logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: arch/ Nasz Dziennik

Polskie Radio Lwów zamknięte

Czwartek, 27 września 2012 (20:21)

Problemy finansowe wynikające  z opóźnień w dotacjach Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ) zagroziły prowadzeniu dalszej działalności polskich instytucji we Lwowie. W dramatycznej sytuacji znalazły się: Polskie Towarzystwo Radiowe (PTR) nadające Radio Lwów, kwartalnik „Lwowskie Spotkania” oraz Lwowskie Stowarzyszenie Przyjaciół Sztuk Pięknych.

25 września br. ukraińskie służby komunalne zaplombowały wejście do użytkowanego przez Towarzystwo lokalu, gdzie mieście się m.in. studio radiowe.

- Powodem tych dramatycznych działań były nieopłacone rachunki za czynsz, wodę, prąd i gaz. Dopiero kiedy przyszły rachunki, okazało się, że zalegamy z opłatami na tysiące hrywien, co było dla nas ogromnym zaskoczeniem – powiedziała w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Maria Pyż, redaktor Radia Lwów, jednocześnie moderator strony internetowej rozgłośni.

Dodała, iż właścicielem lokalu jest Fundacja "Pomoc Polakom na Wschodzie" (FPPnW), która zgodnie z umową zobowiązała się do pokrywania wszystkich zobowiązań wynikających z użytkowania lokalu. Obie instytucje umowę zawarły w 2001 roku i będzie ona obowiązywała do 2017 roku. 

- Fundacja nas wcześniej nie poinformowała o zaistniałych problemach. Dopiero po podjęciu przez nas prób wyjaśnienia całej sytuacji okazało się, że powód jest jeden – „okrojenie” środków finansowych przekazywanych Fundacji – wyjaśniła Pyż. Jednocześnie zauważyła, że oprócz opłaty ogromnych zaległości kolejnym problemem jest potencjalne uszkodzenie wyremontowanego pomieszczenia.

– Jeżeli odłączą nam gaz, prąd, wodę i telefon, może dojść do zniszczenia lokalu, np. pęknięcia rur czy zwilgotnienia ścian. W jego remont i adaptację włożono ogromne pieniądze, a przecież pracujemy na profesjonalnym sprzęcie, którego nie można zniszczyć – powiedziała redaktor.

Dodała, że nie jest możliwe przeniesienie Radia Lwów do innego lokalu. Takie posunięcie – podkreśliła Pyż – jest niewykonalne, głównie ze względu na to, iż pomieszczenie, w którym mieści się rozgłośnia, zostało specjalnie przygotowane do tworzenia i nadawania stacji radiowej.

Redakcja Radia Lwów wystosowała do Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ), konsula generalnego Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie oraz Fundacji "Pomoc Polakom na Wschodzie" (FPPnW) specjalny list, w którym przedstawiono sytuację radia oraz innych instytucji mieszczących się w zagrożonym lokalu.

„W imię czego trzeba rujnować to, co z takim trudem zostało zbudowane od podstaw, zebrane z ułomków świadectw i wspomnień. Nasz dorobek nie powinien być zaprzepaszczony. Jakie wyższe racje przemawiają za tym, żeby polska redakcja we Lwowie przestała istnieć? W imię jakich oszczędności niszczy się mienie polskiego podatnika? Każdy kraj na świecie łoży na promocję swojej kultury. My czynimy to za darmo. Pewne instrumenty jednak musimy posiadać. Czy ktoś jest w stanie to zauważyć? Miasto Lwów jest najlepszą promocją Polski poza granicami kraju” – czytamy w liście.

Maria Pyż podkreśliła w rozmowie z nami, że rozgłośnia oczekuje na odpowiedź polskich władz, i jednocześnie zaapelowała o pomoc, by istniejąca od 20 lat rozgłośnia mogła dalej funkcjonować.

Warto przypomnieć, że warunkiem dalszego użytkowania lokalu jest nadawanie programów. „Zaprzestanie emisji stawia w wątpliwość potrzebę używania lokalu” – alarmuje redakcja.

Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, jednocześnie członek sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą, podkreśla w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl, że sytuacja, w jakiej znalazło się obecnie Radio Lwów, nie jest odosobnionym przypadkiem. Zwraca uwagę, że coraz trudniejsza sytuacja polskich instytucji mających służyć Polakom mieszkającym na Wschodzie i pomagająca w podtrzymywaniu tradycji, historii i kultury jest wynikiem zmian w ich finansowaniu.

– Ten dramat jest wynikiem zmiany finansowania działalności Polaków na Wschodzie. Zmiana wprowadzona przez obecną władzę. Ostrzegaliśmy przed tym wielokrotnie i zwracaliśmy uwagę, iż dotychczasowe finansowanie [przez Senat – przyp. red.], tak jak to miało miejsce nawet przed wojną, jest dużo bardziej skuteczne i sprawne – powiedział Dziedziczak.

Jednocześnie podkreślił, iż o wprowadzenie zmian „walczył” minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. - Przestrzegaliśmy przed ogromnymi kłopotami z tym związanymi, z nieprzygotowaniem różnych form do przekazywania tej pomocy i teraz mamy tego ewidentny przykład. Radio Lwów jest bardzo ważnym ośrodkiem. Niestety, bardzo wiele redakcji, gazet, mediów, ośrodków Polaków na Wschodzie alarmuje o ich upadłościach i konieczności zaprzestania działalności – podkreślił poseł PiS.

Zauważył, iż faktem jest to, że nawet jeśli pieniądze się „znajdą” po paru miesiącach, to nie będzie możliwe jakiekolwiek już wznowienie działalności. - Ten dramatyczny apel jest jednym z wielu i jest to 100-procentowy skutek tej reformy, mający na celu zawłaszczenie wszystkich pieniędzy przez MSZ i pana Radosława Sikorskiego, mogę tylko gorzko powiedzieć: „A nie mówiliśmy?”, i oczywiście będzie walczyć o naszych rodaków na Wschodzie – podkreślił Dziedziczak.

Izabela Kozłowska

NaszDziennik.pl