logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Ewangelia

Niedziela, 16 lipca 2017 (10:58)

Mt 13,1-9

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:

„Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.

Kto ma uszy, niechaj słucha!”.


 

Rozważanie

Rachunek sumienia

To jedna z najbardziej znanych ewangelicznych przypowieści. Jej interpretacja nie nastręcza większych kłopotów: jesteśmy zaproszeni, aby „przyłożyć” swoje życie do jednej z opisanych sytuacji. Dostrzec owocność bądź jałowość Bożego słowa – padającego na grunt serca i umysłu – dokonując przy tym głębokiego rachunku sumienia. To także smutna diagnoza rzeczywistości, zapisana w ponadczasowej refleksji proroka Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli”.

Stwardniało serce tego ludu…

Jak się rozbija twarde kamienie? Potrzebna jest do tego odpowiednia wiedza, wytrwałość i cierpliwość. Bogu owych przymiotów nie brakuje. Święty Paweł pisał w Drugim Liście do Koryntian o miłości, która „cierpliwa jest”. A przecież „Bóg jest miłością!”. Izajasz pisze o deszczu, który jest zsyłany ciągle, „dopóki nie nawodni ziemi, nie użyźni jej i nie zapewni urodzaju”. Pan Bóg nie zraża się naszą obojętnością, oporem. Siewca stale i nadal sieje – nawet jeśli z ludzkiego, ekonomicznego punktu widzenia jest to bezsensowne.

Wydaje się nam niekiedy, że wszystko już słyszeliśmy, widzieliśmy. Że Pan Bóg nas nie zaskoczy. Owszem, On jest stały w swoich pragnieniach, miłości i miłosierdziu. Rzecz w tym, że życie nas zaskakuje. Stawia w nowych sytuacjach, burzy złudną stabilność, stawia wyzwania. To chwile prawdy, bywa, że gorzkiej. Ileż razy wtedy trzeba się zmierzyć ze swoją słabością, zejść z piedestału samowystarczalności, uświadomić sobie, iż skarb wiary „przechowujemy w naczyniach glinianych” (por. 2 Kor 4,7)? Zobaczyć coś, co dostrzegł św. Paweł: że z Boga jest owa przeogromna moc, nie z nas (w. 8).

To może być moment błogosławiony, czas obudzenia. Nowy początek.


 

Ks. Paweł Siedlanowski

Aktualizacja 16 lipca 2017 (13:20)

Nasz Dziennik