logo
logo

Pod
patronatem „Naszego Dziennika”

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Św. José w garnizonie

Piątek, 8 grudnia 2017 (03:15)

Święty José Sanchez del Río nawiedza kolejne parafie w znaku swoich relikwii. W poniedziałek, 11 grudnia, wstawiennictwa meksykańskiego męczennika upraszać będą mieszkańcy Lublina.

Święty José Sanchez del Rio nawiedza kolejne parafie w znaku swoich relikwii. W poniedziałek, 11 grudnia, wstawiennictwa meksykańskiego męczennika upraszać będą mieszkańcy Lublina.

Inicjatywę zaproszenia relikwii do lubelskiej parafii garnizonowej pw. Niepokalanego Poczęcia NMP (Aleje Racławickie 20) podjęła wspólnota Guadalupe, która w tych dniach obchodzić będzie swoje święto patronalne. Od 17.00 relikwie będą wystawione w świątyni, gdzie trwać będzie adoracja Najświętszego Sakramentu prowadzona przez wspólnotę oraz modlitwa różańcowa. Msza św. z homilią zostanie odprawiona o godz. 18.00, a po niej będzie możliwość ucałowania relikwii św. José.

Jak mówi proboszcz parafii ks. ppłk Andrzej Piersiak, kapelan Garnizonu Lublin, peregrynacja relikwii jest wyraźnym przypomnieniem o łączności Kościoła pielgrzymującego z Kościołem uwielbionym. – Każdy z nas ma swoje problemy, swój krzyż i wielokrotnie szukamy różnego rodzaju oparcia, dlatego tak ważne jest przypominanie o świętych, którzy zazwyczaj także nie mieli łatwego życia. Każdy szedł przez życie jak my, mierzył się ze swoimi słabościami, z problemami własnymi i swojej epoki. To dowodzi, że każdy czas jest dogodny do osiągnięcia świętości. Nie ma innej drogi do Nieba – albo będziemy świętymi tu, gdzie żyjemy, w tym czasie, albo Niebo będzie bez nas – zaznacza ksiądz proboszcz.

Duszpasterz wskazuje, że św. José był prostym człowiekiem, zatem bliskim każdemu z nas. – Dziś wielu ludzi nie ma poczucia, że jest kimś wyjątkowym, przez to ma wrażenie, że świętość nie jest dla niego. Święty José jest jednym z nas. Skoro on jest jednym z nas, to czemu ja nie mogę być jednym z nich – świętych? Jeśli człowiek ma świadomość, że ktoś z nas coś osiągnął, może być to bodźcem, że warto spróbować powalczyć o swoją świętość – zachęca kapłan.

Monika M. Zając

Nasz Dziennik