Dopłaty przedłużone

Krzysztof Losz

Rząd przyjął projekt ustawy, która umożliwi wypłacanie rolnikom, tak jak w latach poprzednich, dopłat uzupełniających z budżetu krajowego.

Wsparcie będzie przyznawane rolnikom z tych sektorów, które otrzymywały krajowe płatności uzupełniające w ubiegłym roku. Dotyczy to więc producentów zbóż, roślin oleistych, wysokobiałkowych i motylkowatych, paszowych na trwałych użytkach zielonych (tzw. płatność zwierzęca), skrobi ziemniaczanej, chmielu i tytoniu. Przyjęcie przez parlament tej ustawy, i to w miarę szybkie, jest ważne dla setek tysięcy rolników, bo inaczej nie będą oni mogli złożyć w tym roku do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wniosków o wypłatę płatności uzupełniających za 2013 rok (ARiMR będzie je przyjmować od 15 marca do 15 maja).

Chodzi zaś o niebagatelne kwoty. W 2012 roku (wypłata dopłat za ubiegły rok ruszyła 1 grudnia, a zakończy się 30 czerwca br.) jednolita płatność obszarowa dla wszystkich rolników została ustalona na poziomie ponad 730 zł za hektar, ale producenci zbóż (zaliczanych do kategorii „inne rośliny”) otrzymają dodatkowo 211 zł za hektar, a rolnicy korzystający z płatności zwierzęcej mogą liczyć na 307 zł za 1 ha trwałych użytków zielonych. Z kolei uzupełniające dopłaty do roślin motylkowych i strączkowych to ponad 672 zł za 1 ha, a jeszcze większa stawka dotyczy chmielu – 1276 zł za 1 hektar. Z kolei płatność do skrobi to 463 zł za tonę, a do tytoniu – od około 4 do 5,5 zł za 1 kg w zależności od gatunku.

Z danych ARiMR wynika, że z tytułu dopłat do zbóż („inne rośliny”) rolnikom trzeba będzie wypłacić za 2012 rok ponad 1,6 mld zł, płatność zwierzęca to kolejne 500 mln zł, a do roślin strączkowych i motylkowych – prawie 123 mln złotych. Tych pieniędzy polscy rolnicy mogli zostać pozbawieni. Dlaczego? Bo takie były zapisy w traktacie akcesyjnym, jaki rząd SLD – PSL wynegocjował z Komisją Europejską przed przyłączeniem Polski do UE. Wynikało z niego, że polski rząd może wypłacać rolnikom z budżetu krajowego dodatkowe dopłaty, ale tylko do 2012 roku. Ten mechanizm pozwalał na złagodzenie skutków dyskryminacji polskich rolników, którym UE zaoferowała o wiele niższe dopłaty niż farmerom z państw starej Unii. Zakładano, że w 2013 r. dopłaty będą wyrównane i wówczas nie będzie konieczności stosowania płatności uzupełniających. Tak się jednak nie stało, a dodatkowo część rolników będzie miała obciętą nawet część tych pieniędzy, które dostają w ramach dopłat.

– Polscy rolnicy wciąż nie osiągnęli średniego poziomu dopłat unijnych i nie stanie się tak również w 2014 roku, gdy zacznie obowiązywać nowy budżet UE – mówi Krzysztof Jurgiel, przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, minister rolnictwa w rządzie PiS. – W dodatku na skutek modulacji zarządzonej przez Brukselę część pieniędzy stracą ci producenci rolni, którzy otrzymują dopłaty w wysokości ponad 5 tys. euro – dodaje Jurgiel.

Cofnięcie dopłat uzupełniających w tej sytuacji mogłoby jeszcze bardziej pogorszyć i tak już minorowe nastroje na polskiej wsi, więc rząd zabiegał w Komisji Europejskiej o zgodę na utrzymanie tego mechanizmu wsparcia. Co prawda takie wnioski kierowaliśmy do Brukseli co roku, ale wcześniej ich akceptacja była w praktyce automatyczna, teraz można było sobie wyobrazić, że zgody na dopłaty krajowe nie będzie. Choć z drugiej strony, pieniądze na ten cel nie będą pochodziły z budżetu unijnego, tylko polskiego, więc KE nie miała powodów, żeby się sprzeciwiać. Tym bardziej że i tak nie wywiązuje się z obietnicy zrównania dopłat.