logo

12 lipca Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej?

Środa, 8 lipca 2015 (19:27)
Aktualizacja: Środa, 8 lipca 2015 (19:35)

Ustanowienie 12 lipca Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej przewiduje projekt ustawy poparty podczas środowej debaty przez większość klubów poselskich. Akcja z lipca 1945 r. była wymierzona w polskie podziemie niepodległościowe.

 

– W tym roku mija 70. rocznica rozpoczęcia przez Sowietów ludobójczej operacji określanej jako obława augustowska, skierowanej przeciwko Polakom mieszkającym i działającym na północno-wschodnich rubieżach Polski w granicach pojałtańskich. Na mocy rozkazu Stalina 12 lipca 1945 r. rozpoczęła się obława na ziemi augustowskiej, sejneńskiej, sokólskiej i suwalskiej. W operacji wzięły udział oddziały Armii Czerwonej, Smiersza, wojsk wewnętrznych NKWD oraz oddziały komunistycznej Polski – LWP, UB, MO i konfidenci tych służb. Obecne szacunki mówią, że mogła ona pochłonąć nawet ok. 2 tys. ofiar. Komisja kultury rekomenduje przyjęcie ustawy upamiętniającej te wydarzenia – mówił poseł sprawozdawca projektu Piotr Babinetz (PiS).

Poparcie dla inicjatywy wyraziła Bożena Kamińska (PO), podkreślając, że obława augustowska jest największą niewyjaśnioną zbrodnią na Polakach po II wojnie. 

Podobne stanowisko w imieniu klubu PSL wyraził Franciszek Stefaniuk, podkreślając, że władze PRL nigdy oficjalnie nie potwierdziły faktu obławy.

– Jesteśmy pełni poparcia dla ustanowienia Dnia Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej, bowiem uważamy, że każda ofiara zbrodni winna być należycie upamiętniona, a wszyscy zbrodniarze, którzy się dopuścili zbrodni – potępieni – zaakcentował.

Przeprowadzona z rozkazu Stalina pacyfikacja Suwalszczyzny, nazwana później obławą augustowską, rozpoczęła się 12 lipca 1945 r. W jej wyniku zatrzymano 2 tys. osób; 600 podejrzewanych o powiązania z AK-owskim podziemiem wywieziono. Ich los do dziś nie jest znany. Przyjmuje się, że zostali wywiezieni w okolice Grodna i zamordowani. Kolejnych 512 osób zostało wywiezionych na tereny Litwy. Również nie wiadomo, co się z nimi stało.

RP, PAP