodarczą, dokonanej w 8 dni. W ten sposób rząd, podwyższając przy okazji koszty pracy, wyciągnął z kieszeni przedsiębiorców 7 miliardów złotych rocznie.

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie orzekał, że przepisy wprowadzające podwyżkę podatków bądź nowe podatki powinny być – zgodnie z Konstytucją – przygotowywane przez rząd i uchwalane przez Sejm odpowiednio wcześnie i ogłaszane najpóźniej do końca listopada roku poprzedzającego rok, od którego większe obciążenia dla obywateli mają wejść w życie – tak by podatników nie zaskakiwać zmianami podatkowymi. Podatników, jak się okazuje, można natomiast zaskakiwać podwyżką składek.

Obciążenia w błyskawicznym tempie

Trybunał Konstytucyjny orzekł wczoraj, że proces przeprowadzania przez rząd Donalda Tuska składki rentowej w grudniu 2011 roku nie narusza przepisów Konstytucji. Tempo zwiększania przez rząd PO – PSL kosztów pracy i obciążeń przedsiębiorców było błyskawiczne. Projekt ustawy o podniesieniu składki rentowej – od lutego 2012 r., płaconej przez przedsiębiorców za zatrudnianych pracowników z 4,5 proc. do 6,5 proc. podstawy i dla prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą z 6 proc. do 8 proc. podstawy wymiaru – rząd przyjął 13 grudnia 2011 roku, a już 8 dni później, 21 grudnia, ustawa została uchwalona przez Sejm.

Rząd założył, że w ten sposób pozyska – faktycznie z kieszeni przedsiębiorców – 7 miliardów złotych.

Ustawę zaskarżyła do Trybunału – już 1 lutego ubiegłego roku – grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości.

Wnioskodawcy argumentowali, że składka rentowa wypełnia w całości definicję podatku i jest podatkiem, w związku z czym, zgodnie z Konstytucją, jej zmiana nie może być dokonywana w trybie pilnym. Zwracali również uwagę, że przeprowadzana przez rząd podwyżka składki została wprowadzona bez wymaganego przez Trybunał Konstytucyjny vacatio legis i nie została ogłoszona do końca listopada przed rokiem, w którym zmiana miała wejść w życie.

Trybunał nie podzielił zdania wnioskodawców – choć zdanie odrębne złożyły sędzia Maria Gintowt-Jankowicz oraz sędzia Teresa Liszcz.

Sędzia sprawozdawca Andrzej Wróbel, uzasadniając wyrok Trybunału, wyjaśniał, że składka rentowa nie spełnia definicji daniny publicznej, która jest podatkiem. Zaznaczył, że składka rentowa nie jest ani dochodem Skarbu Państwa, ani jednostek samorządu terytorialnego, ale też – w przeciwieństwie do podatku – nie ma przeznaczenia ogólnego czy budżetowego, lecz przeznaczenie celowe – na zadania realizowane w ramach funduszu rentowego.

Sędzia Wróbel zwracał także uwagę, że przedsiębiorcy obciążeni podwyżką składki mieli odpowiednio długi czas, aby do zmiany się przystosować, gdyż podwyżkę zapowiadał w exposé premier Tusk, przewidziane zostało w ustawie 32-dniowe vacatio legis, podwyżka wprowadzana ustawą uchwaloną 21 grudnia 2011 r. została wprowadzona od lutego następnego roku, a pierwsza, podwyższona składka – za luty – płacona była przez przedsiębiorców w marcu.

Biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu miesiąca – od końca grudnia 2011 do końca stycznia 2012 roku – liczba zarejestrowanych bezrobotnych zwiększyła się aż o 7 proc. (138 tys. nowych bezrobotnych), przekraczając wtedy granicę dwóch milionów osób bez pracy, przedsiębiorcy faktycznie zdążyli wyciągnąć wnioski z posunięcia rządu Donalda Tuska.

Minister pisze do Trybunału

W piśmie skierowanym przez ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza do przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego Andrzeja Rzeplińskiego minister pracy wręcz przestrzegał przed podjęciem decyzji powodującej konieczność wycofania się z podwyżki składki rentowej.

„Ewentualne przywrócenie obowiązującej składki na ubezpieczenie rentowe dla pracodawców do poprzedniego poziomu wpłynie negatywnie na fakt objęcia Polski procedurą nadmiernego deficytu. Zgodnie z exposé Pana Premiera celem działań rządu jest w 2012 r. wyjście z procedury nadmiernego deficytu, czemu ma służyć szereg działań zapowiedzianych w tym exposé, między innymi podwyższenie składki rentowej, skutkujące zmniejszeniem deficytu istotnego elementu finansów publicznych, jakim jest Fundusz Ubezpieczeń Społecznych” – czytamy w piśmie podpisanym przez Kosiniaka-Kamysza z 26 marca 2012 roku.

Minister pracy przestrzegał także, że „Prawo UE przewiduje możliwość nałożenia sankcji finansowych na każdy kraj UE – beneficjenta Funduszu Spójności, jeśli Rada Ecofin negatywnie oceni starania tego państwa dla ograniczenia nadmiernego deficytu”, a decyzją Rady „może być wstrzymanie całości albo części zobowiązań z Funduszu Spójności wobec danego państwa członkowskiego”.

Mimo wydrenowania kieszeni przedsiębiorców rządowi nie udało się jednak w 2012 roku wyprowadzić Polski spod działania procedury nadmiernego deficytu. Za to stopa bezrobocia poszybowała w górę, na najwyższe poziomy od kilku lat.

Artur Kowalski

Nasz Dziennik