logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Wymijające wyjaśnienia

Czwartek, 20 czerwca 2013 (02:00)

Wyjaśnienia dotyczące planowanych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II wykładów poświęconych tematyce gender złożyli rektor uczelni ks. prof. Antoni Dębiński, jak też Instytut Filologii Polskiej, który w ramach „Teksty kultury i animacja sieci” chce prowadzić wykłady „Gender: feminizm, queer studies, men’s studies”.

Niestety, oświadczenia nie uspokajają i nie rozwiewają wątpliwości ks. bp. Wiesława Meringa, przewodniczącego Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego KEP, który w specjalnym liście do rektora uczelni prosił o wyjaśnienia.

„Obowiązkiem uniwersytetu, zwłaszcza uniwersytetu katolickiego, jest analizowanie ważnych wątków dyskursu publicznego w sposób zorganizowany i usystematyzowany. W ten sposób przygotowujemy naszych studentów do krytycznego i dojrzałego uczestniczenia w życiu społecznym” – napisał ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński w swojej odpowiedzi do ks. bp. Wiesława Meringa.

– Zgodziłbym się z tym, gdyby ksiądz rektor dodał, że są to krytyczne badania – komentuje odpowiedź księdza rektora dla „Naszego Dziennika” ks. bp Mering.

Polemizuje z tezą księdza rektora, który pisze, iż zadaniem uniwersytetu jest podejmowanie badań naukowych nad współczesnymi zjawiskami kulturowymi, a wśród nich także badań nad ideologią gender.

– Tu trzeba zapytać, co to jest współczesna kultura, bo dziś kulturą nazywa się przepiękną muzykę Wojciecha Kilara i kobietę, która obiera ziemniaki, a także profanowanie symboli religijnych – kontestuje ksiądz biskup.

Zaznacza, że kultura ma dziś różne znaczenie, jest w kryzysie i często przestaje służyć dobru i pięknu.

– Inaczej niż ksiądz rektor rozumiem także zadanie uniwersytetu katolickiego. Dla mnie jego zadaniem jest przede wszystkim szerzenie Ewangelii i wierność Chrystusowi. Szerzenie i omawianie ideologii gender podejmowane jest już naprawdę na wielu uczelniach i KUL nie musi tego robić – podkreśla ks. bp Mering.

Niepokój przewodniczącego Rady ds. Kultury i Ochrony Dziedzictwa Kulturowego wzbudziła także odpowiedź Instytutu Filologii Polskiej KUL, który organizuje zajęcia z zakresu gender.

Czytamy w niej: „Ośrodek ’Brama Grodzka-Teatr NN’, o który pyta w swoim liście Jego Ekscelencja, współpracuje z Instytutem Filologii Polskiej KUL w przygotowaniu projektu studiów ’Teksty kultury i animacja sieci’ zarówno merytorycznie, jak i organizacyjnie. Uważamy tę współpracę za niezwykle cenną i poczytujemy ją sobie za zaszczyt”.

– Wiemy, że w tym środowisku są ludzie, którzy promują zupełnie inny punkt widzenia niż chrześcijański. Można więc pytać, dlaczego Kościół szuka tam wsparcia i pomocy? – zastanawia się ks. bp Mering.

Dodaje, że jeśli jakiemuś środowisku przychylna jest „Gazeta Wyborcza” czy „Krytyka Polityczna”, to ludziom Kościoła powinno włączać się światło ostrzegawcze. – Na tej uczelni wykładał bł. Jan Paweł II i wielu wspaniałych wykładowców. Ta uczelnia nosi jego imię. To zobowiązuje – zaznacza. Jednocześnie zadaje pytanie, czy jest roztropne, by w ogóle podejmować – i to z tak podejrzanym środowiskiem – temat gender.

– Już samo kojarzenie ideologii gender z uniwersytetem katolickim jest dla mnie bolesne, zwłaszcza że sam jestem jego absolwentem, tam uczyłem się mojego rozumienia chrześcijaństwa, tam spotykałem wielkich mistrzów mojej życiowej drogi, zaczynając od kard. Wyszyńskiego – mówi ksiądz biskup. Wyraża ubolewanie, że teraz rozmaite „genderciotki” wkraczają na KUL i mimo że uczelnia nie aprobuje ich poglądów, to jednak podejmuje badania z „niezbyt chrześcijańskimi współpartnerami”.

„Nasz Dziennik”, chcąc wyjaśnić wątpliwości, zapytał organizatorów studiów: profesor Mirosławę Hanusiewicz-Lavallee i profesora Andrzeja Tyszczyka, o to, czy już dziś wiadomo, jaki będzie szczegółowy ich program. „Szczegółowy program będzie przygotowany i udostępniony we wrześniu 2015 roku, czyli w roku, w którym wykład jest planowany” – czytamy w odpowiedzi, jaką w imieniu profesorów skierowała do nas rzecznik KUL.

Z odpowiedzi na nasze pytania, skąd w ogóle pomysł wykładów i jaki jest ich cel, dowiedzieliśmy się, że w opracowaniu programu nowego kierunku studiów teksty kultury i animacja sieci ich organizatorzy inspirowali się doświadczeniami innych uniwersytetów prowadzących podobne kierunki, zwłaszcza Uniwersytetu Jagiellońskiego (który prowadzi kierunek teksty kultury). „Z drugiej strony wagę problematyki genderowej dla zrozumienia współczesnej kultury podkreśla fakt, że także Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu organizuje odrębne sympozja poświęcone tym zagadnieniom, ’by znać rzeczywistość, w której przyszło nam żyć’” – napisano w enigmatycznej odpowiedzi.

Profesorowie zapewniają, że wykładowcami będą pracownicy Instytutu Filologii Polskiej, Katedry Teorii i Antropologii Literatury, którzy powyższą problematykę uwzględniają w wykładach na temat współczesnych badań literackich i kontekstów kulturowych literatury.

„Decyzje o obsadzie danych zajęć zapadają w roku poprzedzającym rok akademicki (w tym wypadku będzie to wiosna 2015 roku), w którym wykład jest przewidziany (a ten 30-godzinny wykład przewidziany jest w roku akademickim 2015/2016)” – poinformowano nas.

Na nasze pytanie o udział w przedsięwzięciu Ośrodka „Brama Grodzka-Teatr NN” uzyskaliśmy odpowiedź, że „ma on największe doświadczenie w zakresie realizacji dużych projektów kulturowych spośród wszystkich instytucji kultury w Lublinie, dysponuje także odpowiednią infrastrukturą. Nie ma podstaw, by kwestionować zarówno kompetencje Ośrodka, jak i jego wiarygodność”. Jak dowiedzieliśmy się, zajęcia z gender, podobnie jak wszystkie inne zajęcia na KUL, są finansowane z budżetu państwa. Tak więc do edukacji z zakresu gender mielibyśmy dopłacać my wszyscy.

Małgorzata Pabis

Nasz Dziennik