logo
logo
zdjęcie

Stanisław Kogut

Francjo, dalej depczesz swój chrzest

Piątek, 3 listopada 2017 (15:33)

Francuzi chcą usunięcia krzyża z pomnika św. Jana Pawła II. W ich ocenie krzyż stoi w opozycji do laickości państwa.

Już przekazałem pani premier Beacie Szydło, że jeżeli Francuzi chcą usunąć krzyż z pomnika tego Wielkiego Świętego, to Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach jest gotowa przyjąć cały pomnik. Tam budujemy narodowe centrum autyzmu i chcemy, żeby ten pomnik tam się znalazł.

W wielu swoich komentarzach publikowanych na łamach „Naszego Dziennika” pisałem, że święte były słowa św. Jana Pawła II, który powiedział w Zakopanem: „Brońcie Krzyża od Giewontu do Bałtyku”. Święty Papież podczas swojej pielgrzymki do Francji w 1985 r. zadał Francuzom ważne pytanie, które przeszło do historii świata i Kościoła: „Francjo, najstarsza córo Kościoła, co zrobiłaś ze swoim chrztem?”. Teraz widzimy, że słowa usłyszane w Zakopanem i we Francji były wypowiedziane pod natchnieniem Ducha Świętego.

Kiedyś z Francji pochodziło najwięcej świętych Kościoła katolickiego. Dziś jest to kraj, który „szczyci” się swoją laicyzacją. Krzyża nie można uznawać za przeszkodę, to jest świętość. To na Krzyżu Bóg odkupił człowieka.

Widzę jednak promyk nadziei dla Francuzów. Kiedy byłem na pielgrzymce do Matki Bożej z Lourdes, spotkałem francuskich kleryków ubranych w sutanny. Opowiadali mi o spotkaniu św. Jana Pawła II z francuskim Episkopatem. Kiedy Jego Eminencje przybyły tylko w koloratkach, św. Jan Paweł II zwrócił im uwagę, że jako przedstawiciele Kościoła powinni chodzić w stroju, który o tym świadczy. Dlatego ci klerycy chodzą w sutannach.

Francja się odradza, bo widziałem w Lourdes gorliwych kleryków i wielu młodych wolontariuszy, którzy pomagali osobom niepełnosprawnym. Głównym problemem tego kraju jest to, że większość Francuzów, tych biernych, dała się sterroryzować i zakrzyczeć wąskiej grupie osób, która forsuje laicką formę państwa. Kiedy zapytałem pewnej Francuzki, jaka jest jej rodzina, to powiedziała mi, że „Jej rodzina to dwa plus pies”...

Mimo wielkich starań różnych grup nacisku są jeszcze francuskie rodziny, które przetrwały ataki. Udało im się wytrwać mimo panującej propagandy spod znaku tęczowego sztandaru, wolnej miłości, rozbitych związków. Ciągle wierzą w Boga – w Jezusa Chrystusa – choć wiedzą, że za to spotykają ich prześladowania. To jest przyszłość. I te kilka normalnych rodzin jest nadzieją na lepszą przyszłość. To dzięki nim we Francji wzrasta liczba kleryków, a coraz więcej osób chodzi do Kościoła.

I jeżeli Unia Europejska chce przetrwać, to będzie musiała oprzeć swoje działanie na społecznej nauce Kościoła, a nie laicyzacji. Teraz Unia błądzi, ale jest jeszcze dla niej nadzieja na nawrócenie i na powrót na właściwe tory.  

Stanisław Kogut

Autor jest senatorem Prawa i Sprawiedliwości, członkiem senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej.

NaszDziennik.pl