logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Neutralna, czyli ateistyczna

Środa, 30 lipca 2014 (02:00)

Szkoła powinna być neutralna światopoglądowo. Nauczyciel, który nie zachowuje neutralności, łamie prawo – grozi minister Joanna Kluzik-Rostkowska. Minister narusza spokój społeczny i wywołuje lęk u nauczycieli.

 

W obawie, że do lekarzy, którzy podpisali Deklarację Wiary, dołączą nauczyciele, minister Kluzik-Rostkowska wyznała: – Mam nadzieję, że Deklaracja Wiary dla nauczycieli pozostanie wyłącznie w sferze projektu.

Jak ostrzegła Joanna Kluzik-Rostkowska, jeżeli nauczyciel podpisze taką deklarację i będzie się stosował do przepisów w niej zawartych, powinien się liczyć z reakcją dyrektora szkoły, organu prowadzącego i wojewody. Szefowa MEN stwierdziła, że „podpisanie takiego dokumentu przez nauczycieli rozpętałoby wojnę religijną w polskiej szkole”.

Zapewniła więc, że zrobi wszystko, by „neutralność światopoglądowa polskiej szkoły została zachowana”. Stwierdziła zarazem, że nauczyciel, który podpisałby Deklarację Wiary, łamałby Konstytucję, która mówi, że wszyscy obywatele mają takie same prawa i obowiązki bez względu na wyznanie i światopogląd, oraz przepisy Karty Nauczyciela. Przywołała przy tym artykuł 6 Karty Nauczyciela, w którym zapisano, że „nauczyciel obowiązany jest […] kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka oraz dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów”.

Minister ostrzegła, że jeżeli nauczyciel złamałby to prawo, to każdy rodzic, który poczuje się zaniepokojony sytuacją, może interweniować u wojewody, natomiast wojewoda powinien uruchomić wówczas postępowanie dyscyplinarne wobec takiego nauczyciela. Poinformowała też, że wkrótce uczuli kuratorów szkolnych na to, by strzegli neutralności światopoglądowej szkoły.

Dlaczego minister Kluzik-Rostkowska tak strzeże owej „neutralności światopoglądowej”? Jak podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Marek Dobrowolski, adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego KUL, w Konstytucji RP nie istnieje sformułowanie „neutralność światopoglądowa”. Zauważa natomiast, że zawiera ona sformułowanie o bezstronności religijnej i światopoglądowej władzy publicznej i państwowej (Konstytucja RP, art. 25 ust. 2). W myśl tego przepisu organy administracji państwowej mają być bezstronne wobec światopoglądu nauczycieli, rodziców i dzieci, a więc nie mogą narzucać im swojego światopoglądu. – Każde stanowisko wynika z jakiegoś światopoglądu i ma konsekwencje w sferze światopoglądowej – zauważa dr Dobrowolski.

Ksiądz biskup Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego KEP, odnosząc się do zapowiedzi minister edukacji, podkreśla, że wpisują się one w tworzenie klimatu nagonki na ludzi wierzących. – Prawo do wyznawania wiary, dzielenia się nią gwarantuje mu Konstytucja RP – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”. Broniąc prawa rodziców do wychowania swoich dzieci, zauważa z kolei, że szkoły w Polsce są w większości publiczne i to w dużej mierze od rodziców, a nie od urzędników powinno zależeć, jak będą one wyglądać. – Wobec tego, co próbuje się zrobić z polską szkołą, jakie treści próbuje się do niej przemycać, potrzeba, by rodzice wzięli sprawy w swoje ręce, by sprzeciwiali się wszystkiemu, co zagraża ich dzieciom – podkreśla.

Kanonista ks. prof. Wojciech Góralski z UKSW dodaje, że nauczyciel ma również prawo do podpisania się pod Deklaracją Wiary. Gwarantuje to Konstytucja RP, a przywoływany przez minister Kluzik-Rostkowską artykuł z Karty Nauczyciela w żaden sposób tego nie przekreśla. – Pani minister narusza w ten sposób spokój społeczny i wywołuje lęk u nauczycieli. Odmawia im prawa do postępowania w zgodzie z własnym sumieniem, a przecież każdy człowiek, a tym samym każdy nauczyciel ma prawo do wolności sumienia i nie może wykładać treści, z którymi się nie zgadza – zaznacza. – Przerażające jest to, że urzędnik państwowy, nie znając jeszcze treści dokumentu, chce zastraszyć nauczycieli i grozić im szykanami, a nawet zwolnieniem z pracy – mówi ks. prof. Góralski.

Małgorzata Pabis

Nasz Dziennik