logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: CHRISTOPHE PETIT TESS/ PAP/EPA

Kubot kontra Bryanowie

Środa, 8 listopada 2017 (20:40)

Słynni amerykańscy bliźniacy Mike i Bob Bryanowie będą jednymi z rywali Łukasza Kubota i Brazylijczyka Marcelo Melo w kończącym tenisowy sezon turnieju ATP Finals w Londynie.

Kubot i Melo to w chwili obecnej najlepsi debliści świata. Otwierają listę rankingową, mając na koncie identyczną liczbę punktów. Pierwsze miejsce zajmuje w niej Melo, tylko dlatego, że rozegrał w tym sezonie o jeden turniej mniej od Kubota. Druga lokata naszego reprezentanta też jest jednak wynikiem rewelacyjnym i historycznym zarazem, bo do tej pory zajmował ją tylko jeden polski deblista. 5 lutego 1979 roku na drugim miejscu w świecie znajdował się Wojciech Fibak.

Kubot i Melo zdominowali rok 2018, grając w nim tenis nie tylko efektowny, ale i niesamowicie skuteczny. Wystąpili razem w dziewięciu finałach. Sześć z nich wygrali, w tym tej najważniejszy, najbardziej prestiżowy, będący marzeniem każdego tenisisty: Wimbledon. Poza tym triumfowali m.in. w niedzielę, w paryskim Masters 1000. W jego finale pokonali Chorwata Ivana Dodiga i Hiszpana Marcela Granollersa 7:6 (7-3), 3:6, 10:6 – jak niektórzy podkreślali, oczywiście po super tie-breaku. – Fakt, w tym sezonie rozegraliśmy ich najwięcej spośród wszystkich par, ale to tylko świadczy o tym, że wiemy, jak się gra do ostatniej piłki – przyznał Melo.

Teraz polsko-brazylijski team czeka ostatnie w roku wyzwanie – turniej mistrzów w Londynie. Dziś poznali pierwszych swych, grupowych rywali. Będą nimi wspomniany Bryanowie, najlepszy i najbardziej utytułowany debel świata ostatnich lat, oraz Brytyjczyk Jamie Murray i Brazylijczyk Bruno Soares, a także Dodig i Granollers, z którymi w niedzielę rywalizowali w Paryżu. Do drugiej grupy trafili Fin Henri Kontinen i Australijczyk John Peers, Holender Jean-Julien Rojer z Rumunem Horią Tecau, Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut oraz Amerykanin Ryan Harrison i Nowozelandczyk Michael Venus. Zapowiada się zatem kapitalna walka, Kubot i Melo przystąpią do niej z najwyższym numerem i w roli faworytów, ale oczywiście przed nimi ogromne wyzwanie. – Doskonale wiemy, po co przyjedziemy do Londynu. Mamy swoje ambicje, chcemy się nadal rozwijać, doskonalić własną grę – powiedział Kubot. Człowiek, dzięki któremu liczni fani polskiego tenisa mogli w kończącym się sezonie poczuć chwile radości i dumy. 

Piotr Skrobisz

NaszDziennik.pl