logo
logo

Zdjęcie: Marek Zygmunt/ Nasz Dziennik

Matka Boża Łaskawa uratowała jego rodzinę

Piątek, 7 lipca 2017 (19:53)

O zmarłym ks. kard. Joachimie Meisnerze z kustoszem sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie ks. prałatem Marianem Kopko rozmawia Marek Zygmunt

Śp. ks. kard. Joachim Meisner często wspominał, jak jeździł z rodzicami do Matki Bożej Łaskawej do Krzeszowa na wieczorne Nieszpory w uroczystość Bożego Ciała. Chyba jakoś specjalnie upodobał sobie Krzeszów, bo gościł w sanktuarium, już jako kapłan, wielokrotnie.  

– Kardynał Meisner bardzo kochał sanktuarium krzeszowskie. Był zapraszany przez naszych księży biskupów diecezji legnickiej. W czasie pielgrzymki na Wielki Odpust Krzeszowski Eminencja przewodniczył 15 sierpnia 2015 r. Sumie odpustowej i wygłosił okolicznościową homilię. Tłumaczem był wówczas ks. bp Stefan Cichy. Wtedy ksiądz kardynał mówił, jak podczas zakończenia II wojny światowej wszyscy niemieccy mieszkańcy Wrocławia musieli uciekać przed Armią Czerwoną. Mama zabrała Joachima i jego braci. Znaleźli się w strefie zachodnich Niemiec, gdzie już walki wojenne ustały. Wszyscy sąsiedzi znaleźli jakieś lokum. Oni wciąż szukali bezskutecznie. Wtedy mama księdza kardynała wzięła chłopców i zaczęli się modlić do Pana Boga przez wstawiennictwo Matki Bożej Łaskawej z krzeszowskiego sanktuarium. Zobaczył tę scenę właściciel pobliskiego hoteliku. Wziął całą rodzinę Meisnerów do siebie i dał im schronienie aż do zakończenia II wojny światowej. Jak podkreślał ks. kard. Meisner w naszym sanktuarium, to właśnie Matka Boże Łaskawa uratowała jego rodzinę w tej ciężkiej próbie życia. I dziękował Maryi za Jej nieustanną opiekę i pomoc.

Ksiądz kardynał Meisner w 2009 roku w Krzeszowie powiedział do wiernych: „W naszym rodzinnym modlitewniku zawsze znajdował się obrazek z kościoła w Krzeszowie. Po raz pierwszy przyjechałem tutaj jako 6-latek i zachwyciłem się jego pięknem. Kiedy zobaczyłem wtedy ołtarz i organy, to tak sobie wyobrażałem niebo. Właśnie dzisiaj czuję, jakbym powrócił do raju mojego dzieciństwa”. To piękne i wzruszające świadectwo czci dla Krzeszowskiej Łaskawej Pani.

– Ksiądz kardynał naprawdę kochał to sanktuarium. Przybywał tutaj wielokrotnie i za każdym razem widziałem łzy w jego oczach, kiedy klęczał rozmodlony przed cudownym obrazem. Podczas ostatniej wizyty w naszym sanktuarium zostawił Matce Bożej swój kardynalski pektorał wraz z tekstem napisanym własnoręcznie, że jest to dar dla Maryi – Łaskawej Pani Krzeszowskiej. Ten dar mogą zobaczyć każdego dnia pielgrzymi odwiedzający nasze Muzeum w Domu Opata.

Eminencja odszedł do Domu Ojca podczas odmawiania Brewiarza...   

– Brewiarz Kapłański – to modlitwa całego Kościoła. Kardynał kochał Kościół i był zawsze wierny Stolicy Apostolskiej. Mówiło się, że to niemiecki kardynał z duszą Słowianina. Jego śmierć napełnia bólem nasze serca, ale głęboko wierzymy, że Jezus Chrystus, którego kardynał tak bardzo umiłował, przyjmie go wraz z tą modlitwą brewiarzową do swego Królestwa na zasłużony wypoczynek. Bo kardynał napracował się dla Bożej sprawy bardzo wiele. Kochał Polaków, Czechów i Słowaków. Kochał Krzeszów i jego najcenniejszy dar: Cudowną Ikonę Matki Bożej Łaskawej, którą ukoronował w Piastowskiej Legnicy św. Jan Paweł II; Papież Polak, który biskupa Joachima Meisnera wyniósł do godności kardynalskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Marek Zygmunt

NaszDziennik.pl