logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Decyzja bliżej, ale nie szybko

Wtorek, 5 grudnia 2017 (19:38)

Williams nie planuje dodatkowych testów na symulatorze dla Roberta Kubicy, ale z ogłoszeniem składu na przyszły sezon spieszyć się nie ma zamiaru. Szczególnie że dzięki temu jest o nim głośniej niż przez cały ostatni sezon mistrzostw świata.

Starania Kubicy o powrót do Formuły 1 znajdują się na ostatniej prostej. Polak zrobił, co mógł, a nawet więcej, by swe plany i marzenia uczynić bardziej rzeczywistymi. W ubiegłym tygodniu po raz pierwszy jeździł w najnowszym bolidzie brytyjskiego teamu i… musiał uzbroić się w cierpliwość – a wraz z nim wszyscy ci, którzy z zapartym tchem nasłuchują informacji o decyzji szefostwa Williamsa. Wiadomo, że w przyszłym sezonie barwy tej stajni reprezentować będzie Kanadyjczyk Lance Stroll. Młodzian ma za sobą gigantyczne wsparcie ojca, miliardera, poza tym potrafi przyzwoicie kierować bolidem i stanowi pewną, ciekawą inwestycję na przyszłość. O jedno jedyne wolne miejsce trwa cały czas batalia, w której uczestniczy m.in. Kubica.

Gdyby brać pod uwagę wsparcie Polaka, liczbę osób mu życzliwych i mocno go dopingujących – nie tylko z Ojczyzny – Robert kontrakt z Williamsem miałby w kieszeni. Murem stoją za nim koledzy z toru, m.in. Hiszpan Fernando Alonso i Brytyjczyk Lewis Hamilton, dziennikarze, kibice. Wszyscy chcieliby być świadkami wspaniałego, wręcz cudownego finału historii Kubicy, który przed sześciu laty przeżył tragiczny wypadek, w którym omal nie zginął – a teraz ma szansę wrócić do ścigania w najważniejszej serii wyścigowej świata.

Kontraktu prawdopodobnie Robert jeszcze nie posiada. Wszystko bowiem na to wskazuje, że Williams cały czas się zastanawia, główkuje, rozważa różne scenariusze. Obok Polaka na umowę liczy jeszcze Rosjanin Siergiej Sirotkin, który wypadł dobrze podczas ubiegłotygodniowych testów w Abu Zabi.

Kubica… Cóż, na temat jego jazd na torze Yas Marina pojawiają się sprzeczne informacje. Panuje zgoda co do tego, że we wtorek, pierwszego dnia sprawdzianów, nasz rodak był szybki, ogólnie wywierając na kierownictwie Williamsa, inżynierach, mechanikach, znakomite wrażenie. Wątpliwości pojawiają się natomiast co do środy. Jedne źródła podawały, że tego dnia Polak też był szybki, pewny siebie, ale inne podkreślały, że wypadł nieco poniżej oczekiwań teamu – a co za tym idzie, zmusił jego szefostwo do głębokich rozmyślań. I nie miało chodzić o zdrowie Kubicy, jego ewentualne ograniczenia – tych nie ma, a przynajmniej nie mają wpływu na jego jazdę. Krakowianin przeszedł testy medyczne, posiada superlicencję, tyle w tym temacie. Podobno, ale tylko podobno, bo oficjalnych potwierdzeń nie ma, w środę Robert był nieco wolniejszy, niż się spodziewano, stąd wątpliwości teamu i odwlekanie decyzji związanej z ogłoszeniem składu.

Biorąc to pod uwagę, pojawiły się wiadomości, że Williams ma zamiar przyszykować dla Kubicy dodatkowe testy na symulatorze. Dziś zespół to zdementował, potwierdzając, że Robert owszem, w siedzibie teamu się pojawi – ale tylko po to, by dokonać analizy ubiegłotygodniowych testów. Podobnie rzecz ma się z Sirotkinem.

Kiedy zatem dowiemy się czegoś więcej, kiedy brytyjska ekipa ogłosi pełny skład na rok 2018? Nieprędko. Williams zwleka, chce rozważyć wszystkie za i przeciw, wszelkie opcje, a przy okazji obecnie jest o nim głośniej niż przez cały sezon mistrzostw świata. Wtedy uwaga wyścigowego świata była skierowana na innych, teraz o Williamsie mówi się i pisze niemal codziennie. Oczywiście dzięki Kubicy – i można sobie wyobrazić, co się stanie, jeśli Polak podpisze z tym teamem kontrakt.

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl