logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Szkodliwa, ale przepychana

Piątek, 29 sierpnia 2014 (02:03)

Uderzająca w rodzinę, dyskryminująca, forsująca ideologię gender. Ustawa ratyfikująca konwencję przemocową przeszła przez pierwsze czytanie w komisjach sejmowych.

Nad projektem pracowali wczoraj posłowie na połączonym posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Spraw Zagranicznych.

Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej Polska podpisała w grudniu 2012 roku. W kwietniu br. rząd podjął uchwałę w sprawie przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjął projekt odpowiedniej ustawy. Zgodę na ratyfikację wyrazić musi Sejm i jeżeli tak się stanie, na tej podstawie dokona jej prezydent.

Wniosek o ratyfikację oraz dokumentację potrzebną do jej przeprowadzenia, a także zastrzeżenia i noty interpretacyjne przygotowało Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania. Polska złoży cztery zastrzeżenia i dwie deklaracje (oświadczenia) do konwencji. Jedna z deklaracji mówi, że będziemy stosować konwencję zgodnie z postanowieniami Konstytucji RP.

Zapisy zawarte w tym dokumencie rodzą szereg kontrowersji. Wątpliwości budzi nie tylko jej zgodność z Ustawą Zasadniczą. Federacja Ruchów Obrony Życia wskazuje, że przed podpisaniem konwencji nie odbyły się konsultacje społeczne. Za jej przyjęciem opowiedziały się jedynie organizacje feministyczne, a przeciwko m.in. Episkopat Polski, organizacje prorodzinne i szereg organizacji kobiecych. Niepokój Episkopatu wzbudził chociażby zapis mówiący o obowiązku promowania i edukacji w zakresie niestereotypowych ról płci, pod którym to pojęciem kryje się np. homoseksualizm i transseksualizm. W połowie marca księża biskupi podkreślili, że Polska ma już wystarczające rozwiązania prawne, by przeciwdziałać przemocy wobec kobiet.

W art. 12 konwencji czytamy o konieczności stosowania środków do promocji zmiany w społecznych i kulturowych wzorcach zachowań kobiet i mężczyzn w celu wykorzenienia uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i wszelkich innych praktyk opartych na pojęciu niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Posłowie PiS alarmują, że z dużym prawdopodobieństwem za stereotyp może być uznane małżeństwo lub tradycyjny model rodziny. – Powinniśmy mówić o przemocy, a nie powinniśmy zagłębiać się w ideologię. Bo jeśli wyjmiemy z konwencji aspekty związane z przemocą i ochroną ofiar przestępstw, to zostanie tam ideologia gender, ideologia „równościowa”, walka płci, jednym słowem – ideologia, która jest niezgodna z systemem wartości, na którym oparta jest nasza Konstytucja – stwierdziła poseł Małgorzata Sadurska (PiS). Posłowie opozycji dostrzegają też niebezpieczeństwo związane z przyznaniem szerokich uprawnień międzynarodowym ekspertom ds. działań na rzecz zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej zwanych GREVIO. Ich zadaniem jest monitorowanie procesu wdrażania postanowień konwencji przez poszczególne państwa.

Rodzina pod butem

Artykuł 18 polskiej Konstytucji stoi na straży małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, chroni macierzyństwo i rodzinę. Te wartości nie są uznane przez dokument Rady Europy za nadrzędne. – Jeśli spojrzymy na konwencję, to mamy duże wątpliwości, czy chroni ona rodzinę. Słownik konwencji mówi o przemocy domowej, przemocy wobec kobiet, mówi o płci społeczno-kulturowej, określa kobietami dziewczęta poniżej 18. roku życia. Natomiast konwencja nie definiuje przemocy wobec dzieci, chłopców, mężczyzn, kompletnie ich pomija, tak samo zresztą jak osoby starsze i chore – zauważył poseł Bartosz Kownacki (PiS).

W specjalistycznej opinii Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris znajdujemy wiele argumentów dowodzących szkodliwości poszczególnych zapisów konwencji, jak też niestaranności w przygotowaniu projektu ustawy ratyfikacyjnej. Prawnicy zwracają uwagę, że rozwiązania obowiązujące od dawna w krajach o najwyższym poziomie przemocy wobec kobiet ukazywane są w uzasadnieniu ustawy ratyfikującej jako wzór do naśladowania. Tymczasem w świetle danych Agencji Praw Podstawowych UE Polskę charakteryzuje najniższy w Unii Europejskiej wskaźnik przemocy doświadczanej przez kobiety od obecnego lub byłego partnera oraz bardzo wysoki wskaźnik raportowalności aktów przemocy policji.

Drugie odkrycie Ameryki

Kompromitujące rząd jest chociażby to, że projekt ustawy ratyfikacyjnej mówi o konieczności wprowadzenia do polskiego prawa zapisów, które już od dawna w nim istnieją, jak np. o możliwości przesłuchania świadka na odległość przy wykorzystaniu środków technicznych na potrzeby postępowania karnego (np. w formie wideokonferencji), który istnieje w polskiej procedurze karnej od 2003 roku. Podobnie od 2008 r. możliwe jest przesłuchanie świadka w drodze wideokonferencji w polskiej procedurze cywilnej na podstawie art. 235 par. 2 kodeksu prawa cywilnego.

Eksperci podnoszą, że autorzy uzasadnienia nie uprawdopodabniają w żaden sposób forsowanej przez konwencję tezy, jakoby przemoc wobec kobiet uwarunkowana była przez zróżnicowanie pomiędzy kobiecymi i męskimi rolami w społeczeństwie. Jednocześnie projekt nie uwzględnia lub traktuje marginalnie czynniki, których wpływ na występowanie przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest szeroko udokumentowany (nałogi, postępujące rozluźnienie norm społecznych, epatowanie przemocą w środkach społecznego przekazu, seksualizacja wizerunku kobiety).

Prawo i Sprawiedliwość wnioskowało wczoraj o odrzucenie projektu ustawy ratyfikującej konwencję w pierwszym czytaniu. Komisje sejmowe jednak poparły projekt głosami koalicji i lewicy.

Ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego podtrzymuje, że złoży do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie nieważności ustawy o zwalczaniu przemocy w rodzinie obowiązującej w Polsce od 2005 roku. Posłowie uważają, że stygmatyzuje ona rodziny wykładnią określającą, że przemoc odbywa się właśnie głównie w środowisku rodzinnym.

Izabela Borańska-Chmielewska

Aktualizacja 29 sierpnia 2014 (10:37)

Nasz Dziennik