logo
logo

Zdjęcie: Monika Rogińska/ Nasz Dziennik

Z odpowiedzialnością spojrzeć na świat

Poniedziałek, 9 października 2017 (20:59)

Różaniec do Granic w diecezji ełckiej miał wyjątkową formę, ponieważ 20 parafii graniczy z trzema państwami: Rosją, Litwą i Białorusią. Z inicjatywy biskupa ełckiego te przygraniczne parafie zostały wyznaczone jako kościoły stacyjne. Oprócz nich ks. bp Jerzy Mazur wyznaczył jeszcze dwa szczególne miejsca gromadzenia się w sobotę, w dniu akcji Różańca do Granic: sanktuarium Matki Bożej Studzieniczańskiej oraz parafię katedralną w Ełku.

 

W Ełku główna celebra miała szczególny charakter ze względu na zakończenie peregrynacji figury Matki Bożej Fatimskiej. Od maja Pani Fatimska nawiedzała ełckie parafie oraz wybrane miejsca w diecezji. Tej uroczystości przewodniczył ks. bp Jerzy Mazur. „Dzisiaj pragniemy Matce Bożej wyrazić wdzięczność za to nawiedzenie, wysłuchanie, pocieszenie, uzdrowienie, dodanie nadziei i ukazywanie nam wszystkim drogi do Boga” – mówił biskup ełcki.

U Matki Bożej Studzieniczańskiej podczas modlitwy z pielgrzymami ks. bp Romuald Kamiński, długoletni biskup pomocniczy naszej diecezji, a od 14 września koadiutor diecezji warszawsko-praskiej, zwrócił uwagę, że nasza modlitwa dziś jest takim procesem nasączania świata mocami Bożymi. Biskup zadał też zgromadzonym pytanie: „Czy my rozumiemy tę ogromną łaskę, jaka dana jest naszej Ojczyźnie przez ludzi świeckich, przez was, siostry i bracia?

– To nasze stawanie wokół granic ma dwa oblicza. Z jednej strony pragniemy ogarnąć, objąć, przytulić wszystko to, co chcemy naprawić i umocnić w naszej Ojczyźnie. Z drugiej zaś strony to stawanie pozwala nam bardziej z miłością i odpowiedzialnością spojrzeć na cały świat – podkreślał. 

O sile modlitwy 

Do każdego kościoła stacyjnego został posłany kapłan, aby przez głoszoną konferencję jeszcze bardziej przybliżyć uczestnikom siłę modlitwy. I tak m.in. w Ełku konferencję głosił ks. kanonik Jarosław Dąbrowski, diecezjalny egzorcysta. – Różaniec to miecz, którego boi się szatan. Dlatego powinniśmy korzystać z tej broni, walcząc przeciwko wszelkim zagrożeniom – wskazywał kapłan.

W Mikaszówce, niedaleko granicy z Białorusią, ks. Jacek Chałko podkreślał obecność Maryi we wspólnocie Kościoła. – Bardzo wyraźnie widzimy tę obecność Matki Bożej zwłaszcza w trudnych momentach życia Kościoła, a w naszych dziejach Narodu można by wykazywać to przez wieki. Kiedy dzisiaj otaczamy naszą Ojczyznę i świat modlitwa różańcową, to jest to przede wszystkim modlitwa Chrystusowa, ukazująca dzieje naszego zbawienia. Dzisiaj każdy, w tych rozważanych tajemnicach, każdy z nas musi odkryć obecność Chrystusa w naszym życiu – mówił kapłan. 

Różaniec na kajakach

Modlitwa różańcowa popłynęła też na Szlakach Papieskich, zwłaszcza na kajakowym Szlaku Papieskim. Chociaż na tą formę w październiku zdecydowała się nieduża grupa, bo dwunastu kajakarzy, to ich doświadczenie tej modlitwy na wodzie był niesamowite.

– Jesteśmy na odcinku kajakowego Szlaku Papieskiego „Tajemnice Zawierzenia”, który prowadzi z Wigier do Augustowa-Studzienicznej. To jest dokładnie ta sama trasa, którą przed laty płynął ze studentami Karol Wojtyła. Nic piękniejszego, jak połączenie idei odmawiania Różańca na wodzie – mówiła s. Blanka Szymańska, organizator spływu, jako formy włączenia się w tę ogólnopolską ideę.

Justyna Dorochowicz z Suwałk, uczestniczka modlitwy na wodzie, mówi, że o inicjatywie dowiedziała się „całkiem przypadkiem”.

– Swój udział potraktowałam jako wyzwanie. Szczerze mówiąc, to nie lubię modlitwy różańcowej, ale inspirują mnie wyzwania. Modlitwę różańcową jako takie wyzwanie, codzienne zobowiązanie, podjęłam już od 13 maja, rocznicy rozpoczęcia objawień w Fatimie. Modlę się jedną częścią Różańca w autobusie, w drodze... To dzisiejsze pielgrzymowanie w tak nietypowej formie dostarczyło mi wiele doświadczeń. Dzisiejsza pogoda to było niesamowite, gdy się modliliśmy, słońce wychodziło zza chmur, kiedy przestawaliśmy, zaraz kryło się za chmurami. Czuło się działanie Pana Boga. Kiedy wszyscy razem modliliśmy się, to aż słychać było takie nasze wspólnotowe, mocne „Zdrowaś Maryjo…”. Te wielokrotnie powtarzane słowa szły gdzieś w te lasy, pagórki, wodę, tak jakby ta nasza modlitwa miała to wszystko przemieniać – dzieliła się wrażeniami suwałczanka.

 

Różne reakcje

– O inicjatywie usłyszałem dwa tygodnie wcześniej. Pomyślałem, że może to być kolejna akcja, która na pewno jest pożyteczna, ale byłem dosyć sceptycznie nastawiony. Jednak im bliżej było tego dnia, a szczególnie dzisiaj czuję, że to jest coś, co odmieni losy naszego kraju, Polaków i świata. Delektuję się tym, czego tu doświadczam – mówił Paweł Urbański, uczestnik modlitwy na wodzie. 

Najmłodsza uczestniczka, dziesięcioletnia Michalina z Ełku zauważyła, że to był bardzo dobrze przeżyty dzień i chociaż codziennie tak dużo nie modli się na różańcu, to dzisiaj był to czas wyjątkowy.

– Nie zmokłam, chociaż przeszedł mały deszczyk. Widziałam nawet tęczę. Po raz pierwszy na kajaku przepływałam śluzy na Kanale Augustowskim. Bałam się trochę, ale odmawialiśmy koleją tajemnicę różańcową i wszystko przebiegło sprawnie – powiedziała Michalina. 

Uczestnicy modlitwy różańcowej wskazywali na ogromną potrzebę i potęgę tej modlitwy.

– Cóż my poradzimy bez Boga, bez Matki Bożej? Musimy do niej się zwracać codziennie. Szczególnie teraz, w tych trudnych i niezrozumiałych dla mnie czasach, cała Polska i świat potrzebują modlitwy i pomocy Matki Bożej – mówiła pani Czesława Waluś z Ełku. Z kolei pani Danuta Urban zauważa zacieranie się modlitwy w rodzinach. – Ludzie przestają się modlić. Zło zaczęło zbierać swoje żniwo. Dlatego w tych czasach jest ogromna potrzeba modlitwy za naszą Ojczyznę i cały świat, szczególnie na różańcu. O to prosiła nas przecież Matka Boża: „Odmawiajcie codziennie Różaniec”. Bardzo kocham modlitwę różańcową. Jest dla mnie oparciem w chwilach trudnych. Jest we mnie wewnętrzny spokój i ogromna ufność Matce Bożej, bo wiem, że zawsze Maryja jest ze mną – mówiła Danuta Urban.

Młodzi widzą potrzebę

Wśród uczestników nie zabrakło ludzi młodych, którzy widzą potrzebę wspierania w takiej formie wszystkich podejmowanych działań dla ratowania Ojczyzny i świata.

– Przyszłam dziś tutaj, bo jako osoba młoda jestem przekonana, że ta modlitwa ma sens i jest bardzo potrzebna po to, aby nasz kraj się rozwijał w dobrym kierunku – mówiła Monika Zubowicz.

W obliczu tak wielu uczestników, którzy odważyli się wyjść na szlaki przy granicy Polski z różańcem w dłoni i modlitwą na ustach, warto zastanowić się nad kierunkiem działań, aby nie zagasić płomienia naszej wiary.

   

 

 

 

Monika Rogińska

NaszDziennik.pl