logo
logo

Zdjęcie: Kamil Sadowski/ Nasz Dziennik

Nie dać się zmanipulować

Sobota, 30 sierpnia 2014 (02:06)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

„Wiązanie umysłów” to książka, która – można powiedzieć – podsumowuje debatę na temat roli i znaczenia współczesnych mediów, jaką toczyliśmy i toczymy na łamach „Naszego Dziennika”.

Czytelnicy dostają do rąk syntetyczny materiał w postaci 25 artykułów, jakie zamieściliśmy w większości w tym roku, ale również w dwóch poprzednich latach, gdy trwała batalia o obecność Telewizji Trwam na cyfrowym multipleksie. Teksty opisują kondycję prasy, radia, telewizji, internetu. Nie tę ekonomiczną, ale o wiele ważniejszą, bo dotyczącą wartości, jakim media hołdują, jakie propagują i wtłaczają w umysły odbiorców. A ta kondycja nie jest dobra, wręcz trzeba stwierdzić, że jest bardzo zła. To doskonale widać w tekstach autorów książki, która od dziś jest do nabycia w księgarniach „Naszego Dziennika”.

Ksiądz biskup Adam Lepa – którego tekst otwiera „Wiązanie umysłów” – ma rację, gdy pisze, że media mają możliwości bardzo pozytywnego oddziaływania na człowieka, mogą go edukować, ewangelizować, jednak od tej misji wiele z nich już odeszło i „od pewnego czasu jednak obserwuje się, że coraz więcej mediów, również w Polsce, wykazuje szkodliwy wpływ na swoich odbiorców”. Przekazują ludziom treści, które nie są „czystym” przekazem, ale bardzo poważnie zmanipulowanym. Nie dzieje się to oczywiście bezwiednie, nie jest to „uboczna działalność” środków przekazu, ale ich celowa, z góry zaplanowana i realizowana kampania. Ta manipulacja czemuś musi służyć i służy: ma ona zmienić postrzeganie świata, postępowanie człowieka, a także całych społeczeństw i narodów.

Czyli media po prostu zniewalają człowieka, który często nawet nie zdaje sobie sprawy, że myśli, postępuje tak, jak sobie tego życzą media i stojące za nimi różne środowiska, lobby. A te w większości dążą do zniszczenia rodziny, osłabienia więzi narodowych, tradycji, ich celem jest też szczególnie walka z katolicyzmem. Wszystko to zaś dzieje się pod płaszczykiem tolerancji, budowania „społeczeństwa otwartego”, multikulturowego. Na mechanizmy tej manipulacji, do której posuwają się przede wszystkim media lewicowe, wskazują nasi autorzy.

Fałszywe autorytety

Sposobów wpływania na człowieka jest całe mnóstwo. Przeciętny czytelnik, widz, radiosłuchacz czy internauta nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest w zasadzie codziennie manipulowany, że to nie on samodzielnie i autonomicznie kształtuje swoje postawy, ale właśnie media robią to za niego. Media np. trąbią na lewo i prawo o tolerancji, ale dla nich tolerancja jest zarezerwowana dla środowisk homoseksualnych i innych różnych mniejszości, natomiast nie mogą liczyć na nią katolicy. Dla medialnych decydentów Kościół jest od dawna największym wrogiem.

W obecnych czasach to zwłaszcza telewizja i internet promują określone wzory zachowań, styl życia, to one kształtują też nasze potrzeby ekonomiczne. To bohaterowie seriali, różni celebryci stali się autorytetami dla ludzi, którzy chcieliby żyć tak jak oni. Na to raczej szans nie mają, ale mogą za to mieć podobne upodobania, pogląd na świat, sympatie polityczne. Ludzie nawet się nie zastanawiają, że taka „gwiazdeczka” często poziomem intelektu nie przerasta przeciętnego ucznia szkoły ponadgimnazjalnej, a przed kamerą klepie same bzdury i komunały, przeplatane agresją. Ale chłoną te treści i przyjmują za swoje.

To również skutek tego – na co też nasi autorzy zwracają uwagę – że media stały się autorytetem dla ludzi, zwłaszcza młodych. Kiedyś, gdy istniały tylko prasa i radio, telewizja raczkowała, a o internecie nikt nawet nie śnił, autorytetami dla nas byli rodzice, dziadkowie, oni mieli decydujący wpływ na formowanie młodego człowieka. Teraz tę rolę przejęły telewizja i sieć, co ułatwia im też dezintegracja społeczeństwa, upadek znaczenia i roli rodziny. Dlatego jednymi z najbardziej negatywnych skutków współczesnej cywilizacji dla człowieka są: uzależnienie od mediów, rozbijanie wspólnoty oraz niszczenie relacji międzyludzkich. W Polsce widać to choćby po tym, jak media potrafią skłócić Polaków albo podrzucać im różne tematy zastępcze, byle tylko za bardzo nie interesowali się tym, co dzieje się w ich Ojczyźnie, jak sprawuje się stojąca na czele kraju władza. I skutecznie robią to już od wielu lat. Tymczasem dziennikarze powinni kontrolować władzę, bo tego ma prawo od nich oczekiwać społeczeństwo. To przecież wolne media są gwarancją wolności człowieka. Tyle że one same są zniewolone, na co też zwracamy uwagę w tej książce.

Katolickie media

Rozważania uczestników debaty medialnej nie są częścią jakiejś czysto akademickiej, abstrakcyjnej dysputy. Punktem odniesienia dla nich jest nauka Kościoła katolickiego. O roli mediów i o tym, jakimi wartościami powinny się kierować, pisał św. Jan Paweł II, sporo miejsca poświęcił im Benedykt XVI. A Papież Franciszek ostrzegał ludzi przed grzechami popełnianymi przez media, z których trzy uznał za najpoważniejsze: dezinformację, oszczerstwo i obmowę.

Na szczęście jest prasa, radio i telewizja katolicka, które mogą tę sytuację zmienić. To prawda, że ich pozycja jest jeszcze słaba wobec mediów lewicowych, bo nie dysponują takimi funduszami jak one, ale trzeba wierzyć i ufać Bożej Opatrzności, że dzięki wytrwałej pracy, edukowaniu ludzi uda się nam skutecznie walczyć z tymi patologiami. Bo patologią jest to, że władzę nad społeczeństwem sprawuje nie rząd, nie ministrowie, ale media.


Książkę „WIĄZANIE UMYSŁÓW” można nabyć w księgarniach „Naszego Dziennika”:

w Warszawie, al. Solidarności 83/89, tel. (22) 850 60 20, e-mail: ksiegarnia.wawa@naszdziennik.pl

w Krakowie, ul. Starowiślna 49, tel. (12) 431 02 45, e-mail: ksiegarnia@naszdziennik.pl  e-mail: zamowienia@naszdziennik.pl

Krzysztof Losz

Aktualizacja 30 sierpnia 2014 (12:51)

Nasz Dziennik