logo
logo

Zdjęcie: Andrew Kelly/ Reuters

Islamiści uderzyli w USA

Środa, 1 listopada 2017 (09:04)

Co najmniej 8 osób zginęło a 11 zostało rannych, kiedy 29-letni mężczyzna wjechał we wtorek wynajętą furgonetką na ścieżkę rowerową na nowojorskim Manhattanie. Napastnik został postrzelony przez policję i przebywa w szpitalu. Policja traktuje incydent jako atak terrorystyczny.

Sprawca ataku, który ostatnio mieszkał w Tampa na Florydzie, przejechał po ścieżce odległość ok. 14 przecznic, taranując po drodze rowerzystów i pieszych. Po zderzeniu z niewielkim szkolnym autobusem wysiadł z furgonetki i według naocznych świadków wymachiwał – jak się później okazało – pistoletem na sprężone powietrze i bronią śrutową – krzycząc: „Allahu akbar!” (Allah jest wielki). Przybyli na miejsce policjanci otworzyli ogień do zamachowca.

Został on postrzelony przez funkcjonariusza policji w brzuch i przewieziony do pobliskiego Bellevue Hospital. Jego stan jest nieznany. Do tragedii doszło na dolnym Manhattanie w pobliżu miejsca, w którym stały bliźniacze wieżowce Centrum Handlu Światowego zniszczone w zamachach terrorystycznych z 11 września 2001.

Policja odmówiła ujawnienia personaliów napastnika, ale dwóch anonimowych funkcjonariuszy organów ścigania zidentyfikowało go jako Sajfullo Saipowa. Według źródeł, w mediach amerykańskich pochodzi on z Uzbekistanu. Telewizja CNN poinformowała, że napastnik przybył do USA w 2010 r. i osiedlił się na Florydzie. 

Prezydent Donald Trump stwierdził na Twitterze, że tragedia w Nowym Jorku „wygląda jak kolejny atak bardzo chorego, obłąkanego osobnika".

Prezydent dodał, że „organy egzekwowania prawa bacznie śledzą sytuację”. „NIE W USA” - dodał amerykański prezydent. 

W kolejnym tweecie Trump napisał, że „nie możemy pozwolić, aby ISIS [Państwo Islamskie - PAP] wróciło do naszego kraju po tym, jak pokonaliśmy je na Bliskim Wschodzie i wszędzie indziej. Wystarczy!". 

Prezydent Donald Trump poinformował, że polecił Departamentowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego zaostrzenie – jak się wyraził – „i tak już ekstremalnego” programu kontroli przybywających do USA cudzoziemców.

„Właśnie poleciłem Departamentowi Bezpieczeństwa Wewnętrznego zaostrzenie naszego i tak już ekstremalnego programu kontroli. Bycie politycznie poprawnym jest w porządku, ale nie w tym przypadku” – napisał prezydent.

Program wzmożonej kontroli i „prześwietlania” przybywających do USA imigrantów ma na celu – jak informował Biały Dom – „identyfikowanie osób mogących sympatyzować z ekstremistami lub stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych”.

Zdaniem ekspertów, nie jest jasne, czy powiązanie przez prezydenta ataku na Manhattanie z działalnością Państwa Islamskiego było rezultatem jego przypuszczeń, czy też oparte na dostępnych prezydentowi informacjach służb specjalnych.

Associated Press podkreśla, że przedstawiciele lokalnych władz nie wspominali w oficjalnych wypowiedziach o ewentualnej odpowiedzialności Państwa Islamskiego za atak.  

Według gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo, wydaje się, że sprawca ataku, którego określił jako „samotnego wilka”, działał w pojedynkę. 

– Nie ma dowodów wskazujących na szerszy spisek, czy powiązania. Takie akcje podejmowane są przez jedną osobę, która chce wyrządzić cierpienie i szkody, i prawdopodobnie zabijać – powiedział Cuomo.

Komisarz policji nowojorskiej James O'Neill poinformował, że słowa wypowiedziane przez sprawcę i okoliczności zdarzenia skłaniają prowadzących śledztwo do traktowania incydentu jako „aktu terroru”. Dodał, że sprawca prowadził wynajętą furgonetkę. 

RP

Aktualizacja 1 listopada 2017 (18:19)

NaszDziennik.pl