logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: Marek Borawski/Nasz Dziennik

Rekonstrukcja pamięci

Poniedziałek, 22 lipca 2013 (02:06)

Co najmniej 5 tysięcy osób przyjechało do Radymna, żeby obejrzeć rekonstrukcję jednego z epizodów rzezi wołyńskiej.

Tutaj oddajemy hołd pomordowanym. Oddaje hołd nie prezydent, nie rząd, ale Naród – mówił Andrzej Zapałowski, były europoseł, przed rekonstrukcją jednego z epizodów rzezi wołyńskiej w Radymnie na Podkarpaciu.

Rekonstrukcja zbrodni wołyńskiej „Wołyń 1943 nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary” zgromadziła na obrzeżach Radymna co najmniej 5 tysięcy osób.

– Chcemy uczcić setki tysięcy ludzi, którzy zginęli na Wołyniu – zaznaczył na wstępie burmistrz miasta Wiesław Pirożek. Zaapelował do zebranych, żeby przeżyli to spotkanie „w zadumie, z powagą”.

– Nie jest to piknik. Nie jest to zabawa. Ono ma nas nauczyć na przyszłość, żeby nigdy to się nie powtórzyło, to wymaga pamięci – podkreślił.

Mamy odwagę mówić

– Czy my, Polacy, nie możemy upominać się o swoich, wymordowanych w tym straszliwym ludobójstwie? Mamy prawo oraz mamy odwagę o tym opowiedzieć i powiedzieć, że to była tragedia obu narodów, także narodów: ormiańskiego, czeskiego, żydowskiego, które zamieszkiwały Wołyń – tłumaczył pomysłodawca rekonstrukcji Mirosław Majkowski, prezes Przemyskiego Stowarzyszenia Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.”.

Duszpasterz Ormian ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski przypomniał słowa swojego ojca, który stracił krewnych podczas ludobójstwa, że Kresowianie zostali zabici dwukrotnie: nie tylko fizycznie, ale także przez przemilczenie ich tragedii.

Skrytykował działania polityków w parlamencie związane z uchwałą w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej, w której chciano uniknąć określenia „ludobójstwo”.

– Ta rekonstrukcja nie jest przeciwko nikomu skierowana. Ona jest wołaniem o pamięć, a także o opamiętanie się polityków, żeby po prostu przestali kłamać, żeby powiedzieli prawdę, a na tej prawdzie zbudujemy prawdziwe relacje polsko-ukraińskie – zakończył ks. Isakowicz-Zaleski.

Pomnik UPA w Hruszowicach

Na takie elementy zakłamania wskazał Zapałowski.

– Niedaleko, w Hruszowicach, jest pomnik UPA, który od 20 lat stoi nielegalnie. I władze polskie nic z tym nie robią. Pytam, gdzie my żyjemy? – mówił, podkreślając, że to są społeczne obchody rzezi, bo przedstawiciele władzy nie chcieli w nich uczestniczyć ani objąć ich patronatem, jak choćby prezydent Bronisław Komorowski.

Rekonstrukcja rozpoczęła się od zobrazowania sielskiego życia w jednej z ponad stu polskich wiosek, które zostały zgładzone przez ukraińskich nacjonalistów: biegające przy chałupach dzieci, gospodarze wracający z pracy w polu, kobiety wykonujące swoje prace. Ale na tym spokojnym życiu już pojawiły się rysy, co obrazowała rozmowa między polskim gospodarzem a jego znajomym Ukraińcem, który był przekonany, że nie mają się czego obawiać, bo są jak rodzina.

Jednak dalsze sceny widowiska pokazały, że tak nie jest. Wioska została otoczona przez członków UPA i ukraińskich chłopów. Uczestnicy rekonstrukcji odegrali dramatyczne sceny: wywlekania bezbronnych ofiar z domów, podpalania domostw, zabijania kosami czy sierpami: kobiet i dzieci, i strzelania do uciekających. Na zakończenie inscenizacji podpalono miniatury chałup.

Oprawą inscenizacji były pieśni o tematyce religijnej, w tym pasyjne, a narrator przedstawiał okoliczności zbrodni na Wołyniu.

Przed rekonstrukcją można było usłyszeć muzykę znanego kompozytora Krzesimira Dębskiego oraz krakowskiego rapera Tadeusza Polkowskiego, znanego jako Tadek Firma Solo, który wydał album z utworami dotyczącymi m.in. rtm. Witolda Pileckiego, żołnierzy wyklętych czy generała Augusta Fieldorfa „Nila”.

Rekonstrukcja głęboko poruszyła zebranych. – Najbardziej świadomość, że to, co rozgrywa się przed moimi oczami, wydarzyło się naprawdę – powiedziała nam jedna z uczestniczek. – Inscenizacja połączona z bardzo sugestywną muzyką Krzesimira Dębskiego spowodowała, że na całym ciele miałam „gęsią skórkę”. Cieszę się, że znaleźli się odważni ludzie, którzy pokazali tamte wydarzenia – dodaje.

Wiele osób miało łzy w oczach.

Nieugięte władze Radymna

Jeszcze przed zdarzeniem pomysłodawców i włodarzy miasta spotkała fala krytyki, m.in. w „Gazecie Wyborczej”. O odwołanie rekonstrukcji zaapelował do władz Radymna i Podkarpacia w imieniu Związku Ukraińców w Polsce jego prezes Piotr Tyma.

Mirosław Majkowski dziękował, że tyle osób jednak przyszło, a władze miasta nie uległy presji. – Dziękuję za obronę nas w mediach – mówił Majkowski.

Po widowisku mocno wzruszony podziękował grupom rekonstrukcyjnym, osobom, które odegrały role mieszkańców polskiej wsi, i zgromadzonym. – Dziękuję zebranej publiczności, dziękuję uczestnikom rekonstrukcji. To były ciężkie role – przyznał.

Inscenizację zorganizowały: Przemyskie Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „X D.O.K.”, burmistrz Radymna, miasto Stalowa Wola oraz Miejski Ośrodek Kultury w Radymnie.

Zenon Baranowski, Radymno

Nasz Dziennik