Filipiny wprowadzą stan wojenny?
Prezydent Filipin Rodrigo Duterte oświadczył, że wprowadziłby w kraju stan wojenny, gdyby zaczęły mu trwale zagrażać problemy związane z przestępczością narkotykową. Zaledwie miesiąc wcześniej Duterte wykluczał taką możliwość.
Przemawiając w nocy z soboty na niedzielę do przedsiębiorców w mieście Davao na południu kraju Duterte oświadczył, że przysięgał bronić kraju przed wszelkimi niebezpieczeństwami, w tym narkotykami, które – jak powiedział – stanowią zagrożenie dla ok. 4 mln Filipińczyków.
– Jeśli zechcę i (narkotyki) staną się bardzo dużym problemem, ogłoszę stan wojenny. Nikt mnie nie powstrzyma – oznajmił Duterte, odnosząc się do Sądu Najwyższego i parlamentu.
– Dobro kraju jest ważniejsze od wszystkiego, nawet od ograniczeń – dodał.
Reuters przypomina, że zaledwie miesiąc wcześniej Duterte wykluczał możliwość wprowadzenia stanu wojennego. – To jakaś bzdura. Mieliśmy już stan wojenny w tym kraju, i co, czy nasze życie się od tego poprawiło? Wcale nie – powiedział.
W ramach stanu wojennego Duterte jako szef państwa mógłby wykorzystywać siły zbrojne do forsowania ustaw i przetrzymywania podejrzanych bez podania wyczerpującego uzasadnienia – pisze dpa.
RS, PAP

