logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Obama zlecił podsłuchiwanie Trumpa?

Czwartek, 16 marca 2017 (19:54)

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że jego administracja wkrótce przekaże komisji wywiadu Izby Reprezentantów dowody na to, iż rząd jego poprzednika Baracka Obamy założył podsłuchy w sztabie wyborczym ówczesnego kandydata Republikanów w Nowym Jorku.

– Wkrótce, w ciągu najbliższych dwóch tygodni, zobaczycie kilka interesujących spraw, które wyjdą na jaw – powiedział Trump w wywiadzie dla telewizji Fox News nadanym w czwartek nad ranem czasu polskiego.

Zapytany przez komentatora stacji Tuckera Carlsona, dlaczego dotąd nie poparł zarzutów wobec swego poprzednika żadnymi dowodami, Trump odpowiedział, że w jego rozumieniu termin „podsłuchiwanie” jest szeroki i „obejmuje śledzenie i wiele innych rzeczy”.

Na początku marca Trump napisał na Twitterze, że na krótko przed wyborami prezydenckimi w listopadzie ubiegłego roku administracja Obamy założyła podsłuchy w sztabie wyborczym kandydata Republikanów w wieżowcu Trump Tower. Od tego czasu nie milkną kontrowersje, a obecna administracja poprzez swojego rzecznika Seana Spicera przedstawiła kilka wyjaśnień tego, co prezydent miał na myśli, wysuwając oskarżenia pod adresem Obamy.

W wywiadzie Trump podkreślił, że w swoim tweecie słowo „podsłuch” napisał w cudzysłowie.

– Nikt w ogóle nie mówi o tym, że to było w cudzysłowie, a to ma duże znaczenie – przekonywał. Zapytany, czy nie obawia się kompromitacji, jeśli jego zarzuty okażą się bezpodstawne, Trump odparł: „No cóż, zobaczymy, czy uda mi się to udowodnić, czy nie”.

Trump udzielił wywiadu, gdy w Kongresie nasiliły się apele o wyjaśnienie raz na zawsze zarzutów Trumpa w sprawie domniemanych podsłuchów oraz innych jego podejrzeń związanych z ubiegłoroczną kampanią wyborczą. Może to świadczyć o tym, że zdaniem członków Kongresu nie tylko z Partii Demokratycznej kontrowersje te stały się coraz bardziej uciążliwą przeszkodą w pracy parlamentu.

W środę oskarżenia Trumpa były jednym z tematów posiedzeń trzech komisji Kongresu przeprowadzonych przy drzwiach zamkniętych. Po posiedzeniu komisji wywiadu Izby Reprezentantów zarówno jej przewodniczący, uchodzący za sojusznika prezydenta Republikanin Devin Nunes, jak i częsty krytyk Trumpa Adam Schiff, najwyższy rangą Demokrata w tej komisji, wyrazili poważne wątpliwości co do udowodnienia zarzutów Trumpa.

– Szczerze mówiąc wątpię, czy takie dowody [na podsłuchy w sztabie Trumpa – PAP] istnieją. Gdyby istniały, to już bym o nich wiedział – powiedział Schiff, były prokurator federalny.

Podobnego zdania jest cieszący się szacunkiem ustawodawców z obu partii republikański senator Lindsey Graham, członek senackiej komisji sprawiedliwości. W środę w telewizji NBC powiedział: „Im dłużej czekam na odpowiedź [na pytania związane z zarzutami Trumpa – PAP], tym więcej mam podejrzeń”. Senator był poirytowany faktem, że dyrektor FBI James Comey nie przedstawił jeszcze dowodów, które potwierdzałyby zarzuty Trumpa. – Jeśli Kongres nie otrzyma wkrótce takich dowodów, pokaże, na co go stać – powiedział Graham.

RS, PAP

NaszDziennik.pl