logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Uczmy swoje dzieci gotować

Wtorek, 26 sierpnia 2014 (09:25)

Z Małgorzatą Marszelewską, prowadzącą bloga kulinarnego „Smak na życie” na blogAID oraz audycje kulinarne w Radiu Maryja, rozmawia Marta Milczarska

Z najnowszych badań sondażowych wynika, że co druga matka nie widzi potrzeby, by jej dziecko gotowało samodzielnie. Jak to Pani ocenia?

– Niestety to bardzo niepokojące zjawisko z dwóch przyczyn. Przede wszystkim chciałabym podkreślić, że kuchnia to serce domu, nie tylko dlatego, że są w niej przygotowywane posiłki, ale przede wszystkim dlatego, że to miejsce spotkań całej rodziny. Nie pozbawiajmy się możliwości spotkania z naszymi dziećmi podczas przygotowywania posiłków. Może zabrzmi to bardzo naiwnie, ale wspólne gotowanie jest nie tylko elementem wprowadzania dziecka w samodzielne życie, ale przede wszystkim może być świetną zabawą.  

Po drugie, jeśli rodzice nie uczą dzieci gotować, nie przekazują im wiedzy o zdrowym żywieniu, to niejako zachęcają je do korzystania z niezdrowej, gotowej żywności. Pamiętajmy, że współczesny świat proponuje wiele możliwości na szybkie, niewymagające czasu i umiejętności przyrządzanie posiłków. Nie jest to dla nich dobre, ponieważ nie są to pełnowartościowe produkty.  

Jakie będą konsekwencje takiego wyręczania dzieci przez rodziców?

– No właśnie, obawiam się, że za jakiś czas ponad połowa społeczeństwa będzie w domu wykorzystywała gotowe lub wysoko przetworzone produkty. Nie ma co się łudzić, że dziecko, które nie umie nawet przygotować herbaty, w dorosłym życiu będzie samodzielnie przygotowywać zdrowe posiłki. Jeśli czegoś nie znamy, to po to po prostu nie sięgamy. Dlatego też dla dobra naszych dzieci powinniśmy uświadamiać im, czym są fast foody, co na prawdę znajduje się w gotowych posiłkach, czym są konserwanty itp. Przez wyręczanie naszych dzieci w kuchni stwarzamy niebezpieczeństwo niezdrowego odżywiania się w dorosłym życiu.

Wspólne gotowanie jest elementem wpajania zdrowych nawyków żywieniowych?

– Z pewnością. Moja dorosła już córka, do dzisiaj – tak jak ja – hoduje własne zioła, szczypiorek czy natkę pietruszki. Ale zauważmy, że poprzez chociażby wspólne zakupy na targu możemy wyjaśnić dziecku, że na przykład brzydsze jabłko może być zdrowsze, ponieważ do jego wyprodukowania nie używano szkodliwych oprysków czy nawozów. Co więcej, angażując dzieci w przygotowanie posiłku, bardzo często zachęcamy je do spróbowania dań, które wydają się im niesmaczne i nieatrakcyjne.

Kiedy i jak powinno wprowadzać się dziecko w samodzielne przegotowywanie posiłków?

– Z moich własnych doświadczeń jako matki, która przygotowywała posiłki z dziećmi i dla dzieci, wiem, że taka pomoc dziecka jest nie tylko ważnym elementem usamodzielniania, ale też doskonałą okazją do zbliżenia się do siebie, dłuższej rozmowy, na którą często nie mamy czasu.

Oczywiście w gotowanie musimy wprowadzać dziecko stopniowo, od prostych czynności, jak umycie warzyw, wycinanie foremką ciasta na ciasteczka, po trudniejsze, jak obieranie, krojenie czy smażenie naleśników. Nie możemy pozwolić przyrządzić dziewięciolatkowi samodzielnie obiadu, ale powinien on brać udział w jakiejś części przygotowania posiłku.

Bardzo fajnym pomysłem na taką naukę gotowania jest wyznaczenie jakiegoś dnia, na przykład w sobotę czy niedzielę, kiedy tego czasu rodzice mają więcej. Nie pozbawiajmy się zatem tego wspólnie spędzonego czasu w kuchni.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska

Aktualizacja 26 sierpnia 2014 (11:55)

NaszDziennik.pl